Na przełomie lipca i sierpnia 1944 roku:

We wsi Trójca  pow. Borszczów został zamordowany przez UPA gajowy Kazimierz Sokołowski lat 50 (Edward Orłowski, w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ).

 

   1 sierpnia 1944 roku: 

We wsi Bryń pow. Stanisławów został uprowadzony przez banderowców Jan Mądry, który zaginął bez śladu.

 

   2 sierpnia: 

We wsi Książ Wielki pow. Miechów w pacyfikacji niemiecko-ukraińskiej (policja ukraińska oraz Ukraiński Legion Samoobrony) zamordowanych zostało 12 Polaków.

 

   3 sierpnia: 

W nadleśnictwie Baligród pow. Lesko został zamordowany przez UPA gajowy Piotr Janowski. (http://fundacjabieszczadzka.org/wp-content/uploads/2018/09/Seminar_Zatwarnica_15.09.2018_08_RDLP-Krosno_E.Marszalek.pdf ).

We wsi Bereżanka pow. Borszczów upowcy zamordowali 1 Polaka, byłego sekretarza gminy, oraz 1 Ukraińca.

We wsi Zapałów pow. Jarosław został zamordowany przez UPA Adam Serafin.

 

   W nocy z 3 na 4 sierpnia:

W przysiółku Poddębina koło Daszawy pow. Stryj banderowcy zamordowali 12 Polaków, w tym podpalili stodołę, pod którą w piwnicy – schronie podusiło się ukrytych 3 dzieci polskich, rodzeństwo Buczkowskich: Bronisława lat 16,  Stanisław lat 13 i Janina lat 6. Zamordowani zostali także Kozina Małgorzata lat 4 i jej brat Stanisław lat 7. Łącznie zginęły 3 starsze osoby oraz 9 dzieci.

 

   4 sierpnia: 

W miasteczku Baligród pow. Lesko Ukraińcy porwali idącego do siostry Jana Szpota i zamordowali go pod Zahoczewiem.

 

   5 sierpnia:    

We wsi Kochanówka pow. Jaworów banderowcy zamordowali 6 Polaków.

We wsi Krowica Hołodowska pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Lipowiec pow. Jaworów banderowcy zamordowali 10 Polaków, w tym 4 kobiety.

We wsi Łukawiec pow. Lubaczów zamordowali 3 Polaków, w tym 16-letniego chłopca.

W miasteczku Skalbmierz pow. Pińczów oraz w sąsiedniej wsi Szarbia w pacyfikacji niemiecko-ukraińskiej zamordowanych zostało 105 Polaków oraz w walce zginęło 24 partyzantów AK: „W dniu 5 sierpnia 1944 r. w Skalbmierzu i Szarbii jako „rojowy” (dowódca drużyny) „Ukraińskiego Legionu Samoobrony” brał  udział w akcji pacyfikacyjnej, w wyniku której zamordowano 105 mieszkańców tych wsi.(sentencja wyroku Sądu Wojewódzkiego w Lublinie  z 29 stycznia 1972 r.  w sprawie Teodora Daka, w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=407). „Walczący partyzanci, przygnieceni liczebną i ogniową przewagą Niemców i Ukraińców zaczynają ponosić straty w ludziach. Przeciwnik rozpoczyna, podobnie jak wcześniej w Szarbii, pacyfikację miasta, mordując, rabując, gwałcąc i paląc”  (http://tomaszstezala.pl/index. php/Ostrowski/skalbmierz-i-jaksice-1944-wielkie-bitwy-partyzanckie.html). Inne źródła podają, że w Skalbmierzu zamordowano 64 osoby, w Sarbii 11 osób i w Rosiejowie 4 osoby oraz poległo 22 żołnierzy AK  „W bitwie o Skalbmierz zginęło 22 żołnierzy AK, a zamordowanych zostało w czasie pacyfikacji pobliskiej Szarbii i Skalbmierza 75 osób cywilnych” (Bolesław Nieczuja-Ostrowski, w; http://www.24ikp.pl/serwis/wiecej/rpp1944/wspomnienia/ 20140402wtk04kp_rp/art.php). „Czwartek 5 sierpnia 1944 roku dla mieszkańców Skalbmierza to najtragiczniejsze wspomnienie z dziejów tego miasta. O świcie niemieckie i ukraińskie oddziały zaczęły krwawą pacyfikację miejscowości. Ginęły dzieci, starcy, kobiety były gwałcone i także były zabijane./.../ Największą bitwę Rzeczpospolitej Partyzanckiej (Kazimiersko – Proszowickiej) wygrali Polacy. Jednak radość z odniesionego zwycięstwa mącił tragiczny bilans strat po stronie zwycięzców, zginęło 20 partyzantów i aż 80 osób cywilnych zostało zamordowanych”. (Dzień tragiczny - Skalbmierz 5 sierpnia 1944; w: http://www.24ikp.pl/serwis/ko/historia/20130802skalb_pacyfikacja/art.php ).   

 

   W nocy z 6 na 6 sierpnia:

We wsiach Dziedziłów i Ubinie pow. Kamionka Strumiłowa:W nocy z 5 na 6 sierpnia 1944 r. piętnastoosobowy oddział ukraiński napadł na wsie Ubynie i Dziedziłów w rejonie Nowego Milatyna i bestialsko zabił czterech mężczyzn, osiemnaście kobiet i pięcioro dzieci, w tym 23 Polaków i czterech Ukraińców”. (DALO, P-3/1/62, k. 127).

 

   6 sierpnia (niedziela Przemienienia Pańskiego): 

W miasteczku Baligród pow. Lesko upowcy zamordowali 42 Polaków według wcześniej przygotowanej listy proskrypcyjnej w miejscowej cerkwi. (Żurek..., s. 30 – 32 oraz s. 243 – 247). Niemcy opuścili Baligród 3 sierpnia uciekając przed Armią Czerwoną. Tuż po wyjściu Niemców wśród Polaków w Baligrodzie zapanowała panika. Dotarły do nich wieści o planowanym napadzie. Delegacja polska udała się więc do sztabu UPA w Stężnicy deklarując chęć dobrowolnego opuszczenia miasteczka. Dowództwo UPA zapewniło, że Polakom nic nie grozi i w miasteczku mają pozostać. Polacy zostali. „Burłaka”, będąc wcześniej zastępcą komendanta posterunku policji ukraińskiej w Baligrodzie, miał dobre rozeznanie środowiska polskiego. Wszyscy „ważniejsi” Polacy znaleźli się na liście proskrypcyjnej, którą posługiwali się „partyzanci” UPA dokonując masowego mordu w dniu 6 sierpnia. Pogrzeb zamordowanych Polaków odbył się 8 sierpnia „bez trumien, doły, nie groby, kopały żony i dzieci” – jak podała kronika szkolna Baligrodu. W kronice tej, prowadzonej przez kierowniczkę szkoły Marię Makowską, opisany jest przebieg mordu: „Na jedno hasło każda grupa rezunów wyprowadza z domów mężczyzn, mordują ich przy zabudowaniach, w domach, a nawet w łóżkach. Ginie starzec Michał Różycki, pozostający od dwóch lat w łóżku, ginie jego brat Jan Różycki, oraz syn – Tomasz, pozostawiając żonę z kilkorgiem malutkich dzieci. Mordują starca na łóżku Chorzępę, i drugiego starca Szpota (ojca Jana Szpota, który zginął schwytany przez nich w piątek), właściciela rzeźni, Jana Kaczora, notariusza, naczelnika sądu... Czaszka Tadzia Kornagi zostaje rozbita – matka przez kilka godzin zbierała te kosteczki po ogrodzie... I tak leżeli rozciągnięci, nieżywi na drodze, pod murami kościoła, przy zejściu do rzeki, a nawet w samej rzece...”.  10 sierpnia do Baligrodu wrócili Niemcy. Wojska sowieckie wkroczyły 25 września. A. Daszkiewicz w książce Ruch oporu w rejonie Beskidu Niskiego 1939 - 1944 (Warszawa 1975) twierdzi, że mord w Baligrodzie był odwetem za akcje oddziału AK KN-23 w rejonie Leska. Iwan Dmytryk w książce „Zapysky ukrajinśkoho powstancia (w lisach Łemkiwszczyzny)”, której dwa wydania ukazały się w Niemczech a trzecie w 1992 roku  we Lwowie, mord ten opisał ze swojej pozycji jako uczestniczącego w nim banderowca. Nosił on pseudonim „Lis”, był w sotni „Burłaki”, a potem „Brodycza”.  O Baligrodzie pisał: „Wysyłając nas na stanowiska dowódca „Burłaka” rozkazał nam ukarać morderców ukraińskich dzieci, kobiet i mężczyzn. Wywiad miejscowego podziemia przez dłuższy czas układał dokładne listy Polaków, masakrujących ludność ukraińską. Takie listy otrzymały nasze oddziały, wyznaczone do różnych części Baligrodu. Zbudziwszy tych terrorystów ze snu, nasze specgrupy odczytały im wyroki śmierci powstańczego sądu polowego, wyliczając ich zbrodnie, kogo, gdzie i kiedy zabili. Potem wyrok wykonano na miejscu. Zanim mieszkańcy Baligrodu obudzili się, nasza akcja karna była zakończona. /.../ Odkryto też wielkie składy żywności zebranej przez polskie bojówki. Najcenniejsze rzeczy z tych składów zabrano”. (W lasach zachodniej Łemkowszczyzny. Wspomnienia partyzanta UPA; w: Magury ’93, Warszawa 1994). Znając faktyczny przebieg mordu w Baligrodzie należy pamiętać, że czytelnicy na zachodzie znają tylko wersję banderowca Dmytryka. A na Ukrainie starzy i młodzi nacjonaliści chętnie w nią uwierzą. Lista proskrypcyjna Polaków podobno przygotowana została w cerkwi w Baligrodzie. O ostatnich manipulacjach związanych z mordem w Baligrodzie piszę w artykule „Banderowska legenda o Baligrodzie” (Żurek..., s. 243 – 247). Tablica zamieszczona na pomniku zawiera 42 nazwiska, na ostatnim miejscu wymieniony jest Bronisław Chorzępa, zamordowany 13 sierpnia 1944 roku w Baligrodzie.

W nadleśnictwie Dębica pow. Dębica został zamordowany przez UPA  kierownik spółki drzewnej Ropczyce – Wielopole leśniczy Tadeusz Stachurski. (Orłowski..., jw.).   

We wsi Horoszczyce pow. Hrubieszów zamordowali 1 Polaka (IPN Lublin, S.120/11/Zi).

 

   7 sierpnia: 

We wsi Brusno Nowe pow. Lubaczów został zamordowany przez upowców z kurenia „Zaliźniaka”  Franciszek Muliński, lat 22.

We wsi Olsza pow. Buczacz zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę

 

   8 sierpnia:

