Janowa Dolina była nowoczesną osadą górniczą powstałą w okresie międzywojennym przy kopalni bazaltu. Zamieszkiwało ją wtedy 2,5 tys. Polaków wywodzących się z różnych części kraju. Od początku 1943 r. do miejscowości napłynęło wielu uciekinierów z zagrożonych przez UPA rejonów Wołynia. Dlatego też w kwietniu owego feralnego roku zamieszkiwało ją już około 3 tys. osób.  W osadzie, w obwarowanych budynkach garnizonu, stacjonował stuosobowy oddział niemiecki. Polacy, przerażeni mnożącymi się w okolicy napadami, sądzili, że siły okupanta ochronią ich przed agresją ze strony UPA. Dlatego też nie utworzyli tutaj żadnych struktur samoobrony, jak czyniono w wielu innych skupiskach polskich na Wołyniu. Ich rachuby zawiodły. Atak na Janową Dolinę przeprowadziły sotnie „Jaremy” i „Szauli”. Akcją dowodził osobiście major Iwan Łytwynczuk ps. Dubowyj, uważany za jednego z inicjatorów rzezi wołyńskiej (obok Dmytra Klaczkiwskiego i Wasyla Iwachiwa). Oto relacja Janiny Pietrasiewicz-Chudy, mieszkanki Janowej Doliny, której udało się ujść z życiem z masakry: „Nocą z 21 na 22 kwietnia 1943 r. (z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek) o północy ze wszystkich lasów okalających osiedle wyszli Ukraińcy. Uprzednio przerwali łączność telefoniczną z siedzibą powiatu w Kostopolu, wysadzili w powietrze tory kolejowe, mosty, a droga dojazdowa była nie do pokonania, bo leżały na niej pościnane drzewa. Otoczyli osiedle, oblewali każdy budynek naftą lub benzyną, podpalając go smolnym łuczywem od strony wejścia. Oknami wrzucali granaty i strzelali do uciekających nieraz już bardzo poparzonych ludzi. Strzelali, zabijali siekierami, widłami lub nożami. Napastników było bardzo dużo. My, mieszkańcy ulicy K [ulice w osiedlu nazywano literami alfabetu - red.], najdalej położonej od centrum osiedla, tej nocy nie nocowaliśmy w swoich domach. Część mieszkańców spała w centrum u rodziny, znajomych. My, tj. mój ojciec i ja, nocowaliśmy w kotłowni w Bloku. Mój ojciec znał język niemiecki i budował palisadę wokół Bloku. Dlatego pozwolono nam i paru innym rodzinom nocować w tej kotłowni.  Moja matka rano 21 kwietnia wyjechała do rodziny do Równego odwieźć na »przechowanie« moją małą siostrzyczkę i miała wrócić następnego dnia. W nocy jednak obudziły nas huki strzałów i straszne krzyki. Ukraińcy próbowali podpalić i zdobyć również Blok - siedzibę Niemców i główny punkt obrony. W pewnej chwili usłyszałam »Iwan chody siuda ja uże tut«. Trudno ten wrzask zapomnieć. Jednemu Ukraińcowi udało się najprawdopodobniej przeskoczyć palisadę. Atak został odparty, ludność cywilna przebywająca na terenie Bloku otrzymała od Niemców broń.

Spoza obwarowanego drewnianymi palisadami obszaru otworzyła zmasowany ogień z broni maszynowej, strzelając do wszystkiego, co się ruszało. Ludzie uciekali z płonących domów w kierunku Bloku (gdzie uważali, że znajdą ochronę) i ginęli od kul niemieckich, a może też kul rodaków. Ci, którym nie udało się opuścić domów, w przerażeniu chowali się w piwnicach, mając nadzieję, że ogień nie przedostanie się do podmurówek. Z tych ludzi nikt nie ocalał. Żar i dym był tak wielki, że udusili się, zostali spaleni na węgiel lub po prostu upieczeni. Stan oblężenia i masakry trwał aż do świtu. Nadjechały posiłki niemieckie z Kostopola - drogą, z której trzeba było najpierw usunąć leżące na niej pościnane drzewa. Rano ruszyły patrole niemieckie na rozpoznanie terenu, złapano kilku ukraińskich bandytów, którzy furami przyjechali po »dobra« Lachów. Mój ojciec, jako że znał język niemiecki, jak również ukraiński (prowadząc budowle, zatrudniał Ukraińców, był nawet przez nich lubiany, bywał na ślubach, chrzcinach swoich pracowników), był tłumaczem, ja trzymałam się jego spodni i te największe tragedie widziałam. Pamiętam małe dzieci nadziane na pale na Alei Spacerowej. Całe rodziny z nożami w plecach leżące w krzakach, spalone moje koleżanki. Opisem ogromu tej tragedii jest fragment wiersza nieznanego mi autora.

»Oczy wykuwano, piersi obcinano

i głową na dół na drzewach wieszano

Bulbowcy [nazwa odłamu upowców

- red.] swe plany spełnili

Nas z naszych domów wypędzili«.

Gdy ucichły strzały, w pierwszej kolejności zajęto się rannymi, których umieszczono w Bloku. Widok był przerażający: jedni czarni, poparzeni, inni pokaleczeni, cali zbryzgani krwią, leżeli jeden przy drugim na gołej podłodze, jęcząc z bólu, błagając o pomoc lub łyk wody. Pozostała przy życiu jedna pielęgniarka była bezradna wobec tylu rannych, braku leków, chociażby tych, które uśmierzają ból. Pomoc ograniczała się do podawania wody. Nie wiem, czy to »dobre« serce Niemców, czy może strach przed Bogiem, a może jeszcze coś zupełnie innego było powodem, że ranni tego samego dnia zostali odwiezieni samochodami wojskowymi do Kostopola. Byłam w jednym z tych samochodów. Pamiętam, jak ukryci za drzewami bandyci strzelali do nas, mimo że samochody były oznaczone czerwonym krzyżem. Lęk dzieciństwa to tylko dwa słowa, ale do dnia dzisiejszego nie opuszczają mnie. Gdy jadę nocą samochodem, to nie wiem, kiedy z siedzenia zsuwam się na podłogę i nadsłuchuję, czy gdzieś nie słychać świstu kul. Ci, co pozostali przy życiu, wykopali jeden bardzo długi grób, gdzie stał krzyż. Było to miejsce przeznaczone na budowę przyszłego kościoła. Pamiętam ten grób. Tę straszną »kupę« ludzkich ciał, popalonych, pomordowanych, wśród których były kobiety i dzieci. Według różnych źródeł dostępnej mi literatury podawana jest liczba pomordowanych od 900 do 2000 ludzi. [...] Moja rodzina ocalała, ale moja mama tej jednej nocy zupełnie osiwiała. Janowa Dolina. Ilekroć wspomnę tę nazwę, widzę oślepiającą jasność, potworny huk, trzask ognia, słyszę krzyk i jęki palonych żywcem ludzi oraz wrzaski w języku ukraińskim. Do dnia dzisiejszego każdy Wielki Piątek poświęcam pamięci pomordowanych i mimo że minęło już tyle lat, zawsze w tym dniu same płyną mi z oczu łzy”.

Wspomnienia Janiny Pietrasiewicz-Chudy pochodzą z „Głosu Pomorza” (11.12.2007).

Wyszukał i wstawił: B.Szarwiło


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp10.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud4.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 612 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
10093456