1 grudnia 1943 roku:

Pomiędzy miasteczkiem Gołogóry a wsią Strutyn pow. Złoczów:  „01.12.1943 r. między Gołogórami a Strutyniem zaginął bez śladu na drodze Stefan Osada l. 39, księgowy” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie do listy strat ludności polskiej podanej przez Komańskiego i Siekierkę dla województwa tarnopolskiego, 2004; w: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich. Seria – tom 7, pod redakcją Witolda Listowskiego, Kędzierzyn-Koźle 2015; za: http://www.kresykedzierzynkozle.home.pl/attachments/File/2__Ksi____ka_tom_7.pdf ).

We wsi Połupanówka pow. Skałat „zginął Rybak Józef; l. 12” (Władysław Kubów: Terroryzm na Podolu; Warszawa 2003). Patrz niżej: 2 grudnia.   W mieście powiatowym Radziechów woj tarnopolskie: „1.XII.43 Radziechów. Tkaczyk Włodzimierz, gajowy;  Gregorczyk Adam, gajowy, zamordowani.” (1944. luty – marzec – Wykazy mordów i napadów na ludność polską sporządzone w RGO we Lwowie na podstawie meldunków przekazanych z terenu. W: B. Ossol. 16722/2, s. 219-253).

We wsi Świstelniki pow. Rohatyn trzej znani miejscowi Ukraińcy obrabowali dwa polskie domy, pobili 2 Polki oraz pokłuli i pobili kolbami karabinów męża jednej z nich, w wyniku czego poniósł on śmierć.

We wsi Zadyby pow. Kowel  upowcy zamordowali 20-letnią Marię Siewak.

  W nocy z 1 na 2 grudnia:

W miasteczku Ostróg nad Horyniem pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 10 Polaków: 5-osobową rodzinę Markiewicza, Hipolitę Melsztyńską z synem Bolesławem, 2 kobiety Masłowskie oraz uprowadzili Danutę Semeniuk i ślad po niej zaginął.

 

   2 grudnia: 

We wsi Połupanówka pow. Skałat został zamordowany rolnik Józef Rybak  (Komański..., s. 346). 

 

   3 grudnia:

We wsi Bielin pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 1 Polkę.

 

   4 grudnia:

W miasteczku Jazłowiec pow. Buczacz: 04.12.1943 r. W Jazłowcu-Przedmieście zamordowany został Prorok Józef.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw. tom 7).

We wsi Zaturce pow. Horochów Ukraińcy zamordowali Leonarda Sokołowskiego. 

We wsi Oryszkowce pow. Kopyczyńce banderowcy zamordowali Polaka i 3 Żydów, których ukrywał.

 

   5 grudnia: 

We wsi Drewlany pow. Kamionka Strumiłowa: „Gorzkiewicz Stanisław, zawiadowca folwarku państw. w Drewlanach, tutejszego powiatu Kamionka Strumiłowa, dnia 5.XII.1943 porwany został na drodze wraz z końmi i furmanem. Furman i konie zostały znalezione, lecz wymieniony przepadł bez wieści.” (1944, 4 stycznia – Pismo Delegatury PolKO w Kamionce Strumiłowej do Delegata RGO we Lwowie dotyczące uprowadzeń i mordów dokonywanych na Polakach w okolicy Kamionki Strumiłowej i Radziechowa. W: B. Ossol. 16721/1, k. 177).

We wsi Nieświcz pow. Łuck upowcy zaatakowali Polaków, którzy schronili się w kościele i bronili przez kilka dni odcięci od żywności i wody. Gdy kończyła się im amunicja spuścili na sznurze jednego mężczyznę, który przyprowadził w ostatniej chwili pomoc samoobrony z Antonówki Szepelskiej; 45 Polaków wyjechało, część została. We wsi upowcy zamordowali 30 Polaków a w styczniu 1944 roku wypalili wnętrze kościoła z lat 1612 – 1618. 

Na drodze z miasta powiatowego Trembowla do wsi Zaścianocze „około 3 km od Trembowli, zastrzelono pod lasem dwóch młodych Polaków, którzy wracali z kościoła do domu” („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

 

   6 grudnia: 

We wsi Owadno pow. Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali Jana Dynkiewicza.

We wsi Stężarzyce pow. Włodzimierz Wołyński miejscowi upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali 42 Polaków, w większości siekierami, całe rodziny.