We wsi Bezejów pow. Sokal Ukraińcy zamordowali 13 osób z 3 rodzin Ćwinarowiczów, które wróciły do swych domów w Zaburzu. Były to: Józefa (30 lat) z córkami: Heleną (8 lat) i Wandą (2 miesiące); Bronisława (15 lat), jej brat Antoni (12 lat), Zuzanna (37 lat), jej córka Janina Danuta (8 lat) i Ryszarda (2 lata), Irena (43 lata), jej syn Julian (6 lat) i córka Anna (1 rok), Anna (47 lat) oraz Władysław (37 lat). Czyli: 1 mężczyzna, 4 kobiety i 8 dzieci. „Zaczęto odkopywać dół. Po wykopaniu około 50 centymetrów natrafiono na wystawioną do góry ludzką rękę. Wydobyto zwłoki wszystkich zabitych. Moja mama miała postrzał w głowę, a dwuletnia siostra Ryszarda po strzale w skroń miała ranę wylotową w tyle głowy. Trzecią ofiarą wydobytą z dołu śmierci była siostra Janina Danuta z głęboką raną ciętą siekierą w skroń. Ciocia Irena została trafiona w głowę, Bronisława córka Józefy, miała kilka ran od kul. Nogi miała związane powrósłem plecionym z żyta. Pamiętam jak uciekała i została zastrzelona, a z miejsca śmierci przyciągnięto ją tam za nogi. Antoni syn cioci Józefy i Juliusz syn cioci Ireny mieli roztrzaskane głowy od uderzenia siekiery. Córeczka cioci Ireny Ania miała postrzał w główkę. Ciocia Józefa pierwsza ofiara mordu miała roztrzaskaną głowę od uderzenia siekierą i poderżnięte gardło, ten mord dokonany przez kulawego banderowca sam widziałem. Ciocia Helena miała dwie głębokie rany cięte siekierą na głowie, a dwumiesięczna Wanda nie miała na sobie żadnych ran. Być może została żywcem zakopana, lub uduszona ciałem swojej matki, gdy upadła od ciosu siekiery zadanego przez banderowca „Czortka”. Dwunastą ofiarą był stryjek Władysław zastrzelony podczas konnej ucieczki na skraju wschodniej części wsi. Jego zwłok nie odnaleziono. Nie odnaleziono również zwłok trzynastej ofiary Anny Ćwinarowicz siostry mego ojca, która została zatrzymana w środku wsi” (Bolesław Ćwinarowicz; w: Siekierka..., s. 1042 – 1047; lwowskie). Po morderstwie Sowieci przeprowadzili śledztwo, ustalili 9 sprawców mordu, ale ci ukrywali się. „Dopiero w sierpniu 1991 roku, kiedy pojechałem do Sokala i tam zgłosiłem sprawę mordu mojej rodziny u zastępcy komendanta Służby Bezpieki kpt. Olega Barana, on ustalił, że dokumenty z tych przesłuchań są w archiwum we Lwowie. Moje starania o pociągnięcie do odpowiedzialności jeszcze żyjących morderców nie przyniosły żadnych efektów. Będąc w 1991 roku w Sokalu spotkałem przypadkowo mordercę mojej rodziny – kulawego Ukraińca ps. „Czortek”. Pochodził on z miasteczka Czortków, mieszkał we wsi Żwirki koło Sokala. Ustaliłem również, że Grzegorz Nakonieczny, kolejny morderca mojej rodziny i jego siostra Katarzyna współuczestniczka morderstwa mieszkali w powiecie sokalskim. /.../ Okazało się, że żaden z morderców nie poniósł kary za popełniona zbrodnię na 13 osobach z rodziny Ćwinarowiczow, pomimo, że śledztwo w tej sprawie i związane z tym dokumenty znajdowały się w dyspozycji Sowieckiej Ukrainy” (jw. s. 1047).

We wsi Czernica pow. Brody:Krzyśków Maria z domu Bahaj z Czernicy, wdowa po zmarłym Michale zamordowana 08.08.1944 r., ur. 17.06.1870”. (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0).

We wsi Kluczomyje pow. Rohatyn, podpis pod zdjęciem: „Karol Jasiński 30 lat. Zamordowany 08.08.1944 r. przez OUN-UPA.” (http://www.stowarzyszenieuozun.wroclaw.pl/rohatyn.htm).

We wsi Mańków pow. Horochów upowcy postrzelili śmiertelnie Wacława Kowalczyka, lat 35.

We wsi Pasieczna pow. Stanisławów:08.08.1944 r. zostali zamordowani Guczek (Guciek) Leonard l. 30. i jego narzeczona Fitekówna. (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie listy strat ludności polskiej /.../ W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 8, Kędzierzyn-Koźle 2016. Za: Ludobójstwo OUN-UPA tom 8 - Stowarzyszenie Kresowian … ).

We wsi Reihau (Podlesie) pow. Lubaczów w nocy zamordowali 30 Polaków, w tym całe rodziny. Inni podają, że 9 sierpnia 1944 r. zginęło11 Polaków, w tym 3 kobiety, a około 20 osób 14.11.1945 r.

 

   9 sierpnia: 

We wsi Basznia Górna pow. Lubaczów upowcy zamordowali 37 Polaków; 6-osobową rodzinę spalili żywcem.

We wsi Czernica pow. Brody zamordowali 11 Polaków: 3 rodziny.

 

   10 sierpnia: 

W okolicy wsi Magierów pow. Rawa Ruska: „10 sierpnia w rejonie Magierowa sześcioosobowy oddział ukraiński ostrzelał dziesięciu Polaków z Hucisk, którzy pracowali na polu. Dwie osoby zginęły, jedna została ranna”. (DALO, P-3/1/62, k. 111). Według źródeł ounowskich ukraiński oddział samoobrony zaatakował dwunastoosobową, uzbrojoną grupę Polaków (składającą się z ośmiu mężczyzn, jednego starca i trzech kobiet z Hucisk), którzy próbowali zebrać zboże z pól. Zginęły trzy osoby, w tym jedna kobieta. Wśród zabitych miał być komendant polskiej samoobrony z Hucisk. (CDAWOWU, 3833/1/156, k. 81).

We wsi Piłatkowce pow. Borszczów banderowcy zamordowali 18 Polaków NN, którzy pracowali przy naprawie drogi. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Radróż pow. Rawa Ruska Ukraińcy zamordowali Michała Majdana.  

We wsi Skała nad Zbruczem pow. Borszczów zamordowali byłego podoficera WP.

 

   11 sierpnia: 

We wsi Narol pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Ropienka pow. Lesko zamordowany został Galant Andrzej. (http://www.rodaknet.com/rp_wycislak_28.htm ).

 

   12 sierpnia: 

We wsi Kurzany pow. Brzeżany banderowcy zamordowali w majątku ziemskim 8 rodzin polskich liczących co najmniej 24 osoby oraz  we wsi spalili 70 zagród polskich i zamordowali 20 Polaków, w tym 10 dzieci; łącznie co najmniej 44 Polaków; w tej miejscowości  wywiad AK zdobył rozkaz dowództwa UPA: „przyśpieszyć likwidację Polaków, w pień wycinać, czysto polskie wsie palić, wsie mieszane – niszczyć tylko ludność polską”.

Inni: Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA przeciwko Polakom po ponownym zajęciu Wołynia i Galicji Wschodniej przez Armię Czerwoną w 1944 roku. W: Antypolska akcja OUN-UPA 1943 – 1944. Fakty i interpretacje. Warszawa 2002, podaje: „15 sierpnia (według innych danych 14 sierpnia) 1944 r. ukraiński „oddział samoobrony” spalił wieś Kurzany (powiat brzeżański) oraz pobliski folwark, w którym organizowano kołchoz. Z 33 gospodarstw spłonęło 31, zginęło piętnaście osób, w tym pięć kobiet.” (DALO, P-3/1/62, k. 111; CDAWOWU, 3833/1/156, k. 98). Według innych danych spłonąć miało ponad 70 zabudowań, a ofiara mordu padło ok. 20 osób, w tym także dzieci. (CDAHOU, 1/23/919, k. 27, 29).

 

   13 sierpnia: 

W miasteczku Baligród pow. Lesko zamordowany został przez UPA Bronisław Charzępa, ur. w 1923 r. (Tadeusz Szewczyk: Śledztwo umorzono; w: „Gazeta Bieszczadzka” nr 20/2009 – cytuje fragmenty śledztwa prowadzonego przez IPN w Rzeszowie w latach 2005 – 2006 i umorzonego 6 lipca 2006 r.).    

W przysiółku Dębiny koło Wólki Horynieckiej pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali Andrzeja Nepelskiego.  

 

   15 sierpnia  (Wniebowzięcia NMP): 

We wsi Barbarka pow. Kraków w pacyfikacji niemiecko-ukraińskiej zamordowanych zostało 62 cywilnych mieszkańców oraz w walce poległo 4 żołnierzy AK. Użyto samolotu, który zrzucał fosforowe płyty, podpalając w ten sposób kolejne domy kryte słomianą strzechą, a samochody pancerne nadjechały równocześnie od Miechowa, Krakowa i Wolbromia. Brała również udział UPA,  której członkowie, idąc od Skały oraz strony północnej i wschodniej w kierunku wsi, zabijali wszystkich napotkanych po drodze. Płonęły domy, a w jednym z nich spalono żywcem 2 kobiety. Partyzanci z braku amunicji wycofali się do lasu. W rezultacie tych wydarzeń zginęło 4 partyzantów oraz 62 mieszkańców Barbarki i okolic” (http://www.niedziela.pl/artykul/31465/nd/Barbarka-1944-2004). „wieś była trzykrotnie pacyfikowana, a 15 sierpnia 1944 r. w pobliskiej wsi Barbarka zostali rozstrzelani mieszkańcy Iwanowic i Zagaja (63 osoby)” (http://www.iwanowice.malopolska.pl/pl/aktualnosci,896.html) .

We wsi Chlebowice Świrskie pow. Przemyślany zamordowany został Dunicz Adam, lat 13, syn Adama Dunicza zamordowanego 26 lutego 1944 r. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 267). W roku 1945 przygotowywała się z rodziną do wyjazdu na Ziemie Odzyskane. Syn Adaś, w sierpniu tego roku, przed wyjazdem, poszedł do siostry zamężnej z Ukraińcem, aby zawiadomić ją o wyjeździe i przynieść rodzinie trochę żywności. Mieszkała ona w Chlebowicach Świrskich, w przysiółku Pomiarki. Kiedy Adaś poszedł rano do sadu po jabłka, wyszli z ukrycia czekający na niego banderowcy, zabrali go i zamordowali na pastwisku, podrzynając mu w bestialski sposób gardło. Stawiali okaleczonego na nogi i kazali mu śpiewać „Jeszcze Polska nie zginęła”.Widział tę scenę pastuch, który opowiedział o tym siostrze Adasia. Ciało zawlekli do lasu i zakopali. Siostra szukała, lecz nie znalazła swego młodego, 14-letniego brata.” (Zofia Bakota; w: Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 260).

We wsi Czyżów pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali 6 Polaków, w tym 3 kobiety.

We wsi Dąbrowa pow. Lubaczów zamordowali 7 Polaków, w tym 4 kobiety.

W miasteczku Dunajów pow. Przemyślany zamordowany został Krysiak Stefan, zawiadowca w Buszczu.   (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 157).

We wsi Jabłonówka Polska pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 2 Polaków: Fabiańską Karolinę i Michałkowa Aleksego (Kubów..., jw.).   

We wsi Krasne pow. Kamionka Strumiłowa: „W dniu 15 sierpnia 1944 roku na rozkaz Kupiaka jego podkomendni zabili Karolinę Fabiańską i Oleksego Michajłowa, którzy jechali ze wsi Grabowa do Buska.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm _).

We wsi Miękisz Nowy pow. Jarosław został uprowadzony i zamordowany przez UPA w lesie Piotr Sołtys.

We wsi Muczne pow. Turka (Bieszczady) w leśniczówce Brenzberg położonej na grzbiecie Jeleniowatego (Jasieniowa) SB OUN dowodzona przez referenta (Mikołaj Dudek „Osyp”) zamordowała 74 Polaków, głównie kobiety i dzieci, uciekinierów zza wschodniego brzegu Sanu. Alojzy Wiluszyński, niespełna dwudziestolatek, należał do kilkunastoosobowego oddziału samoobrony, dowodzonego przez podporucznika Armii Krajowej z Turki.  Wobec przytłaczającej ilości przeciwników, grupka samoobrony mogła tylko lawirować w ciągłej ucieczce, starając się ocalić życie: „Rankiem (18-go sierpnia) przemykaliśmy się pomiędzy bukami grzbietem Jeleniowatego. Dowódca miał jakąś informację do sprawdzenia u leśnika na Brenzbergu. Do zabudowań  podchodziliśmy bardzo ostrożnie. Dokoła panowała cisza mącona intensywnym brzękiem much. Napotkaliśmy ciało zabitego człowieka i naraz okazało się że wśród traw i opłotków wciąż znajdywano następne. Były kobiety, mężczyźni, dzieci. Nikt nie był zabity z broni palnej. Z trudem udawało się rozpoznać kogoś znajomego, wielu z nich to musieli być bieżeńcy z dalszych stron. Widać było sutannę duchownego i mundury leśników. Ciała nosiły ślady okrutnych tortur i bestialskiej śmierci. Musiało mieć to miejsce jakieś 2 - 3 dni temu. Ktoś zaczął liczyć ofiary, ktoś zaczął szukać łopat. Dowódca małym aparatem fotograficznym robił pospiesznie zdjęcia przynaglając jednoczenie do jak najszybszego opuszczenia miejsca zbrodni obawiając się, że zostaną prowokacyjnie oskarżeni. Naliczyliśmy 74 osoby. Ktoś nieśmiało zaoponował - jemu udało się doliczyć 75 ofiar. Nie liczono ponownie. Zmówiliśmy modlitwę za zmarłych. Lasami, w poprzek doliny Roztok, doszliśmy do Koniarki pod Haliczem. Tam dowódca rozwiązał oddział. Każdy miał przetrwać na własną rękę.” ( Antoni Derwich; w: Żurek...., s. 236 – 241). Podawana jest także data mordu 16 sierpnia 1944 r.  Alfred Steinhardt, który wówczas posługiwał się papierami aryjskimi na nazwisko Tadeusz Buczkowski, i pracował jako księgowy gminy Tarnawa Niżna podaje: „W Sokolikach schroniło się wiele polskich rodzin, głównie kolejarzy, pracowników leśnych i tartacznych oraz administracji z okolicznych folwarków. /.../ Gdy zbliżał się front i na szosie ukazały się jednostki wojska niemieckiego, a stacja kolejowa została zaatakowana przez sowieckie samoloty, część Polaków postanowiła schować się w górskich lasach u znajomego leśnika. Byłem świadkiem, jak wyjeżdżały furmanki z rodzinami z małymi dziećmi i starszymi ludźmi, widziałem płaczące dziewczynki, które jechać nie chciały i tłumaczono im, że tam będzie bezpieczniej.  Po kilku dniach w Sokolikach pojawił się 16-letni syn leśniczego ze straszną wiadomością. Banderowcy  zaatakowali leśniczówkę i wymordowali wszystkich, oprócz niego. On w czasie wypadku znajdował się poza budynkiem leśniczówki i jemu udało się zbiec. Po kilku dniach nie wytrzymał nerwowo i wrócił do lasu zobaczyć co się stało z jego rodziną. Do Sokolik już nigdy nie powrócił. Po pewnym czasie przyszedł do Sokolik wieśniak ukraiński, który ostrzegał przed napadami banderowców i opowiedział, że syn leśniczego został złapany przez banderowców i po torturach zamordowany.” (Siekierka..., s. 1118 – 1119, lwowskie). Nie wiadomo, czy ta leśniczówka znajdowała się w Mucznem.

