Na stronie Polskiego Radia czytam:
Krzemieniec był kulturalną stolicą dwóch narodów - polskiego i ukraińskiego. Słynął m.in. z tego, że urodził się tam wieszcz Juliusz Słowacki, ale założone tam zostało przed wszystkim słynne Liceum Krzemienieckie, w którym kształciły się polska elita. .. Na audycję "Z muzyką po Kresach" zaprasza Aleksandra Tykarska.
Nie słyszałam i nie czytałam by Niemiec (redaktor, filozof, pisarz itp.) mówił o jakimkolwiek mieście, iż był kulturalną stolicą narodów  niemieckiego i żydowskiego, niemieckiego i romańskiego, niemieckiego i polskiego. Kultura niemiecka jest przypisywana narodowi niemieckiemu mimo, iż mieszkało w Niemczech do czasu eksterminacji wiele mniejszości, w tym setki tysięcy zagazowanych przez Niemców Żydów, którzy bardzo dużo wnieśli  do niemieckiej kultury. Mimo iż zagrabili Polakom mnóstwo dzieł kultury.
Nie spotkałam się ze stwierdzeniem, iż w Izraelu była kulturalna stolica kilku narodów, np. żydowskiego i palestyńskiego, żydowskiego i polskiego choć wyemigrowało tam wielu polskich Żydów z terenu II Rzeczypospolitej Polskiej łącznie z pierwszym premierem Ben Gurionem urodzonym w Polsce, w której spędził dzieciństwo i młodość. 
Nie znajduję w Krzemieńcu, we Lwowie, w Żółkwi, w Kamieńcu Podolskim, Wiśniowcu i  setkach innych polskich miastach i wsiach znajdujących się obecnie na Ukrainie jakiejkolwiek wzmianki, by były one „kulturalną stolicą narodu polskiego i ukraińskiego” .
Wprost przeciwnie, wszelkie odniesienia na mapach, planach, na pałacach, zamkach, sanatoriach, parkach, szkołach, teatrach, muzeach, cmentarzach, kościołach, klasztorach itp. do przynależności tego dziedzictwa w przeszłości do Polski wciąż są skrzętnie likwidowane. Żaden ukraiński  przewodnik we Lwowie również o tym nie informuje, a wprost przeciwnie, informuje słuchaczy, iż Polska wyrządziła Ukrainie wielką krzywdę. 
W przestrzeni wirtualnej, we wszelkiego rodzaju leksykonach, Wikipediach osoby zainteresowane nie poznają historii RzeczypospolitejNie znajdą informacji o tworzonej wiekami kulturze polskiego narodu I i II Rzeczypospolitej lecz informację, jak na stronie np. pl.wikivoyage.org -  Obecny Lwów jest ważnym gospodarczym, edukacyjnym i kulturalnym ośrodkiem Ukrainy Zachodniej. Lwów to swoista perła kultury narodowej(Ukrainy).



Wszelkiego autoramentu doradcy polskojęzyczni ukraińskiej, nacjonalistycznej orientacji, również w radiu nazywającym się Polskim, tak ochoczo ograbiają Polskę z jej  historii i  kultury (tej sprzed prl-owskiego socrealizmu) i oddają (a to jest nasza wspólna, narodowa własność) tym, którzy do dzisiaj ze zbrodni na narodzie i kulturze polskiej nie zostali rozliczeni. Działają  zgodnie z wytycznymi „Uchwały Krajowego Prowodu OUN z 22 czerwca 1990 roku: 
Aby nie drażnić Polaków i rządu, należy przyznać im na Ukrainie pewne uprawnienia w zakresie wiary, kultury i szkolnictwa, bacząc równocześnie, aby te koncesje nie poszły zbyt daleko. Wykluczyć organizowanie się Polaków pod względem politycznym. Przede wszystkim należy narzucić Polakom nasz punkt widzenia na historię i na stosunki polsko- ukraińskie. Nie dopuścić do głoszenia, że Lwów, Tarnopol,  Stanisławów, Krzemieniec i in. kiedykolwiek odgrywały rolę polskich ośrodków kultury. Zawsze były to ośrodki kultury ukraińskiej. Polacy nie odgrywali w nich najmniejszej roli. (Wiktor Poliszczuk, Potępić UPA)

Nie zgadzam się na opłacanie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z moich pieniędzy, pieniędzy podatnika, skoro wyraża na to zgodę.  
Smutne jest, że dzieje się  to nawet w miejscach katowni NKWD, w których ginęła polska elita. 
We Lwowie, w Brygidkach, bolszewicy wymordowali kilka tysięcy więźniów, ocalało około stu mężczyzn i garstka kobiet. Wśród nich warszawskie kurierki ZWZ : Helena Wiślińska, Hanka Nehrebecka oraz Maria Masłowska. Krew płynęła spod bramy więziennej ulicą Byka do ścieku podwórkowego po drugiej stronie ulicy, gdzie był skład żelaza.  W Zamarstynowie pozostało wśród żywych 5 kobiet ( w tym Wanda Ossowska, kurierka ppłk Macielińskiego)– wspomina Grażyna Lipińska, świadek i więzień sowieckich łagrów.  
Tymczasem w budynku więzienie NKWD na Łąckiego we Lwowie napis w języku ukraińskim i angielskim głosi, że tutaj „w różnych okresach mieścił się areszt śledczy organów represyjnych trzech okupacyjnych reżimów: polskiego, nazistowskiego i sowieckiego”.
Proszę zwrócić uwagę na to, iż ukraińska diaspora współpracuje z diasporą żydowską i niemiecką w przerzuceniu odpowiedzialności za zbrodnie ludobójstwa dokonanego przez Niemcy i Rosję i Ukrainę na Polskę. 