 

   W nocy z 6 na 7 grudnia:  

We wsi Budki Borowskie pow. Sarny upowcy oraz chłopi ukraińscy siekierami, kosami, nożami i kołkami, którymi przybijali ofiary przez brzuch do ziemi (jak np. Jadwigę Zalewską) zamordowali co najmniej 45 Polaków. Wiele dziewcząt i kobiet zostało przed zamordowaniem zgwałconych. Pierwsza grupa napastników (mężczyźni) mordowała, druga grupa (kobiety) rabowała, trzecia grupa (młodzież i dzieci) podpalała zabudowania.

We wsi Dołhań pow. Sarny upowcy i chłopi ukraińscy w podobny sposób jak w Budkach Borowskich dokonali rzezi Polaków, polska wieś szlachecka z 1844 roku przestała istnieć, imiennie znane jest 14 ofiar. 

We wsi Okopy pow. Sarny upowcy i chłopi ukraińscy wymordowali około 60 Polaków. Oprawcy ofiarom rozcinali brzuchy, wbijali kołki w brzuch przytwierdzając ciała do ziemi, rąbali siekierami na kawałki, rozdzierali dzieci. Gdy na drugi dzień przyszli z lasu ci, którym udało się uciec w bieliźnie i uratować – niektórzy na widok zmasakrowanych ciał doznali zaburzeń psychicznych i kilka osób w szoku zmarło. Zakonnik o. Ludwik Wrodarczyk, lat 37, został uprowadzony. Ocalała resztka Polaków z o. Dziembą ukryła się w lesie, gdzie spożyła Wieczerzę Wigilijną, po czym powędrowała w kierunku Żytomierza i przyłączyła się do sowieckiej partyzantki. O. Paweł Wyszkowski OMI, przełożony Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Ukrainie i o. Andrzej Maćków OMI, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego o. Ludwika Wrodarczyka OMI, zamordowanego z rąk Ukraińców: „Wieczorem 6 grudnia 1943 roku o. Wrodarczyk pisał nuty dla chóru kościelnego na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia, a później razem z br. Karolem Dziembą OMI i stuletnią staruszką, która pomagała w pracy na plebani, odmawiał Litanię Loretańską. Jakby przeczuwając – co niebawem miało nadejść – pożegnał się z bratem zakonnym, a wychodząc do kościoła powiedział: „Zostań z Bogiem Bracie i kochaj Matkę Najświętszą. Zdajmy się na wolę Bożą. Ja pójdę do kościoła, nie mogę zostawić Najświętszego Sakramentu”. Wiele razy różne osoby, a także br. Karol, namawiały go do ucieczki do lasu. On był przekonany, że jego miejsce jest w kościele i przy wiernych i nie może go spotkać nic złego, skoro sam wszystkim okazywał dobro. Klęczał w kościele i leżał krzyżem przed ołtarzem, modlił się i czekał, aż przyjdą po niego. Godzina jego nadeszła i przyjął ją świadomie wraz z tym wszystkim, co miało nastąpić. O godzinie 22.00 płonęły już pierwsze domy podpalane przez bandy ukraińskie. Ludzie szukając schronienia uciekali do lasu. Jeśli kogoś napotkano żywego musiał zginąć. Ginęli mężczyźni, kobiety i dzieci. Owej nocy, tylko w Okopach zostało zamordowanych około kilkadziesiąt, może nawet 50 osób. Rabowany dobytek był ładowany na wozy. Żołnierze UPA wtargnęli do kościoła w Okopach. Proboszcza spotkali na stopniach ołtarza i od pierwszych chwil zaczęli się na nim znęcać. Przed drzwiami kościoła leżały wiązki słomy, którą chciano podpalić kościół. Błagalne prośby o. Wrodarczyka odprowadziły od złych zamiarów banderowców i kościół ocalał. Na czekającą przed kościołem furmankę załadowali szaty i przedmioty liturgiczne, takie jak: monstrancję, kielichy i powieźli w kierunku Karpiłówki. Do odległej o 7 kilometrów Karpiłówki, gdzie znajdował się sztab bandy UPA, wleczono także związanego i przywiązanego do sań o. Wrodarczyka. Na śniegu pozostały ślady bicia i maltretowania – krople krwi. Był to jedyny przypadek uprowadzenia żywego Polaka z miejsca pogromu. Prawdopodobnie dla niego, jako dla duchownego, obmyślano inny, bardziej wyrafinowany i okrutniejszy sposób śmierci. O samym męczeństwie o. Ludwika jest kilka rozbieżnych przekazów. Bronisław Janik, jako parafianin Okopów twierdzi, że o. Ludwik został rozebrany do naga i poddany nieludzkim torturom. Był kłuty