We wsi Szczutków pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali Rozalię Kubiszyn.

We wsi Wólka Żmijowska pow. Jaworów Ukraińcy zamordowali Stanisława Stawarskiego, lat 34.

 

   W nocy z 15 na 16 sierpnia:  

We wsi Panowice pow. Podhajce banderowcy zamordowali 22 Polaków a 17 poranili. „15 sierpnia 1944 r. do wsi przyjechał sowiecki oficer z grupą żołnierzy w celu odebrania broni. Tego akurat dnia w Panowicach odbywał się odpust z okazji świąt Matki Boskiej Zielnej, a po mszy tradycyjnie odbywały się w wielu domach przyjęcia, na które zaproszono żołnierzy. Zdawanie broni odłożono do następnego dnia. Wszyscy ci, którzy przynieśli broń, zabrali ją z powrotem. Z uwagi na obecność sowietów nie wystawiono nocnych wart. O północy okrążyły wieś dwie sotnie UPA. Prawdopodobnie dowiedzieli się od Ukraińca Rembalczenki, szefa NKWD, że we wsi już odebrano broń i przewieziono ja do Podhajec. Pewni bezkarności, wykorzystując zaskoczenie, wdarli się do wsi, spalili około 35 zagród, zamordowali 22 osoby i 17 ranili. Strzelanina obudziła mieszkańców, prawie wszyscy mieli przy sobie broń, jednak dopiero po godzinie pojedynczy opór w chaotycznej walce zaczął się przekształcać w zorganizowaną obronę. Ta niespodziewana obrona zaskoczyła napastników. W końcu banderowcy ponosząc duże starty zostali zmuszeni do wycofania się ze wsi. Ukraińcy tak byli pewni zwycięstwa, że przygotowali sobie koło cmentarza furmanki do przewozu łupów, a przydały im się do ucieczki w kierunku Hnilcza” (Jan Rostkowski; w: Komański..., s. 762 – 763). Inni: Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA przeciwko Polakom po ponownym zajęciu Wołynia i Galicji Wschodniej przez Armię Czerwoną w 1944 roku. W: Antypolska akcja OUN-UPA 1943 – 1944. Fakty i interpretacje. Warszawa 2002, podaje: W rejonie podhajeckim sotnia „Siri Wowky” i czota z sotni „Orły” pod dowództwem „Bystrego” 16 sierpnia 1944 r. zniszczyła wieś Panowice, „ośrodek polskiego podziemia”, jak pisano w meldunku OUN. Ofiarą akcji padło od dwudziestu do sześćdziesięciu Polaków. (CDAWOWU, 3833/1/156, k. 80, 92). W sprawozdaniu „Krótkie opisy walk UPA „Łysonia” znalazł się opis zatytułowany „Napad sotni „Siri Wowky” na polsko-bolszewicki ośrodek we w[si] Panowice”: „Polska wieś Panowice w rej. podhajeckim z przyjściem bolszewików w lipcu 1944 r. stała się polsko-bolszewickim centrum, z którego często robione były wypady na sąsiednie ukraińskie wsie w celu grabieży i wywozu ludności na Syberię i niszczenia ukraińskiego elementu niepodległościowego. Po przejściu frontu sotnia „Siri Wowky” i jedna czota z sotni „Orły” pod zjednoczonym dowództwem d-cy Bystrego dostały rozkaz pójścia na Panowice i rozegnania istriebitielnego batalionu. 16 sierpnia 1944 r. przeprowadzono bój ze strybkami we w[si] Panowice. W wyniku tej walki zabito 60 strybkow. Z naszej strony nie było żadnych strat”. (CDAWOWU, 3836/1/14, k. 63).   

 

   16 sierpnia:

We wsi Jabłonówka pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: małżeństwo, które uciekło podczas rzezi ze wsi Panowice w nocy z 15 na 16 sierpnia (patrz wyżej).

Pomiędzy miastem Krzemieniec a Szumskiem upowcy zamordowali Bronisława Pniewskiego, pracownika poczty, który naprawiał linię telefoniczną.

We wsi Olejów pow. Brody bojówkarze z UPA zamordowali 4 Polaków. Był to Trembulak Stanisław ur. 1910, oraz 3 osoby N.N. ( http://podkamien.pl/viewpage.php  page_id=246&c_start=0).  

We wsi Olejów pow. Zborów: “List kierowany był do Stanisława Starczewskiego i drukuję go, za zgoda autora. Smereczyńscy mieszkali koło ukraińskiej mleczarni i cała rodzina została zamordowana. /.../ Dalej było gospodarstwo ukraińca, które pomyłkowo zostało spalone przez banderowców, spalone zostało jeszcze jedno gospodarstwo ukraińskie, a następnie palono Sikorskiego (Medzio), który został zastrzelony, Borkowskiego którego również zastrzelono, spalono gospodarstwo Wierzbickiego, Koryzmy Franciszka, Kuczery Bronisława. Po wojnie mieszkali oni w okolicach Baborowa gdzie nasz ksiądz Arwoński był na parafii. Spalone zostało gospodarstwo drugiego Sikorskiego i Krzyczkowskiego, a dalej Berezowskiego, Koryzmy Marcina, Stryjskiego, Borkowskiego Tomasza, który był organistą a po wojnie zamieszkał w Ząbkowicach Śląskich. /.../ Spalone zostały wszystkie domy Za Kamieniem, za Zgniłym Potokiem, tam też gdzie Ty mieszkałeś. Domy począwszy od Czerniaków i Konopków w kierunku kościoła i moim nie zostały spalone. Banderowcy poszli w kierunku dworu Cywińskiego i tam go spalili.” (Wspomnienia Władysława Koryzmy; w: http://poszukiwanie-rodzin.blog.onet.pl/page/3/ ; 11 września 2007).

We wsi Pobużany pow. Kamionka Strumiłowa bojówka SB-OUN zamordowała 2 Polaków: małżeństwo. Następnego dnia (tj. po mordzie we wsi Krasne 15 sierpnia 1944 – przypis S.Ż.)  ci sami oprawcy zamordowali sołtysa wsi Pobużany – Grzegorza Przystańskiego i jego żonę Katarzynę”. (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).  Zeznania świadka Falińskiej Susabowskiej: „Wiadomo mi, że w sierpniu 1944 roku został zamordowany przewodniczący wiejskiej rady w Pobużanach, Grzegorz Przystański. O zabójstwie tym opowiadała mi narzeczona Pawła Czuczmana „Benito”, której nazwiska nie pamiętam, rodem ze wsi Pobużany, że widziała jak Kupiak z członkami swej bojówki zabił przewodniczącego i jego żonę. Jak to się stało dokładnie powiedzieć nie mogę, wiem tylko, że narzeczona Czuczmana zobaczyła Przystańskiego wychodzącego z zebrania wiejskiej rady i zawiadomiła o tym członków grupy Kupiaka, którzy podeszli do niego i zabrali ze sobą. Przystański i jego żona zostali zamordowani.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).

 

   17 sierpnia:

We wsi Piaski pow. Brody Ukraińcy zamordowali 3 Polaków. („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi). Komański i Siekierka nie mają żadnej informacji z tej wsi.

We wsi Sokołów pow. Stryj, jak podaje Grzegorz Hryciuk 17 sierpnia 1944 r. (według innych danych w nocy z 19 na 20 sierpnia 1944 r.) podczas napadu na wieś Sokołów w rejonie Stryja „wyciętych zostało sześć rodzin polskich” (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA przeciwko Polakom po ponownym zajęciu Wołynia i Galicji Wschodniej przez Armię Czerwoną w 1944 roku. W: Antypolska akcja OUN-UPA 1943 – 1944. Fakty i interpretacje. Warszawa 2002; DALO, 5001/2/32, k. 74). W sprawozdaniu sekretarza drohobyckiego obkomu KP(b)U Oleksejenki skierowanym do N. Chruszczowa informowano o śmierci 16 Polaków – mężczyzn, kobiet i dzieci oraz o ośmiu rannych; „cała pozostała przy życiu ludność wsi uciekła”. (CDAHOU, 1/23/823, k. 20).

Na przysiółku Wodaje pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 11 Polaków. „W dniu 17 sierpnia 1944 roku, Kupiak przeprowadził bandycki napad na przysiółek Wodaje, należący do wsi Grabowa. Na jego rozkaz podpalono stodołę, w której ukryli się: Michał Woźniak, Helena Bułkowska, Helena Gryszczuk, Włodzimierz Seniuk, Maria Babijczuk, piętnastoletnia Stefania Babijczuk, Eugeniusz Seń, troje dzieci w wieku od sześciu do ośmiu lat oraz Józef, Kazimierz i Bolesław Bułkowscy. Do uciekających z płonącej stodoły bandyci strzelali z karabinów maszynowych: Seń, Babijczuk i Bułkowski zostali zabici, natomiast ranionemu Michałowi Woźniakowi udało się uciec, reszta spłonęła w stodole. Przy tym wszystkim bandyci wydłubali Babijczukowi oczy a Seniowi odrąbali ręce. Zeznania świadka Smagi o napadzie na wieś Wodaje tak opisują te wydarzenia: „W kilka dni po zabójstwie Fabiańskiej i Michajłowa, Kupiak poprowadził naszą bojówkę i leśną bandę „Sołowija” na chutor Wodaje koło wsi Grabowa. Ktoś doniósł, że ludzie przeznaczeni do likwidacji skryli się w jednej stodole. Na rozkaz Kupiaka, Bogdan Czuczman i inni próbowali się wedrzeć do stodoły, ale drzwi były zamknięte od wewnątrz. Wówczas watażka kazał otworzyć ogień z automatów, ale ludzie wewnątrz milczeli. Wtedy na rozkaz Kupiaka jego brat Michał „Generał” zapalił z rakietnicy słomianą strzechę. W stodole podniósł się krzyk i płacz kobiet i dzieci. Kupiak rozkazał strzelać do uciekających ze stodoły. Wyskoczyło kilku mężczyzn, ale zostali zabici. Kobiety i dzieci spłonęły w stodole. Winą ich było to, że byli Polakami.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ). 

 

   18 sierpnia:

Między wsiami Angielówka i Wierzblany pow. Kamionka Strumiłowa: „Dnia 18 sierpnia 1944 roku, Kupiak zorganizował zasadzkę na szosie lwowsko – kijowskiej, między wsiami Angielówką i Wierzblanami koło Buska. Do zasadzki tej przyłączył się jeszcze oddział UPA „Wilczura”. Ostrzelali oni tam i rozpędzili kolumnę ludzi zmobilizowanych do Armii Czerwonej. Czterech z nich zatrzymano i na rozkaz Kupiaka zastrzelono. Podczas akcji bandyci ostrzelali jadący wojskowy samochód ciężarowy, zabili przy tym zdemobilizowaną z armii Janinę Kot i czechosłowackiego żołnierza Wienczysława Mymrę. Zagrabili ich rzeczy a okrwawione pieniądze, po umyciu z krwi, Kupiak przywłaszczył sobie.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ). Oraz: We wsi Wierzblany upowcy  zamordowali 5 Polaków (w tym 4 poborowych)  i 1 Czecha. Inni: bojówki UPA zabiły 4 poborowych do WP i Kot Janinę. (Kubów Władysław: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003).