Krzemieniec był ośrodkiem kultury polskiej, któremu zawdzięczamy jako Polska swoje istnienie. 
Jest moment krytyczny, Polska znika z mapy, są zabory. Warszawa jest rosyjska, Kraków i Lwów austriacki, Poznań niemiecki. Tadeusz Czacki wie, że bez edukacji narodu nastąpi dramat, nie będziemy mieli elit, nie będzie inteligencji, Polska się rozpłynie. Tworzy uniwersytet w Krzemieńcu, w nikomu nieznanej, zapadłej mieścinie. Jest tam potężny  klasztor, opuszczony bo to czas sekularyzacji. Wygnano stamtąd jezuitów. W murach klasztoru Czacki tworzy uczelnię, która w tamtych czasach była polskim Oxfordem, polskimi Atenami. Zaprasza do współpracy najwybitniejszych wówczas uczonych, nauczycieli, Kołłątaja, Lelewela –historyka z Wilna, Euzebiusza Słowackiego (ojca Juliusza), brata Adama Mickiewicza i wiele innych znakomitości. Tworzy fenomenalną uczelnię, ma wielkie zdolności menadżerskie. Wie, że wokół tej uczelni trzeba zrobić reklamę. To będzie największa polska uczelnia, przysyłajcie tu swoje dzieci! Uczelnia opiera się na kapitale polskiej arystokracji,  pieniądze dają Lubomirscy, Sanguszkowie, Lanckorońscy. Przez 30 lat w czasach zaborów Liceum Krzemienieckie istniało i dawało niezwykłe talenty, bo oprócz niezwykłych nauczycieli cała plejada wybitnych artystów ukończyła tę uczelnię - profesor Stanisław Nicieja omawia fenomen Liceum Krzemienieckiego  w audycji radiowej Danuty Skalskiej  „Lwowska fala”.

Pieniądze dawali Ci, których ukraińscy nacjonaliści nie cenili za tworzenie "polsko ukraińskiej kultury". Wpisywali ich na listy sowieckich zsyłek na zatracenie na nieludzkiej ziemi,  mordowali piłami, siekierami jako "polskich panów, Lachów", palili ich gospodarstwa wcześniej  ograbione. Nielicznym ocalałym nigdy do nich zezwolili powrócić . Korzystają z ich majątków do dzisiaj. 

W felietonie Radia Maryja prof. dr hab. Piotr  Jaroszyński cytuje fragmenty tekstu Ojca prof. Marii Krąpca - Blask kultury polskiej-
gdybyśmy się zapytali jaki to blask rozsiewa kultura narodu polskiego i jakie dobro w osobowych przeżyciach Polaków szczególnie się objawia, to chyba moglibyśmy powiedzieć, że tym szczególnym blaskiem polskiej kultury jest właśnie wolność człowieka. Tym charakteryzowała się kultura polska. Wokół nas były systemy autorytarne, systemy totalitarne, człowiek się tam nie liczył. A w kulturze polskiej wolność człowieka, ludzkiej osoby rozumiana najgłębiej jako wolność ludzkich decyzji  w realizowaniu dobra osobistego i narodowego, co pociąga za sobą konieczność obrony tak rozumianej wolności, jako wolności od zagrażającego zła osobowego i narodowego.
Wolność do dobra, którym jest każda osoba ludzka i nasz naród ale również wolność od zła , czyli od tych którzy próbują nasz naród zdeprecjonować - podsumowuje prof. Piotr Jaroszyński. 

Zwracam się do przedstawicieli rządu, samorządów, prezesów mediów, fundacji, stowarzyszeń - uwalnijcie nas  od tych, którzy próbują nasz naród zdeprecjonować. 
Czas zmienić edukację szkolną, uniwersytecką i medialną, która kontynuuje wraz z wrogimi Polsce przedstawicielami mniejszości narodowej  ideologię czerwonej mafii reprezentowanej przez pana  Czarzastego,  członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w latach 1999–2005.
Czerwona mafia do dzisiaj nie rozliczona i działająca obecnie poprzez potomków zdegenerowanych przedstawicieli, co z lasu wyszli i łykowe kapcie zamienili na oficerki ściągane z mordowanych przedstawicieli polskiej inteligencji a potem przejęli ich majątki, miała zastąpić polskie elity  socjalistyczną klasą zmanipulowaną zbrodniczą marksistowską ideologią. W Polsce w obecnych jej granicach i w granicach I i II Rzeczypospolitej.

Bożena Ratter


Ojciec prof. Maria Krąpiec urodził się na Kresach niedaleko Zbaraża, ukończył gimnazjum im. Wincentego Pola w Tarnopolu. Tam wzrastali  Polacy z krwi i kości a równocześnie wielkiego ducha, oddani Polsce. Na zderzeniu wielu kultur i cywilizacji jakie spotykaliśmy na Kresach pojawiała się idea swoistej misji Polski. Polska ma coś do spełnienia więcej, niż rozwój gospodarczy, mamy ideały, które musimy w sobie odnaleźć, rozwijać i pielęgnować po to, by życie nasze i wspólnotowe miało sens - tę myśl przekazał nam Ojciec M.Krąpiec, wspomina prof. Jaroszyński.