bagnetami i igłami, przypiekany rozpalonym żelazem, przywiązany do kłody drzewa, przerzynany piłą do drewna i na końcu przeszyty kulami z karabinu. Nie wiadomo, gdzie pochowano ciało o. Ludwika. W końcu 1990 r. pojawiła się informacja, że po zamordowaniu księdza zakopano za stodołą jednego gospodarza w Karpiłówce. Ten z kolei, kiedy w 1944 roku wkroczyła Armia Czerwona, ze strachu przed odpowiedzialnością karną, odkopał zwłoki i wywiózł je na bagna i tam pochował. W latach pięćdziesiątych te rozległe bagniste tereny zostały zmeliorowane i osuszone. Teraz rośnie tam pszenica.” O. dr Szczepan T. Praśkiewicz OCD, konsultor watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w rozmowie ze mną powiedział: „Nie znam jednak jeszcze sprawy, by w tym kluczu, tj. w kluczu męczeństwa, był prowadzony jakiś proces, w którym prześladowcą zbiorowym byłby szowinizm ukraiński, przy udowodnieniu, że motivus praevalens tkwił jednak w kwestiach religijnych, a nie narodowościowych”. O jakim motivus praevalens jest mowa w przypadku o. Ludwika? Procedury przygotowań do procesu beatyfikacyjnego mają za zadanie znalezienie odpowiedzi również i na to pytanie. Na dzień dzisiejszy, na podstawie zebranych dokumentów i świadectw, można mówić o przesiąkniętej złem nienawiści do o. Wrodarczyka tylko dlatego, że był księdzem katolickim. Już sam fakt, że nie zabito go na miejscu, ale postanowiono go zabrać ze sobą, żeby męczyć w szczególnie okrutny sposób, jakąś miarą świadczy o nienawiści do katolickiego kapłana. Myślę, że w toku przygotowań do procesu, a potem w samym procesie diecezjalnym, ten fakt zostanie wyświetlony bardzo dokładnie.” (Nie mogę zostawić Najświętszego Sakramentu; w: https://www.pch24.pl/nie-moge-zostawic-najswietszego-sakramentu,16414,i.html. Rozmawiał Kajetan Rajski). Według relacji mieszkańców wsi Karpiłówka wysłuchanych przez Leona Żura w 1992 r. podczas pielgrzymki Polaków do wsi rodzinnej Budki Borowskie i sąsiednich, o. Wrodarczyk był 7 grudnia przesłuchiwany, bity i torturowany w domu sióstr Fedosji i Hanny Panfiłowien. Następnie, koło ich domu męczennika położyli na śniegu, rozcięli mu klatkę piersiową i wyjęli pulsujące serce. Na drugi dzień ojciec sióstr Panfiłowien pogrzebał księdza za stodołą i za jakiś czas przeniósł ciało pod las za wsią. Mogiły tej nie udało się odnaleźć. W domu sióstr Panfiłowiec pozostała plama krwi na ścianie – była widoczna jeszcze w 1992 r.” (Siemaszko..., s. 763 – 764). 24 czerwca 1942 roku w kościele w Okopach odbył się odpust, na który przyszło tysiące Polaków „zza kordonu””, czyli przedwojennej granicy polsko-sowieckiej, nawet z Żytomierza. Wielu prawosławnych przechodziło na katolicyzm. O. Wrodarczyk pomagał ukrywającym się Żydom. „Wieś została spalona w nocy 6/7grudnia 1943 roku przez ukraińskich nacjonalistów z UPA, spod znaku OUN Stepana Bandery, wspomaganą przez żądną łupów okoliczną ludność ukraińską (przede wszystkim z Karpiłówki, Borowego i Derci oraz chutorów tych wsi). Grabieżą zajmowały się głównie kobiety, mężczyźni mordowaniem, a dzieci i wyrostki podpalaniem obejść. Napadnięto jednocześnie na trzy polskie wsie: Dołhań, Okopy i Budki Borowskie. Zginęło kilkadziesiąt osób. Dzięki ostrzeżeniom przyjaźnie nastawionych Ukraińców straty w ludziach były stosunkowo niewielkie. Większość mieszkańców chroniła się od kilku miesięcy w pobliskich, ogromnych lasach oraz na zalesionych bagnach i moczarach. Ludność wsi Okopy ukrywała się głównie na uroczyskach „Chlebniki”, „Kubły” („Chwalisów”) i „Jamcowa Niwa”. Pomordowani zostali pochowani na miejscowym cmentarzu w Okopach. Mieszkańcy sąsiednich wsi ukraińskich samorzutnie postawili ofiarom UPA pamiątkowy pomnik na cmentarzu i zapewne tylko dlatego do dziś zachował się ten parafialny cmentarz". (Edmund Masajad, 2007 r,; w: http://wolyn.ovh.org/opisy/okopy-09.html).