We wsi Hnilcze pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 8 Polaków, w tym matkę z 2 dzieci zamordowali i spalili w stodole. Inni:  „W nocy z 19 na 20 sierpnia 1944 r. została obrabowana i spalona wieś Hnilcze w rejonie podhajeckim. W wyniku tego napadu ponad 400 rodzin polskich z Nosowa, Hnilcza i Panowic uciekło do Podhajec.” (Grzegorz Hryciuk: Akcje UPA przeciwko Polakom po ponownym zajęciu Wołynia i Galicji Wschodniej przez Armię Czerwoną w 1944 roku. W: Antypolska akcja OUN-UPA 1943 – 1944. Fakty i interpretacje. Warszawa 2002).  

We wsi Nowiny Horynieckie pow. Lubaczów upowcy z sotni „Zaliźniaka” spalili gospodarstwa polskie i zamordowali 26 Polaków, całe rodziny. Inni: „19 sierpnia o świcie sotnia Zaliźniaka napadła na Nowiny, wyszli z lasu od strony Świdnicy i podpalili wioskę. Zaskoczeni ludzie uciekali wyrwani ze snu w koszulach nocnych, tym co nie udało się ukryć zostali na miejscu zamordowani. Gdy o świcie sotnia Żaliźniaka napadła wraz z uzbrojonymi w narzędzia takimi jak siekiery ukraińskimi chłopami, zaczęto palić wieś i mordować Polaków. Zazwyczaj podczas napaści na wioski, organizowanych przez UPA, brały udział też bandy szabrowników, składające się z okolicznych chłopów, które przy okazji rabowały majątek. 10 letnia Ewa Orłowska spłoszona uciekała pośród płonących zabudowań, w oddali zobaczyła wołającego ją polskiego partyzanta Józefa Kazika, który się wcześniej ukrywał w Nowinach. Chciał on zabrać ze sobą dziewczynkę, ale nie zdążyła do niego dobiegnąć, została trafiona kulą, banderowiec jeszcze podbiegł do niej i kilkoma strzałami ją dobił. W domu zaskoczona została przez banderowców rodzina Krzychów. Zostali rozstrzelani na miejscu. W stodole spało rodzeństwo Bernard i Helenka Krzych, którzy przyjechali do rodziny z Francji na wakacje, ale wybuchła wojna i nie mogli wrócić do domu. Dlatego zostali w Nowinach. Nad ranem obudziły ich strzały, postanowili uciekać. Znaleziono ich potem oboje martwych na drodze, trzymających się za ręce. Przy płonącej stodole banderowcy nie zdążyli zabić osiemnastoletniej Marysi Orłowskiej. Uderzyli ją kolbą w głowę rozbijając ją. Ciężko ranna próbowała się odsunąć od ognia, ale nie udało się jej, spaliły się jej nogi do kolan, z bólu wykopała w ziemi dziury rękami. Zamordowany został wtedy też Ukrainiec z rodziną, za to że miał żonę Polkę. W ten feralny poranek zginęło 11 mieszkańców Nowin.” (Bandy UPA na ziemi horynieckiej 3 – Mord w Nowinach Horynieckich; w:  http://na.horyniec.info/bandy-upa-na-ziemi-horynieckiej-3-mord-w-nowinach/ ). Zamordowani zostali: Gudz Szymon (75 lat), Kazik Anna (36 lat), Kazik Katarzyna (38 lat), Kazik Jan (91 lat), Krzych Barbara (57 lat), Krzych Bernard (7 lat), Krzych Michał (36 lat), Krzych Helena (13 lat), Krzych Agnieszka (70 lat), Orłowska Ewa (10 lat), Orłowska Maria (20 lat).

We wsi Pałanykie pow. Rudki Ukraińcy zamordowali 19-letnią Weronikę Suchocką. „Tego potwornego dnia poszła do żony swojego brata Józefa po jego ubrania, /.../ dotarła do wsi Pałanykie. Tam wpadła w ręce oprawców, którzy nie wypuścili jej żywej. Bijąc ją, szydzili z młodej „Laszki” i zabawiali się nią. Wreszcie obnażyli ją, przywiązali, siedzącą na konnym wozie, przystroili zielonymi gałęziami... i wozili po wsi jako symbol konającej Polski. Oglądali to wszyscy mieszkańcy Pałynik i nikt nie sprzeciwił się wymyślnym torturom, zadawanym przez zwyrodniałych bandytów z UPA. Wywieźli ją wreszcie w miejsce, gdzie grzebano padłe zwierzęta, tam wykopali niewielki dół, w którym przysypano ja ziemią w pozycji stojącej, aż po szyję. Zakrwawiona głowa z nieruchoma twarzą i łzawiącymi oczami... została na polu sama. Wszyscy ją opuścili, choć płaczące oczy świadczyły, że jeszcze żyje, lecz nie jest w stanie wydostać się spod ziemi... Nikt nie wie, kiedy skonała. Nazajutrz złoczyńcy przysypali głowę ziemią, tworząc nagrobek młodej polskiej męczennicy, którą dobry Bóg z pewnością zaliczył do grona swoich świętych i męczenników”. (Karol Olearczyk vel Olejarczyk; w: Siekierka..., s. 863 – 864; lwowskie). „Została we wsi Pałaniki zatrzymana przez banderowców, którzy zrobili z niej widowisko makabryczne. Rozebrali do naga, wycięli język, posadzili na wozie przystrojonym zielonymi gałęziami i wozili po wsi jako symbol konającej Polski. To widowisko trwało przez pół dnia aż do zmroku. Pod wieczór dziewczynę zawieziono na tzw. okopisku, gdzie grzebano padłe zwierzęta, tam wykopano dół, do którego włożono ją w pozycji stojącej aż po szyję i tak konała w męczarniach przez kilka godzin”. (Tadeusz Pańczyszyn; w: Siekierka..., s. 872).

We wsi Stara Wieś pow. Tomaszów Lubelski zostali zamordowani: „Jędrosyna Włodzimierz l. 41; Juraszek (gajowy) l. ok. 30; Juraszek (żona gajowego) (ranna, wkrótce zmarła); Kolanko Klara l. 55; Kołtonicka Agnieszka l. 55; Kołtonicka Józefa l. 30; Kołtonicka Stanisława l. 24; Kołtonicka Władysława l. 22; Kołtonicki Jan l. 17; Mielniczuk Józef l. 19; Słoma Piotr l. 63; Ślepko Adam l. 44; Ślepko Władysław l. 26; Tomczuk Anastazja l. Ponad 60; Tracz Maria l. 70 z dwiema wnuczkami l. 5 i l. 7”. (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Wierzchowce pow. Kopyczyńce zamordowali 1 Polaka.

 

   19 sierpnia: 

We wsi Grabowa w przysiółku Wodaje pow. Kamionka Strumiłowa bojówkarze z SB-OUN oraz miejscowi Ukraińcy otoczyli stodołę z ukrywającymi się Polakami i ją podpalili; spłonęło żywcem 10 Polaków, w tym matka z 3 dzieci do lat 8. Złapali uciekającą 15-letnią Stefanię Babijczuk, której przed śmiercią wydłubali oczy, a mężczyźnie (był to Eugeniusz Seń) obcięli obydwie ręce. Łącznie zamordowali 12 Polaków.

We wsi Jabłonówka Polska pow. Kamionka Strumiłowa upowcy zamordowali 8 Polaków: „zginęli: Fedoruk Piotr, jego żona Franciszka raz córki Maria i Emilia, Jasieński N. jego żona i córka, Wilk Hanna” (Kubów..., jw.). Oraz: „Dnia 19 sierpnia 1944 roku, na rozkaz Kupiaka, jego wspólnicy i podlegli mu zbrodniarze zamordowali we wsi Jabłonówka następujące osoby: Hannę Wilk, Piotra Dedoruka, jego żonę Franciszkę, ich dwie córki – Marię i Emilię oraz rodzinę Wojciecha Jasińskiego, tj. jego żonę Marię i syna Piotra”. (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm _).  

We wsi Wierzblany pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 11 Polaków, w tym 2 mężczyzn. Inni: „zamordowani zostali: Gonczar Stefan, jego żona Maria i dwie córki, Borucki Teodor, Borucka Maria, Łukasiewicz Julia, Przysina Justyna, Ruda Anna, Spodarek Maria, Spodarek Ewa, Trojan Tomasz, Trojan Anna, Trojan Stanisław, Trojan Agata” (Kubów..., jw.). „W sierpniu 1944 roku Kupiak dokonał również napadu na wieś Wierzblany. Otoczył tam, ostrzelał i podpalił chałupę Włodzimierza Trojana. Uciekających z płonącej chałupy: Włodzimierza, jego ojca i krewną Agatę Trojan zabili. Żona Włodzimierza – Anna z dwojgiem dzieci, Janem i Stachem skryła się w chałupie sąsiadów. Dymitr Kupiak, Włodzimierz Olijnyk i Paweł Czuczman wtargnęli do tej chałupy i zamordowali Annę i Stacha a Jana zranili.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).

 

   20 sierpnia:

We wsi Zapust Lwowski pow. Brzeżany: Drabyk Jadwiga Stefania córka Stefanii zamordowana 20.08.1944” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   23 sierpnia:

We wsi Ostrów pow. Włoszczów doszło do starcia z patrolem niemiecko-ukraińskim, zginęło 6 żołnierzy Brygady NSZ, a patrol wycofał się w kierunku Krasocina.  

We wsi Rusiłów pow. Tłumacz banderowcy zamordowali 2 siostry zakonne. Były to: Stefania Matylda Ustianowicz  (siostra Zofia, którą m.in. przecięli piłą) oraz Maria Wanda Szembek (siostra Laetitia od Miłości Bożej), które wracały z klasztoru w Jazłowcu do Niżniowa. Ich zmasakrowane ciała znaleziono w listopadzie w lesie. Bestialsko zamordowany został także ich woźnica Antoni Blicharski z Nowosiółki oraz prawdopodobnie Katarzyna Szczerbata - dawna pracownica klasztoru, której ciała nie odnaleziono. (www.niepokalanki.pl). S. Laetitia Jadwiga Szembek, ze Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP w Jazłowcu w powiecie Buczacz. „W czasie II wojny światowej i okupacji niemieckiej uczestniczyła w akcji pomocy Żydom w Warszawie. Jesienią 1943 została administratorem klasztoru w Jazłowcu. 21.08.1944 wraz z s. Zofią Ustyanowicz udała się do Niżniowa. Dwa dni później wyruszyły w podróż powrotną. Wówczas, podczas ludobójstwa popełnionego przez Ukraińców, zwanego „wołyńskim”, zostały uprowadzone przez bandę ludobójczej ukraińskiej organizacji OUN/UPA. Torturowane. 29.08.1944 odnaleziono zmasakrowane ciało woźnicy. Kilka miesięcy później, 03.11.1944 w lesie k. Rusiłowa odnaleziono ciało s. Laetitii. Miała złamaną nogę, prawą rękę wyrwaną ze stawu bądź złamaną, na plecach ślady uderzeń, na głowie trzy rany cięte.” (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr2676.htm ).

 

   24 sierpnia: 

We wsi Hermancin koło Kołodna Wielkiego pow, Żółkiew: „W Hermancinie pozostała na gospodarce Antosia i mój sanitariusz Paweł. /.../ We wsi 24 sierpnia 1944 roku, podczas kolejnego napadu band zabici zostali jego siostra Gabriela, która rozpoznała w bandycie odtrąconego kawalera, i dwóch braci, którzy skryli się na strychu”. („Kłodno – Hermancin październik 1939 – luty 1944” , wspomnienia doktora weterynarii i neurologa, adiunkta na lubelskim UMCS Jana Podgórskiego dotyczące okresu pobytu w Kłodnie. Spisane w latach osiemdziesiątych, opracowane przez córkę Annę Wiśniewską w 2009 r.; w: http://klodno.blogspot.com/ ).

We wsi Kłodno Wielkie pow. Żółkiew upowcy zamordowali 10 Polaków, w tym spalili żywcem 11- letniego chłopca i 60-letniego mężczyznę.

We wsi Oleszyce Stare pow. Lubaczów uprowadzili z leśniczówki „Zabiała” 4 osoby i po torturach zamordowali w lesie: Kazimierę Kozicką, lat 11 (córkę gajowego), Danutę Tereszkowską, lat 13 (córkę leśniczego), Janinę Witkowską, lat 12 (córkę szewca – inwalidy z Zabiałej) oraz Ukrainkę Marię Procajło, lat 22, opiekunkę dzieci.  

We wsi Peczenia pow. Przemyślany zamordowany został Michał Marciniak. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 191).  

We wsi Żółtańce pow. Żółkiew zamordowali Władysława Czerwińskiego, lat 30, na polu podczas żniw. 

 

   25 sierpnia: 

We wsi Chlebowice Wielkie pow. Bóbrka banderowiec postrzelił proboszcza ks. Mariana Kłonowskiego, a następnie dobił go łopatą. Zamordowany został także kuzyn księdza. (Zygmunt Ostrowski; w: Spotkania Świrzan, nr 3 /19/ 1996 r.).

We wsi Dachnów pow. Lubaczów upowcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Miękisz Nowy pow. Jarosław został uprowadzony i zamordowany przez UPA w lesie Stanisław Mańkiewicz.

W mieście Przemyśl zamordowali nauczycielkę Stanisławę Gliwę. 

We wsi Toki pow. Jasło policjanci ukraińscy razem z Niemcami zamordowali 19 Polaków.

 

   W nocy z 25 na 26 sierpnia:

We wsi Kłodno Wielkie pow. Żółkiew upowcy zamordowali 72 Polaków.

 

   26 sierpnia: 

We wsi Małkowice pow. Przemyśl zamordowali 6 Polaków.

 

   27 sierpnia:

We wsi Czanyż pow. Kamionka Strumiłowa banderowcy zamordowali Polkę i Ukraińca o tym samym nazwisku: Pałyga Iwan (Ukrainiec), Pałyga Janina (Polka). (Kubów..., jw.). Kubów datuje mord na 27 sierpnia 1943 roku; Komański na s. 207 datuje go na 27 sierpnia 1944 roku oraz podaje, że Janina Pałyga została uprowadzona do lasu i po torturach  zamordowana kilka dni później.

We wsi Szczutków pow. Lubaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 2 Polki: Marię Czurę i Katarzynę Czurę.

 

   28 sierpnia: 

We wsi Łykoszyn pow. Tomaszów Lubelski banda UPA zamordowała co najmniej 17 Polaków, począwszy od 3-letniej Zofii Świder po 80-letniego Ludwika Kopeć (5 mężczyzn, 12 osób to kobiety i dzieci). 

We wsi Małkowice pow. Przemyśl miejscowi Ukraińcy zamordowali 6 Polaków, w tym dziewczyny lat 14 i 19.

We wsi Ropienka pow. Lesko Ukraińcy zamordowali Marię Kubryn.  

W miasteczku Tyśmienica pow. Tłumacz upowcy zamordowali 10 Polaków.

We wsi Zaleska Wola pow. Jarosław zamordowali 3 Polaków.

We wsi Żółtańce pow. Żółkiew zamordowali Jana Zielińskiego, lat 57, na polu podczas żniw. 

 

   29 sierpnia (prawosławne święto Wniebowzięcia NMP): 

We wsi Wysocko Wyżne pow. Turka podczas nocnego napadu upowcy zamordowali 30 Polaków, w większości kobiety i dzieci, poranione i spalone żywcem w swoich domach.

W powiatowym mieście Jasło policjanci ukraińscy razem z Niemcami rozstrzelali w więzieniu 17 Polaków  aresztowanych 24 sierpnia we wsi  Żmigród Nowy pow. Jasło.

We wsi Żmigród Stary pow. Jasło policjanci ukraińscy razem z Niemcami zamordowali 6 Polaków.

 

   30 sierpnia: 

We wsi Słobódka Strusowska pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali Władysława Łomnickiego.

 

   31 sierpnia: 

W mieście powiatowym Sambor: Jerzy Sękiewicz: "Szesnaście i pół",  relacjonuje: „Ojciec Franciszek stały sekretarz przy Sądzie Okręgowym w Samborze został na cmentarzu w Samborze, zamordowany przez Ukraińców na ulicy miasta 31go sierpnia 1944 roku – miał wtedy 38 lat. Ukończył tak jak ja Gimnazjum w Jarosławiu w roku 1929 a potem studiował prawo na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie. Ślady i pamięć wojny oraz czasów okupacji pozostały we mnie do dzisiaj, dlatego też że oprócz Sambora przebywałem w czasie okupacji w Oleszycach i majątku ziemskim rodziny Ojca w okolicach Rawy Ruskiej a były to tereny wielu zaciętych i okrutnych, straszliwych walk i częstych zmian okupantów i granic. Ten chłopiec, którym byłem w latach wojny, widział że ludzie mordują się bez żadnego powodu - może tylko dlatego że czasem mówią innym językiem. Noce nieprzespane na dachu drewnianego kościołka w rejonie Rawy Ruskiej gdy we wsi grasowali banderowcy, i w wielu miejscach były mordy pożary gdzieś we mnie zostały i czasami wracają. Bandy UPA mordowały Polaków tylko dlatego że byli Polakami w sposób często okrutny a banderowcy kojarzą mi się do dzisiaj jednoznacznie z bandytami.” (http://jaroslawskaksiegakresowian.pl/wspomnienia/87-jerzy-sekiewicz-szesnascie-i-pol ).

We wsi Słobódka Koszylowiecka pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 7 Polaków.

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów zamordowali 23-letniego Jana Kobiernika.

 

   Od listopada 1943 do sierpnia 1944: 

W miasteczku Drohobycz woj. lwowskie banderowcy uprowadzili i zamordowali 36 Polaków.

 

   W marcu, kwietniu i sierpniu 1944 roku: 

We wsi Wolica pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 21 Polaków.

 

   W lipcu lub sierpniu: 

Koło miasta Dubno woj. wołyńskie w lesie Ukraińcy zamordowali kilkunastu Polaków, których wysłał po drzewo Ukrainiec, dyrektor młyna w Dubnie. 

We wsi Siemianówka pow. Lwów: „Około lipca/sierpnia 1944 r. został zamordowany Humenecki Stanisław wysłany z listem do księdza greckokatolickiego.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

 

   W lipcu i sierpniu: 

We wsi Słobódka Kąkolnicka pow. Rohatyn banderowcy zamordowali 13 Polaków, którzy przyjechali na żniwa do swoich gospodarstw.

We wsi Tarnowica pow. Nadwórna spalili kościół i 26 gospodarstw polskich oraz zamordowali 12 Polaków. 

 

   W sierpniu 1944 roku (świadkowie nie podali dnia):

We wsi Beniowa pow. Turka (Bieszczady) banderowcy zamordowali 10 Polaków. Tadeusz  A. Olszański w przewodniku Bieszczady (Pruszków 2000) podaje: „W połowie sierpnia miały miejsce napady upowców na szereg wsi wschodniej części Bieszczadów, jak  Smolnik, Zatwarnica, Tworylczyk, Sokoliki Górskie, Beniowa, a także na Lutowiska  (17 sierpnia), gdzie  dzięki silnej  samoobronie udało się uniknąć rzezi. W napadach tych ginęło po kilka do kilkunastu osób.” Napady na Lutowiska miały miejsce w marcu i maju, a rzeź kilku rodzin polskich 20-22 lipca 1944 r.  Z kolei Janusz Michalik w książce Na Bieszczadzkich Połoninach (Krosno 1997) pisze: „Między 14 a 16 sierpnia dokonano masowych mordów Polaków w Smolniku, Zatwarnicy, Tworylczyku, Dźwiniaczu Górnym, Tarnawie, Sokolikach Górskich, Beniowej zabijając w tych wsiach od kilku do kilkunastu rodzin, najwięcej w Mucznem – 74 osoby.”

We wsi Beńkowa Wisznia pow. Rudki zamordowali 15 Polaków.

We wsi Białogłowy pow. Zborów zamordowali Piotra Rusinowskiego; jego brata Antoniego zarąbali siekierą w Wigilię 1943 roku.

We wsi Bogdanówka pow. Złoczów: „W tymże miesiącu Kupiak ze swoimi wspólnikami zatrzymał we wsi Bogdanówka w pow. Złoczowskim Oleksego Rupentala i zawiózł go do Połonicznej. Więzień zmarł w wyniku zastosowanych typowych dla oprawców tortur”. (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ). 

We wsi Bohutyn pow. Zborów zamordowali 2 Polaków, w tym 18-letniego zakłuli bagnetami gdy pracował w polu.

W mieście powiatowym Brzeżany zostali zamordowani: Misiaczek N., Parasiewicz Kazimierz, Parasiewicz Stanisław, Pietruszewski N. (Kubów..., jw.).

We wsi Burakówka pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali 4 Polaków, mężczyzn (Kubów..., jw.).

We wsi Cygany pow. Borszczów zostali zamordowani przez banderowców: Pużyński Jan l. 55, Szczukowski Szczepan l. 20. (Kubów..., jw.).

We wsi Czarna pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 20 Polaków.

We wsi Czuczmany Zabłotne pow. Kamionka Strumiłowa:W sierpniu 1944 roku Kupiak ze swoją bojówką dokonał napadu na wieś Czuczmany Zabłotne, gdzie w celu rabunkowym zamordował Bolesława Maksymiszyna i jego brata Eugeniusza z żoną Michaliną.” (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ). Zeznania łączniczki Kupiaka Sławki Falińskiej ps. ”Osyka” obecnie Susabowskiej. „Uczestnicząc w bojówce Kupiaka „Kleja” dowiedziałam się od niego, Michała Pociłujki i Bogdana Czuczmana, że ich bojówka zamordowała rodzinę Maksymiszyna i jego brata z żoną. Przed wojną i w czasie wojny Maksymiszyn posiadał w Busku sklep. Na początku 1944 roku, z rodziną i bratem, wyjechał do wsi Czuczmany Zabłotne i zabrał ze sobą swój majątek ze złotem, futrami i innymi cennymi rzeczami. Wszyscy wiedzieli, że był bogatym człowiekiem i dlatego Kupiak postanowił go zamordować, by zagarnąć jego majątek. Kto brał udział w tym zabójstwie, nie wiem. Później, kiedy z Kupiakiem wyjechałam do Polski, posiadał on karakułowe futro, zrabowane rodzinie Maksymiszynów. W ogóle były trzy futra, jedno z nich należało do żony Bolesława. Futra te Kupiak sprzedał w sklepie komisowym we Wrocławiu. Pociłujko i Michał Horbacz opowiadali mi, że po zamordowaniu rodziny zabrali złoto, dolary i inne cenne rzeczy, które przywłaszczył sobie Kupiak, zamiast podzielić się z innymi, jak się wcześniej umówiono. Wszystko to świadczy, że rodzinę Maksymiszynów zamordowano w celu grabieży.” A tak przedstawia te same zdarzenia świadek Włodzimierz Pałyga: „W czasie niemieckiej okupacji Bolesław Maksymiszyn posiadał w Busku własny sklep komisyjny. Wszyscy wiedzieli, że dorobił się on wielkiego majątku. W czasie, gdy nastała druga sowiecka okupacja, Bolesław Maksymiszyn z żoną, czteroletnią córką i staruszką matką oraz z bratem Eugeniuszem i jego żoną, przeniósł się z Buska do wsi Czuczmany Zabłotne. Przez jakiś czas mieszkał w moim domu, później u Łukasiewiczów i w końcu zamieszkał u Włodzimierza Kokora. Kiedy rodzina Maksymiszynów mieszkała u nas, ich matka opowiadała, że Kupiak groził jej synom, iż zostaną ukarani, jeśli wstąpią do Armii Czerwonej. Z Buska rodzina Maksymiszynów zabrała najcenniejsze swoje rzeczy. Przy końcu sierpnia 1944 roku do chałupy Łukasiewicza, gdzie mieszkał wtedy Bolesław z żoną, córką i matką, wszedł Kupiak z kilkoma bandytami i kazał Bolesławowi iść z nim do Bołożynowa, wioski oddalonej o kilka kilometrów. W drodze, za naszą wsią, Kupiak kazał Bolesławowi maszerować przodem przed nim i strzelił mu w tył głowy. Po tym morderstwie wrócił z bandytami do wsi, zabrał brata Eugeniusza i zamordował w lesie, w którym zabił już jego brata Bolesława. Bandyci po raz trzeci wrócili do wsi, wezwali żony Bolesława i Eugeniusza i powiedzieli im, że za wioską czekają na nie ich mężowie. Niczego nie podejrzewając, obie niewiasty poszły z bandytami, a żona Bolesława wzięła ze sobą także małą córeczkę. Za wsią wszystkie zostały zamordowane. Tego samego dnia „Klej” zamordował matkę Maksymiszynów, Marię. Pasła ona w polu krowę. Kupiak podszedł do niej z mieszkańcem wsi Iwanem Petrycą, który też był członkiem bandy i kazał jej, by zaprowadziła ich do domu leśniczego. Odpowiedziała, że jest nietutejsza i nie zna drogi do leśniczówki. Bandyci zmuszali ją, by poszła z nimi, ale ta opierała się i wówczas Kupiak wyjął pistolet i zastrzelił ją. Widzieli to młodzi chłopcy, Włodzimierz Daćko i Emil Petryszyn, którzy niedaleko paśli krowy. Opowiedzieli mi o tym i pokazali miejsce, gdzie bandyta Iwan Petryca zakopał zwłoki zamordowanej staruszki. Tego samego dnia Kupiak ze swoimi bandytami przyszedł do mojej chałupy i zabrał wszystkie rzeczy rodziny Maksymiszynów, które o mnie pozostały, gdy oni wyprowadzili się do innego gospodarza. Wiadomo mi, że bandyci zabrali rzeczy Maksymiszynów od Łukasiewicza, gdzie mieszkał Bolesław z rodziną i od Daćka, u którego mieszkał brat Eugeniusz z żoną.”  (Bronisław Szeremeta: "Watażka jego zbrodnie i zakłamane wspomnienia". W: http://www.republika.pl/szeremeta/watazka.htm ).