 

   7 grudnia:

We wsi Olesiów pow. Stanisławów banderowcy uprowadzili i zamordowali Dominika Łozę, gajowego.

W kol. Ostrowy pow. Luboml upowcy zamordowali 2 Polaków. 

 

   W nocy z 7 na 8 grudnia:

We wsi Jałowiec pow. Buczacz:W nocy z 7 na 8 grudnia 1943 r. liczna grupa banderowców trzema saniami podjechała pod plebanie rzymskokatolicką w Jazłowcu. Przy użyciu siekier i łomów wyważyła drzwi i wdarła się do budynku. Tam w jednym z pokoi pochwyciła śpiącego jeszcze ks. dr Andrzeja Kraśnickiego. Po kilku uderzeniach oprawców ksiądz wyrwał się im i schronił na strychu plebani. Tam go ponownie dopadli, bijąc połamali żebra, kości u rąk i nóg. Kiedy ks. Kraśnicki stracił przytomność, wówczas mordercy zepchnęli go przez okno strychu na leżącą pod ścianą budynku plebani stertę cegieł i kamieni. Stamtąd nieprzytomnego przenieśli na stojące sanie i wywieźli w nieznanym kierunku. Zwłok księdza nigdy nie odnaleziono. /.../ Wśród napastników rozpoznano Śnihurowicza, syna ukraińskiego popa z Jazłowca. On był organizatorem napadu” (Władysław Ślęczka, w: Komański..., s. 682). W czasie torturowania księdza dra Andrzeja Krasickiego usiłowali zmusić go do ujawnienia nazwisk osób ukrywających Żydów, czyli zdradzenia tajemnicy spowiedzi. Ksiądz milczał, więc po torturach na plebani wyrzucili go przez okno na strychu na chodnik, wywieźli i utopili w pobliskim jeziorze. 

 

   8 grudnia: 

We wsi Baranówka pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali 2 Polaków; byli to: Klecor Michał, rolnik, i

oraz uprowadzony właściciel młyna NN. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw. tom 7).

We wsi Okno pow. Skałat banderowcy zamordowali 12 Polaków. „W dekanacie Skałat, w parafii Grzymałów, w miejscowości Okno, w majątku hrabiego Zaleskiego, w dniu 8 grudnia 1943 r. zamordowano siekierami i maczugami spośród pracowników dwunastu Polaków, a ciała ich wywieziono bez śladu”. (Ks. bp. Wincenty Urban: "Droga Krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej 1939-1945"; Wrocław 1983, s 123-126). Komański i Siekierka podają, że mord miał miejsce 23 lutego 1944 roku (s. 343). Z kolei Władysław Kubów w książce Terroryzm na Podolu podaje datę 1 grudnia 1943 roku.

 

   9 grudnia:

W miasteczku Białozurka pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

 

   10 grudnia:

W kol. Peresieka pow. Kowel upowcy wrzucili granaty do domu zabijając 3 Polaków oraz 2 raniąc (Adam Peretiałkowicz: Zasmyki, w: „Biuletyn informacyjny 27 DWAK, nr 1/1993).

W mieście Równe woj. wołyńskie w szpitalu zmarł od ran zadanych przez Ukraińców 3-letni polski chłopiec Antoni Sewruk ze wsi Kwasiłów.

W miasteczku Tłuste pow. Zaleszczyki:„W dniu 10 grudnia br. uzbrojona banda napadła o godzinie 5 popołudniu na ludność polską miasteczka Tłuste, (powiat Zaleszczyki) i uprowadziła urzędnika pocztowego Tadeusza Dolińskiego i Brodowego Eugeniusza jedynego syna tamtejszego mieszczanina. Ciał ich nie znaleziono”. (1943, 16 grudnia – Pismo PolKO Czortków do RGO w Krakowie dotyczące kolejnych napadów na ludność polską i prośby o pomoc na rzecz poszkodowanych. W: B. Ossol. 16721/1, s. 81-82).

 

   11 grudnia:

W futorze Dąbrowa pow. Sarny podczas drugiego napadu upowcy zamordowali 11 Polaków i 4 Ukraińców.