We wsi Dubowce pow. Stanisławów zamordowali 3 Polki.

We wsi Dydiatyn pow. Rohatyn zamordowali na polu podczas żniw Karola Jasińskiego.

We wsi Dydiowa pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 20 Polaków.

We wsi Dźwiniacz pow. Zaleszczyki zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę.

We wsi Dźwiniacz Górny pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 15 Polaków.

We wsi Dźwiniaczka pow. Borszczów zostali zamordowani przez banderowców: Owsianiuk (staruszek) i kilku NN mężczyzn. (Kubów..., jw.).

We wsi Germakówka pow. Borszczów upowcy zarąbali siekierami oraz zarżnęli nożami 17 Polaków i 1 Ukraińca. 80-letnią Joannę Cybulską zarąbali siekierą w jej własnym ogrodzie, 80-letnią wdowę Ścisłowską zarąbali siekierą w jej własnym domu. Zamordowali też 20-letnią Marię Myczkowską. „Podczas dnia, w sierpniu 1944 r., zabrano ze szkoły Marię Myczkowską – nauczycielkę, która pracowała we wsi Zalesie. Przyprowadzono ją do domu jej ciotki, u której mieszkała. Mordercy zamknęli się z nią w pokoju, kolejno gwałcili ją i bili. Po kilku godzinach wyprowadzili ją z domu, a właściwie wyciągnęli, bo jak zeznają świadkowie, nie mogła już iść sama. Tak trwało przez dwa dni. Na trzeci lub czwarty dzień znaleziono jej zwłoki na brzegu Zbrucza. Jej ciało było zmasakrowane, ręce i nogi związane drutem kolczastym”. (Danuta Kosowska; w: Komański..., s. 535).

We wsi Glinna pow. Brzeżany upowcy zamordowali 17 osób, w tym Feldmana Teofila i 12 poborowych do WP  (Kubów..., jw). Inni: banderowcy przebrani w mundury żołnierzy sowieckich bestialsko zamordowali 12 Polaków, których zabrali jako poborowych do młyna na rejestrację.

Koło miasteczka Halicz pow. Stanisławów, w okolicach Krzywej Góry UPA zamordowała 3 Polki, mieszkanki Mariampola, które wracały z Halicza, gdzie odwiedziły swoich mężów powołanych do wojska. 

We wsi Horożanka pow. Podhajce zaginęli bez wieści 2 Polacy lat 22 i 24, gdy przyjechali na pole zebrać proso.

We wsi Howiłów Mały pow. Trembowla upowcy spalili żywcem 6 Polaków.

We wsi Huki pow. Jaworów zamordowali 2 Polaków: Hunderę z 10-letnim synem.

We wsi Juriampol pow. Borszczów zamordowali 2 Polaków: utopili w studni 14-letniego chłopca oraz zabili tępym narzędziem jego 12-letnią siostrę. Ofiary to: Stanisław Walenty i Antonina Walenty. 

We wsi Kniesioło pow. Bóbrka podczas kolejnego napadu banderowcy zamordowali 3 Polaków oraz Ukrainkę, żonę Polaka i ich 2 dzieci.

We wsi Kozowa pow. Brzeżany zamordowali 4 Polaków: pobili ich, połamali kości u rąk i nóg, powiązali drutem kolczastym i zakopali żywcem po szyję w ziemi, skonali w męczarniach.

We wsi Krywe pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 10 Polaków, w tym 3 siostry Podolińskie. W sierpniu we wsi Krywe koło Tworylnego „zostali zamordowani przez bojówkarzy SB-OUN za ukrywanie Polaków miejscowi Ukraińcy. Byli to: Grzegorz i Anna Miśko oraz matka Grzegorza. Razem z nimi bojówkarze SB-OUN zamordowali 10 Polaków. Pozostali Polacy, mieszkańcy wsi, ostrzeżeni przez swych sąsiadów, zdołali przy ich pomocy ukryć się i uciec do innych miejscowości”. (Siekierka..., s. 389, lwowskie). Także w sierpniu UPA zamordowała w tej trzy siostry Podolińskie za to, że ich brat dostarczył oddziałowi Kunickiego chleb i mleko.

We wsiach Krzeszówka pow. Miechów oraz Janowice pow. Proszowice w pacyfikacjach niemiecko-ukraińskich (policja ukraińska oraz Ukraiński Legion Samoobrony) zamordowana została nie ustalona liczba Polaków: „Przeciwko miechowskim i częściowo pińczowskim oddziałom AK był w tym czasie najczęściej używany, pozostający w służbie niemieckiej Ukraiński Legion Samoobrony (dowódca płk Wołodymyr Harasymenko), znaczący swoje eskapady krwawymi pacyfikacjami w Książu Wielkim, Krzeszówce, Janowicach, Skalbmierzu, Szarbii i Barbarce”. (Stanisław Piwowarski: „Konspiracja wojskowa i działania partyzanckie Armii Krajowej na ziemi miechowskiej (przegląd zagadnień)”; w: „Ziemia Miechowska w walce  o wolność’ tom II, Kraków – Miechów 2012, s. 92 – 93; za:  http://sen-meritum.pl/wp-content/uploads/2011/08/ziemia_miech_w_walce_2_internet_pop.pdf).

We wsi Kubajówka pow. Nadwórna upowcy zamordowali 6 Polaków, w tym 3 kobiety.

We wsi Lelechówka pow. Gródek Jagielloński zamordowali 2 Polki: matkę z córką.

We wsi Łokieć pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 20 Polaków.

We wsi Łykoszyn pow. Tomaszów Lubelski; patrz: 28 sierpnia 1944 roku.

We wsi Majdan koło Cisnej pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 20 Polaków, pracowników leśnych.

We wsi Majdan Pieniacki pow. Brzeżany zamordowali podczas prac polowych 40 Polaków a 10 ciężko poranili.

We wsi Małkowice pow. Przemyśl zamordowali 2 Polki, były to: Maria Warchoł lat 15 i Helena Warchoł lat 20.

We wsi Małków pow. Lubaczów zamordowali 6 Polaków.

W miasteczku Mariampol pow. Stanisławów:Ludzi mordowano w różnych okolicznościach, choćby kobiety wracające ze Stanisławowa od mężów będących na aktualnej linii frontu. Tak zamordowano moją kuzynkę Annę Czerniachowską z d. Sarna (wracała od męża)”.  (http://www.mariampol-wolczkow.pl/mariampol/index.php/mariampol/mariampol-1918-1945r ).

We wsi Michałówka pow. Borszczów z kilkunastu zamordowanych osób, w tym kilku Ukraińców, rozpoznano tylko kobietę o nazwisku Markiewicz. (Kubów..., jw.).

We wsi Moczary pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 10 Polaków. „W niektórych miejscowościach – jak Smolnik, Lutowiska, Moczary czy Ustianowa – doszło do mordów ludności cywilnej”. (Maciej Augustyn; w: Bieszczad, nr 6 z 1999 r.).

We wsi Narajów Wieś pow. Brzeżany zamordowali 16 Polaków; odnaleziono tutaj kilka mogił, w których znajdowało się po kilka – kilkanaście zwłok; zamordowanych zostało co najmniej 40 Polaków.

We wsi Nosowce pow. Zborów zamordowali 4 Polaków zabranych ze wsi Olejów. Byli to: Jamborski Karol,  Łuciów Michał, Trymbulak Stanisław, Wielichowski Stanisław. Zostali oni zabrani przez Rosjan na podwodę do Tarnopola i w drodze powrotnej zamordowany przez UPA w Nosowcach; ich zwłoki miały wyrwane języki i połamane ręce związane drutem kolczastym. (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=251).

We wsi Nowosiółki Gościnne pow. Rudki zamordowali 3 Polaków, w tym 2 siostry: 19-letnią Katarzynę Dragułę  i 24-letnią Annę Dragułę. „Po spenetrowaniu domu, oprawcy dostali się na strych, gdzie początkowo nie zauważyli nic podejrzanego i już mieli schodzić, gdy jeden z nich puścił serię z automatu po stercie grochowin, tam gdzie ukrywały się moje siostry. Po chwili wydostał się stamtąd cichy jęk i to zwróciło uwagę oprawców. Odrzucili grochowiny i znaleźli tam obie siostry. Jedna z nich była już martwa, a druga ciężko ranna. Obie ściągnęli ze strychu do mieszkania, rannej nałożyli pętlę na szyję, wcześniej wyrwali język przybijając go do brody i powiesili ją na drzwiach domu. Skonała w wielkich męczarniach. W sierpniu 1944 roku, kilka dni po morderstwie Anny i Katarzyny Dragułów, banderowcy dokonali kolejnego morderstwa, mordując w bestialski sposób mieszkańca tej wsi o nazwisku Motyl. Jego ciało, porąbane siekierami na kawałki, pozostawili na polu, gdzie potem rozszarpywały je wałęsające się głodne psy”  (Michał Draguła; w: Siekierka..., s. 837; lwowskie).

We wsi Okrzesińce pow. Rohatyn zamordowali 2 Polaków. “Informacje dotyczące Oskrzesiniec potwierdził i uzupełnił zamieszkały w Górzycy Pan Władysław Skowron. Pan Władysław poinformował mnie, iż ofiarami Ukraińców z Oskrzesiniec była rodzina Korczaków. Pan Korczak z synem wrócili do wsi, gdy przyszli drugi raz Rosjanie i zostali obaj zamordowani. Także córka Pana Wilka, która powróciła po wojnie z robót w Niemczech do wsi i nie znała całej sytuacji - została zamordowana.” (Zeszyty łukowieckie, nr 2, czerwiec – sierpień 2003; w: http://www.waly.brzegdolny.pl/nowe/dzienniki/2.pdf ).

We wsi Olszanica pow. Jaworów zamordowali około 10 Polaków.

We wsi Paryszcze pow. Nadwórna miejscowi banderowcy obrabowali i spalili 3 gospodarstwa polskie oraz zamordowali 3 Polaków, w tym matkę z 20-letnią córką, a także 1 Ukrainkę, żonę Polaka.

We wsi Petlikowce pow. Buczacz zginęli: Kaftan Kazimierz l.16 i Krzyżanowski Antoni l. 16. (Kubów..., jw.).

We wsi Piłatkowce pow. Borszczów 40-letniego Kazimierza Tracza zatrzymali podczas zwożenia zboża, uprowadzili do lasu i tam poddali torturom: wbijali mu drzazgi pod paznokcie, ściągali skórę z ciała, potem powiesili na drzewie tak, aby się nie udusił i rozpalili pod nim ognisko, przypiekali mu nogi aż skonał. Już wcześniej, nocą z 8 na 9 lutego zamordowali jego 38-letnią żonę.

We wsi Płaucza Wielka pow. Brzeżany zabito 11 młodych Polaków, poborowych. (Kubów..., jw.).

We wsi Poczapy pow. Złoczów syn na rozkaz UPA zabił swojego ojca, Polaka; jego matka, Ukrainka, była nacjonalistką.

We wsi Podlesie pow. Lubaczów upowcy zamordowali 30 Polaków.

We wsi Polanka pow. Lwów „partyzanci ukraińscy” zamordowali 3-osobową rodzinę polską: chorego ojca zamordowali w domu, do lasu uprowadzili 1-rocznego syna i 17-letnią córkę. „Gdy mama otworzyła do mieszkania weszła Kowalowa, nasza sąsiadka z czasów, gdy mieszkaliśmy na Polanie. Wyglądała jak upiór lub oszalała. Z początku nie mogła wymówić słowa, po chwili weszła w kąt mieszkania i powtarzała „ukryjcie mnie”. Dopiero po pewnym czasie opowiedziała, że dwa dni temu banda UPA weszła do jej domu i zamordowała jej chorego męża, zaś 17-letnią córkę i rocznego syna uprowadziła do lasu. Kowalowa w tym czasie była na podwórzu i gdy ujrzała idących banderowców, ukryła się w stogu siana i była świadkiem tragedii swojej rodziny. Działo się to kilka dni po ucieczce Niemców ze Lwowa i zajęciu Polanki i Lwowa przez wojska sowieckie. Polanka była odległa od Lwowa około 17 km. Dwa dni po napadzie banderowców, NKWD odnalazło w lesie ciało Natalki i jej braciszka. Natalka miała rozcięty brzuch, do którego był włożony martwy chłopczyk. Po tym mordzie Kowalowa uciekła pieszo do Lwowa i przyszła do naszego domu”. (Tadeusz Caliński – Cały; w: Siekierka..., s. 637 – 638; lwowskie).

We wsi Retowo pow. Łuck zamordowali Konstantego Zapiska.

W miejscowości Rohaczyn Miasto pow. Brzeżany  i okolicznych wsiach Wulka, Korczunek i Huta UPA zamordowała ponad 100 osób. (Kubów..., jw.).

We wsi Rosochowaniec pow. Podhajce zamordowali 21 Polaków; w tym 14-letniego chłopca o nazwisku Rysy opalili wiechciami słomy, skonał w męczarniach.

We wsi Ruzdwiany pow. Trembowla został zamordowany sołtys Stanisław Krych, lat 40.

We wsi Słobódka Janowska pow. Trembowla uprowadzili 2 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Smolnik nad Sanem pow. Lesko (Bieszczady) zamordowali 10 Polaków.

We wsi Sokoliki Górskie pow. Turka (Bieszczady) zamordowali około 30 Polaków, kilka rodzin oraz we dworze Stroińskich (4?) osoby. Tadeusz  A. Olszański w przewodniku Bieszczady (Pruszków 2000) podaje: „W połowie sierpnia miały miejsce napady upowców na szereg wsi wschodniej części Bieszczadów, jak  Smolnik, Zatwarnica, Tworylczyk, Sokoliki Górskie, Beniowa, a także na Lutowiska  (17 sierpnia), gdzie  dzięki silnej  samoobronie udało się uniknąć rzezi. W napadach tych ginęło po kilka do kilkunastu osób.” Napady na Lutowiska miały miejsce w marcu i maju, a rzeź kilku rodzin polskich 20-22 lipca 1944 r.  Z kolei Janusz Michalik w książce Na Bieszczadzkich Połoninach (Krosno 1997) pisze: „Między 14 a 16 sierpnia dokonano masowych mordów Polaków w Smolniku, Zatwarnicy, Tworylczyku, Dźwiniaczu Górnym, Tarnawie, Sokolikach Górskich, Beniowej zabijając w tych wsiach od kilku do kilkunastu rodzin, najwięcej w Mucznem – 74 osoby.”

We wsi Sokołów pow. Stryj zamordowali 2 Polaków, którzy przyjechali do wsi po swój dobytek.

We wsi Stanimierz pow. Przemyślany zamordowany został Nieckarz Jan, lat 60. (Józef Wyspiański: Barbarzyństwa OUN-UPA, Lubin 2009, s. 228).

We wsi Stare Sioło pow. Lubaczów zamordowali 2 Polaków, w tym kobietę.

We wsi Starzawa koło Chyrowa pow. Dobromil zamordowani zostali bracia: Karol Rożek lat 23 i Emil Rożek lat 27. 

We wsi Szandrowiec pow. Turka obrabowali polskie gospodarstwa i zamordowali 4 Polaków.

We wsi Tarnawa Niżna pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 10 Polaków. „W Tarnawie Niżnej był leśniczym Hryniak, starorusin, ożeniony z Polką, która była nauczycielką w miejscowej szkole,. W stosunku do Polaków był lojalnym i sam się czuł Polakiem. Został za to zamordowany razem z żoną i dziećmi. Wszystkich wrzucono do studni (inf. W. Konstantynowicz).” (Zbigniew Rygiel: Jedynie kilka przykładów; w: Gazeta Bieszczadzka nr 16/2000).

We wsi Tarnawa Wyżna pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 10 Polaków, w tym 5 osób z rodziny Alojzego Wiluszyńskiego: „W następną noc nad ranem (czyli już 17-go 1944) po kryjomu wróciłem do domu. Musiałem zachowywać jak największa ostrożność, gdyż ludzie wiedzieli o mojej działalności, no i byłem Polakiem. Widok jaki zastałem budził grozę. Po całej mojej rodzinie pozostały tylko plamy krwi, a dom splądrowano i obrabowano. Ciał najbliższych wywiezionych do pobliskich wąwozów, nigdy już nie odnalazłem. Z mojej rodziny zginęli rodzice Michał i Emilia, siostra Ewa, siostra Stefania i jej mąż Jan Kochaniec. Tego bestialskiego  mordu dokonała bojówka pod dowództwem Iwana Szweda (nadterminowy kapral Wojska Polskiego narodowości ukraińskiej zam. Tarnawa Niżna), Współwinny zbrodni był pop grekokatolicki Iwan Iwanio Parafia Tarnawa Wyżna. Pop gwarantował mojej rodzinie bezpieczeństwo (jego syn Josef absolwent Politechniki Lwowskiej był w kierownictwie sztabu UPA). Pop w ten sposób uśpił naszą czujność i wystawił moją rodzinę na śmierć. Nadmieniam, że Iwan Szwed przy pomocy policji ukraińskiej dokonał likwidacji ludności żydowskiej w potoku wąwozie Roztoki – Borsuczyny”(Alojzy Wiluszyński, Warszawa 2009.” (Antoni Derwich; w: Stanisław Żurek: UPA w Bieszczadach; jw.. s. 239).

We wsi Tourów pow. Brzeżany zamordowali 10 Polaków i kilku ciężko poranili.

We wsi Ulicko Seredkiewicz gm. Potylicz pow. Rawa Ruska: „W sierpniu 1944 r. zostało zabitych 2 Polaków, którzy przyjechali po żywność na swoje pola: Pliszka Michał ps. „Pietruszka”; Woszczak Maciej oraz Wichoć Iwan (Ukrainiec ożeniony z Polką).”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Ulucz pow. Brzozów obrabowali majątek dworski i uprowadzili 2 Polaków (zarządcę i pracownika), którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Ustianowa pow. Lesko banderowcy zamordowali 10 Polaków.

We wsi Wierzblany pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali 12 Polaków.

We wsi Wolica pow. Podhajce zamordowano 20 osób, zginęli: Junak Józef, Kowalik Jan i Paweł, Petrykiewicz Michał, Raciborski Mikołaj, Szymków Józef l. 63 i Michał, Tarnowski Karol, Turkiewicz Jan. (Kubów..., jw.).

We wsi Woroniaki pow. Złoczów esesman ukraiński z SS „Galizien – Hałyczyna” powiesił w lesie 1 Polaka.

We wsi  Zaturzyn pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 20 osób; wśród ofiar był Rogowski Wincenty i 5 osób z jego rodziny. (Kubów..., jw.). Inni: zamordowali 12 Polaków podczas żniw.

 

   Latem 1944 roku:

We wsi Andryjanów pow. Rudki upowcy zamordowali w czasie żniw 4 Polaków.

We wsi Bandrów Narodowy pow. Turka (Bieszczady) zamordowali Antoniego Polańskiego, pracownika leśnictwa. 

W miasteczku Bełz pow. Sokal: „W nocy zamordowano Glińskiego (komornik) i syna, gdy przyjechali zabrać z domu trochę rzeczy, a przede wszystkim jedzenia” (Halina Lisecka, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ).

W kol. Bereżyce pow. Lubieszów:Moim rodzicom szkoda było opuszczać gospodarstwo. Ukrywali się w lesie. Do domu przychodzili coś ugotować i krowy pozaganiać do obory. Jednego ranka psy zaszczekały, to my uciekli do lasu. Dom był zamknięty na kłódkę. Wróciliśmy wieczorem. Kłódka zerwana. Co lepsze z domu wyniesione. Nawet powłoki z pierzyn. Konia z wozem też zabrali. Mama poszła do sąsiada, który był prawosławnym Poleszukiem, po zapałki. Chciała coś ugotować. A sąsiad mówi: "Uciekajcie, bo was szukają. Mają wszystkich Polaków wyrżnąć. Janka Andrzejaka wraz z matką złapali i zabili”. (Zofia Ferendz; w: „Gazeta Lubuska” z 8 maja 2010 r).

W Bieszczadach zamordowali 2 Polki: matkę z córką o nazwisku Grega. Stefan Borek-Prek w numerze 8 Bieszczadu z 2001 roku pisze, że latem 1944 „ofiarą band UPA padły matka i siostra p. Gregi – księgowego z Nadleśnictwa Wetlina, żona p. Hankusa – leśniczego z Berehów Górnych, dwóch leśniczych z Wisłoka Wielkiego, cała rodzina b. strażnika granicznego z Przysłupia i in.”  Grega przez krótki okres był pierwszym komendantem milicji na posterunku w Cisnej.

We wsi Brzegi Górne pow. Lesko zamordowali żonę gajowego Franciszka Hankusa oraz spalili leśniczówkę. Inni: „Pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej, na wniosek leśników, badają miejsce po dawnej gajówce Jalina k. Nasicznego w Bieszczadach. Przy pomocy georadaru Akademii Górniczo-Hutniczej szukają szczątków członków rodziny miejscowego gajowego Kazimierza Hankusa, zamordowanych w 1944 r. przez bojówki ukraińskich nacjonalistów. /.../ Okazuje się, że w 1944 roku w obrębie gajówki bojówka UPA zamordowała żonę gajowego Hankusa, Kazimierę i jego brata Wojciecha. Prawdopodobnie ciała zamordowanych pochowano nieopodal zabudowań.” (Edward Marszałek:  Zbrodnia sprzed lat ujrzała światło dzienne; w: http://ustrzyki24.pl/bieszczady-zbrodnia-sprzed-lat-ujrzala-swiatlo-dzienne/ ; 14-12-2015).

We wsi Brzegi Dolne pow. Lesko zamordowali 8-osobową rodzinę polską Kijowskich. „W roku 1944 we wsi Brzegi k. Ustrzyk, latem tegoż roku wymordowano całą rodzinę Kijowskich. Rodzina składała się z rodziców i sześciorga dzieci. Pamiętam, że było to z soboty na niedzielę.” (Emil Pietrzkiewicz; w: Bieszczad, nr 6 z 1999r.).

We wsi Cisna pow. Lesko zamordowali 2 Polaków: małżeństwo Koszów. Oraz: „Pierwsza sotnia Ukraińskiej Powstańczej Armii pojawiła się w tej okolicy już latem 1944 roku. Wtedy to do lasu wyprowadzono dwóch gospodarzy podejrzanych o niechętny stosunek do Ukraińców. Ślad po nich zaginął do chwili, gdy po pewnym czasie odnaleziono ich zmasakrowane zwłoki.” (http://kulturawokolnas.pl/zmasakrowali-i-wrzucili-ich-w-ogien-dzialalnosc-upa-tlem-powiesci/ ).

W miejscowości Ciuchowy Dział koło miasteczka Borysław pow. Drohobycz Ukraińcy ze wsi Orów zamordowali 29-letniego gajowego Solarskiego. „Ukraińscy rezuni spod znaku tryzuba szaleli, mordowali całe wioski polskie, nie zaniedbywali też okazji do indywidualnych mordów wokół Borysławia. Jedna dotyczyła mojego znajomego pracownika lasów państwowych - gajowego Solarskiego, 29-letniego młodego patrioty polskiego. Morderstwo zostało dokonane na Ciuchowym Dziale, gdzie w górach, obok dwóch schronisk, znajdowała się gajówka. Zabójstwa dokonali „Bójki" z Orowa, którzy z widłami i kosami okrążyli gajówkę, chcąc zamordować mieszkającego tam gajowego. Solarski ostrzeliwując bandytów z dubeltówki, bronił się przez kilka godzin, aż do wystrzelenia ostatniego naboju. Gdy strzały ucichły, Ukraińcy wyrąbując siekierami drzwi i okna, dopadli nieszczęśliwca, zadając kilkanaście ran siekierami i kosami postawionymi „na sztorc". W gajówce tej mieszkał również z rodziną jeszcze jeden gajowy o nazwisku Balicki. Na szczęście im udało się wcześniej uciec do Borysławia. Ta piękna wczasowa miejscowość, otoczona gęstymi lasami, położona była na południe od Borysławia, w odległości około 3 godzin marszu. Wokół Ciuchowego Działu znajdowały się wsie zamieszkane przez ludność ukraińską (Bojków), którzy wraz z dezerterami z SS „Hałyczyna" gromadzili się tam i mieli punkt zborny do bandyckich wypadów.” (Adam Żarski: "Okupacyjne wspomnienia z Borysławia i opowiadania z ZSRR ", s. 103).

We wsi Czarny Las pow. Brody: Schutz Stanisława córka Wernera z Czernicy, zamordowana w czasie żniw 1944 r. (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0 ).

We wsi Dłużniów pow. Sokal (pow. Hrubieszów) Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Jana i Pawła F.  (IPN Lublin, śledztwo sygn. S. 69/11/Zi).

We wsi Hoczew pow. Lesko zamordowali w przysiółku wsi 15 Polaków. J. Keller w relacji złożonej Grzegorzowi Motyce twierdzi, że /.../ podczas rzezi małego przysiółka pod Hoczwią krzyżowali małe dzieci na ścianach. Motyka stwierdza, że relacje te „budzą wątpliwości. Morderstwa dokonane na Polakach w Hoczwi i okolicznym przysiółku były zapewne odwetem UPA za udzieloną pomoc partyzantom AK z oddziału KN-23 podczas przekraczania Sanu oraz za ich zaopatrzenie. (Żurek..., s. 24, 25). 

We wsi Hukałowce pow. Zborów banderowcy zamordowali 3 Polaków o nazwisku Burghard: Jana, Karola i Michała (wdowca). Czwarty, Piotr Burghard zdołał uciec. (http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).

We wsi Jasynów koło Tarnawy Niżnej pow. Turka (Bieszczady) zamordowali 18 Polaków. (Żurek...,  s. 28).

We wsi pod Jazłowcem pow. Buczacz uprowadzili 2 Polaków; młodego NN oraz Pawła Szadryna. Po dwóch dniach znaleziono ich ciała. Młodszy miał nogi w kolanach i ręce w łokciach odrąbane, genitalia wyrżnięte nożem, a brzuch rozcięty od kroku po górne żebra. Szadrynowi nożem poderżnęli gardło. Pochowani zostali w Jazłowcu przy obecności sowieckiego komendanta. Za dwa dni zamordowali księdza, który był podczas pogrzebu. (Adamski Jan: Odwiedziny; Kraków 1975, s. 113 – 115).

We wsi Karolówka pow. Rohatyn zamordowana została Agnieszka Iskra ok. 20 lat (Krystyna Tokarska: „Lista zamordowanych”; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl).

We wsi Kozara pow. Rohatyn zamordowani zostali przez banderowców: Maria Filip i jej syn Kazimierz.  (Krystyna Tokarska; jw.).

We wsi Kurniki Iwańczańskie pow. Zbaraż Ukraińcy zamordowali 8 Polaków NN, podczas ich wyjazdów do swoich domów ze Zbaraża. (Komański..., s. 461). „Franciszka Zawadzka, moja babcia, zmarła 26 sierpnia 2016, mając 99 lat, urodzona w Kurnikach, pow. Zbaraż. W 1944 była świadkiem pojmania jej ojca Marcina Dziedzica przez bandę ukraińskich nacjonalistów i zamęczenia go wraz z innymi mieszkańcami (głównie mężczyźni, w tym nastoletni i dzieci) w pobliskim lesie (Kurniki, Iwanczany, pow. Zbaraż, woj. tarnopolskie). Do dziś brak w tym miejscu upamiętnienia miejsca kaźni czy wskazania nawet szczątków. Na moją prośbę udało się w 2014 roku złożyć zeznania w Nysie, gdzie Babcia pod koniec życia żyła, prokuratorowi IPN. Dodam tylko, iż na naszą sugestię czy prośbę odwiedzenia jej ojczystych stron, zawsze kategorycznie odmawiała, co wskazuje na ogromną traumę i brak zaufania do strony ukraińskiej.” (Marek Kawa, wiceprzewodniczący Rady Miasta Opola, w: http://www.nawolyniu.pl/listy.htm ). 

We wsi Latacz nad Dnestrem koło Żnibrodu pow. Buczacz przybili gwoździami do wierzby Polaka Jędzucha Kindrę, wiejskiego pastucha, po czym zastrzelili go serią z automatu. ( Adamski Jan: Odwiedziny; Kraków 1975, s. 102 – 103).

W miasteczku Lesko upowcy zamordowali 10 Polaków. ( Żurek..., s. 28).

We wsi Lipnik  koło Ottyni  pow. Tłumacz:W końcu lata 1944 r. zostali zamordowani: 1-6. Czachowa żona Józefa i jej dzieci w wieku 4 i 6 lat; Czachowa żona Bronisława ( w odmiennym stanie); Świderski Antoni ojczym Bronisława Czacha.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Myczków pow. Lesko ukraińscy esesmani z SS „Galizien” razem z UPA zamordowali 14 Polaków. Edward Prus w książce Operacja „Wisła” (Wrocław 2006) twierdzi, że „drogę w Bieszczady otwierała UPA kompania dywizji SS „Galizien”, która właśnie skończyła służbę u hitlerowców i stała się sotnią hajdamacką.” 

O stacjonowaniu oddziału SS Galizien latem 1944 roku w folwarku w Myczkowie pisze Zbigniew Ziembolewski w książce W morzu nienawiści (Krosno 2001), zamieszczając wspomnienia Antoniego Matuszewskiego z Myczkowa. Matuszewski podaje, że „w samym tylko Myczkowie oni (czyli ukraińscy esesmani – przyp. S.Ż.) i banderowcy zabili czternastu Polaków.” Prawdopodobnie zabójstwo 14 Polaków w Myczkowie mające miejsce latem 1944 roku, niektórzy mylą z napadem UPA na Myczkowce i Solinę, jaki miał miejsce 3 października 1945 roku. W Myczkowcach zamordowano wówczas 12 Polaków i spalonych zostało im 9 domów, natomiast w Solinie  zginęło 15 Polaków i spalonych zostało 13 domów. (Żurek..., s. 29).

We wsi Nowiny Horynieckie pow. Lubaczów: „Michał Bąk zamordowany został w okrutny sposób w lesie bruśnieńskim, uprowadzony z pola, gdzie chciał zebrać trochę zboża. Przed śmiercią był torturowany, wyrwano mu język, wydłubano oczy, pokłuto całe ciało. Ręce miał związane drutem kolczastym.”  (Bandy UPA na ziemi horynieckiej 3 – Mord w Nowinach Horynieckich; w:  http://na.horyniec.info/bandy-upa-na-ziemi-horynieckiej-3-mord-w-nowinach ). Miał 41 lat.

W kolonii Perestaniec pow. Sarny, świadek Józef Koziński (ur. 1932 r. we wsi Omelno): „Perestaniec jest tak niedaleko, mówię [odnośnie] tego Kopacza. Z Ruskimi pojechałem po siano, oni ładowali, a ja poszedłem, bo on uciekł do wsi, ale dużo bydła miał. I ci z Perestańca mówią: „Wracaj, przecież nikomu nic nie zrobił, kto ciebie będzie ruszał”. I on wrócił. I ja wiem… pomieszkał jeszcze może dwa tygodnie, i przyszli, i ich pomordowali. Położyli na ziemi, bo to siekierą rąbał, a dziecko w takiej kołysce, też siekierą, to krew po ścianie, też na sufit; i ja tak oglądałem to wszystko”. (Relacja z książki „Pojednanie przez trudną pamięć. Wołyń 1943”). Było to  latem 1944 roku, chociaż Siemaszkowie na s.779 podają rok 1943 jako datę mordu 11-osobowej rodziny Kopaczów (rodzice i 9 dzieci). Jednakże w 1943 roku świadek nie mógł jechać „z Ruskimi” po siano.

We wsi Poznanka Hetmańska pow. Skałat, świadek Danuta Kotelec z d. Deputat: „Wujek zrobił w stodole schronienia za snobkami słomy. Bandyci zwykle palili domy pozostawiając w spokoju zgromadzone zbiory. Jednak tym razem strzelali pociskami zapalającymi - stodoła stanęła w ogniu. Było tam jakieś dziesięć osób - opowiada wycierając ukradkiem gromadzące się w kącikach oczu łzy. - Wujek w panice wyciągał nas po kolei, mimo że zaczęły płonąć mu plecy. Niestety ciocia nie zdążyła... Nigdy nie zapomnę jej widoku w trumnie.” (Dariusz Chajewski: Trzy kresowe światy pani Danuty. W: https://plus.gazetalubuska.pl/trzy-kresowe-swiaty-pani-danuty-poznaj-niezwykla-ich-historie/ar/11681992 ; 01.11.2016). Było to po wkroczeniu wojsk sowieckich, zapewne po żniwach 1944 roku.

We wsi Przysłup pow. Lesko: Stefan Borek-Prek w numerze 8 Bieszczadu z 2001 roku pisze, że latem 1944 „ofiarą band UPA padły matka i siostra p. Gregi – księgowego z Nadleśnictwa Wetlina, żona p. Hankusa – leśniczego z Berehów Górnych, dwóch leśniczych z Wisłoka Wielkiego, cała rodzina b. strażnika granicznego z Przysłupia i in.” Stanisław Kryciński twierdzi, że latem 1944 roku w Przysłupiu zastrzelony został Michalski z synem „przez jakiś oddział partyzancki”. Był on byłym komendantem Straży Granicznej, a w czasie okupacji zbierał kontyngent dla Niemców. „Zaraz potem reszta jego rodziny wyjechała z Przysłupia” (Bieszczady. Słownik historyczno-krajoznawczy. Część 2. Gmina Cisna, Warszawa 1996). Inni autorzy podają, że w tej wsi w listopadzie miejscowi nacjonaliści zamordowali 4 Polaków, którzy osiedlili się tutaj w 1943 roku.

We wsi Sianki pow. Turka (Bieszczady): „Mojego dziadka i babcię ukraińcy zatłukli siekierami w bieszczadzkich Siankach. Co roku jeżdżę tam na groby. Stary cmentarzyk zarosły trawą i spalona cerkiew”. (Swojak: 18 sierpień 2016; w:  http://forum.nowiny24.pl/ukrainscy-sprawiedliwi-ukraincy-ktorzy-ratowali-polakow-przed-mordercami-z-oun-upa-t99813/page- ).  

We wsi Stojanów pow. Radziechów: „Pewnego dnia latem 1944 do ogrodzenia domu - w którym mieszkał stojanowski nauczyciel i świetny pszczelarz Adam Mądrzycki, znany także z tego, że ze wszystkimi żył zgodnie - podszedł syn jednego z ukraińskich sąsiadów, Emil, i przywołał go mówiąc, że chce mu coś powiedzieć. Kiedy Mądrzycki podszedł, ten wystrzelił do niego serią z automatu. Mądrzycki upadł na ziemię, ale wieczorem odzyskał przytomność, jakoś wstał, dobrnął na probostwo i o wszystkim powiedział księdzu Kutrowskiemu, który z niejakim Radwanem, Ukraińcem, ułożył go na wymoszczonym słomą wozie i zawiózł na stację kolejową, a stamtąd lokomotywą do szpitala w Kamionce Strumiłowej. Niestety, wykonana zaraz operacja była już spóźniona i Adam Mądrzycki zmarł” (http://www.gazeta.olawa.pl/archiwum2/aktualnosci,wiecej,1818.htm ; za: Tadeusz Kukiz: Ziemia Radziechowska i ludzie stamtąd. Wrocław 2008).

We wsi Zakrzewce pow. Tłumacz banderowcy zamordowali 58-letniego Kazimierza Karmelitę, który powrócił na swoje gospodarstwo.

We wsi Żernica pow. Lesko upowcy zamordowali 53 Polaków: 23 uprowadzonych z Leska utopili w gnojowicy; 4 rodziny z Żernicy Wyżnej (16 osób); 3 rodziny z Żernicy (12 osób) oraz 2 młodych Polaków. (Żurek..., s.27).  J. Keller w relacji złożonej Grzegorzowi Motyce twierdzi, że upowcy przygnali z Leska 23 Polaków i zakopali ich żywcem w gnojówce w Żernicy, natomiast podczas rzezi małego przysiółka pod Hoczwią krzyżowali małe dzieci na ścianach. Motyka stwierdza, że relacje te „budzą wątpliwości. (Żurek..., s. 24).

 

                                                         Stanisław Żurek 

 

Podstawowe źródła opracowania, które nie są wymieniane przy podawanych przypadkach zbrodni: 

Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007. 

Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.

Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000.

Żurek Stanisław: UPA w Bieszczadach, wyd. II. Wrocław 2010


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp5.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud7.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 399 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8008161