We wsi Leszniów pow. Brody:11.12.1943 r. zostali zam. Krasowski Józef i jego syn Jan.; Dyrda Józef delegat Polskiego Komitetu Opiekuńczego” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Rudnia Lwa pow. Sarny upowcy podczas kolejnego napadu wymordowali wszystkich pozostałych tutaj, w spalonej już wsi, około 40 Polaków, oraz poległ w walce partyzant oddziału AK „Bomby”, który przybył na odsiecz.  

 

   12 grudnia: 

We wsi Strusów pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 3 Polaków.

We wsi Trościanka pow. Łuck zamordowali 5 Polaków: 4-osobową rodzinę Kruczków  oraz 70-letnią Mariannę Puzio.

 

   W nocy z 12 na 13 grudnia:

We wsi Latacz pow. Zaleszczyki: „W dniu 12 na 13 grudnia w nocy napadła uzbrojona banda w Lataczu (powiat Zaleszczyki) na dom kowala Domańskiego i wymordowała całą rodzinę, łącznie sześć osób”. (1943, 16 grudnia – Pismo PolKO Czortków do RGO w Krakowie dotyczące kolejnych napadów na ludność polską i prośby o pomoc na rzecz poszkodowanych. W: B. Ossol. 16721/1, s. 81-82).

 

   13 grudnia: 

We wsi Czerwonogród pow. Zaleszczyki: „13.XII.43. Czerwonogród, Czortków: Rompach Karol, leśnik, zamordowany” (1944. luty – marzec – Wykazy mordów i napadów na ludność polską sporządzone w RGO we Lwowie na podstawie meldunków przekazanych z terenu. W: B. Ossol. 16722/2, s. 219-253).

We wsi Komarniki pow. Turka upowcy obrabowali 2 polskie gospodarstwa i uprowadzili 35-letniego Mirona Komarnickiego, który zaginął bez śladu.

We wsi Kozówka pow. Brzeżany zamordowali Helenę Buniak, żonę Józefa, dowódcy plutonu AK z Kozowej. 

We wsi Potok Górny pow. Hrubieszów: Ks. Błażej Nowosad, lat 40, proboszcz parafii Potok Górny, w powiecie Hrubieszów, zamordowany przez nacjonalistów ukraińskich” (http://www.nawolyniu.pl/artykuly/duchowni.htm  ). Patrz niżej: 19 grudnia 1943 roku.

 

   14 grudnia:

We wsi Latacz pow. Zaleszczyki Ukraińcy obrabowali i spalili 3 polskie gospodarstwa oraz zamordowali 9 Polaków, w tym 6-osobową rodzinę Karpiaków. Zginęli: Maria Karpiak lat 42, synowie - Józef lat 23, Władysław lat 18 i Zygmunt lat 6 oraz ich córki Genowefa lat 20 i Zofia lat 8. Ocalał mąż i ojciec Stanisław Karpiak.  

We wsi Szutromińce pow. Zaleszczyki banderowcy zamordowali 3 Polaków; byli to: leśniczy Karol Rapała, jego bratanek oraz towarzyszący mu w pracy pomocnik. (Edward Orłowski, w: http://www.krosno.lasy.gov.pl/documents/149008/17558056/martyrologium+le%C5%9Bnik%C3%B3w+2013.pdf ).  „W dniu 14 na 15 grudnia w nocy uzbrojonych 5 ludzi wtargnęło się do leśniczego Rapały w Szutremińcach i zażądać miało koni. W chwili gdy już konie były zaprzągnięte bandyci przed wyjazdem zamordowali tegoż leśniczego oraz jego bratanka lat 22 – pracownika Liegenschaftu w Szutremińcach, który mieszkał u stryja. Rapała zostawił 4 nie zaopatrzonych sierot.  (1943, 16 grudnia – Pismo PolKO Czortków do RGO w Krakowie dotyczące kolejnych napadów na ludność polską i prośby o pomoc na rzecz poszkodowanych. W: B. Ossol. 16721/1, s. 81-82).

 

   15 grudnia:

We wsi Janów pow. Trembowla został zamordowany przez Ukraińców kierownik szkoły Mikołaj Cirko.

W  mieście Kowel woj. wołyńskie upowcy wrzucili granaty do polskich domów zabijając co najmniej 8 Polaków, w tym kobiety i dzieci.

We wsi Monasterzyska pow. Buczacz policjanci ukraińscy zastrzelili 4 Polaków.

We wsi Pietrycze pw. Złoczów:  „15.12.1943 r. został zamordowany przez Ukraińców Słuszkiewicz Augustyn l. 58, kierownik szkoły, delegat Polskiego Komitetu Opieki.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Prybeń pow. Przemyślany:15.12.1943 r. zostali zam.: Górski Józef i jego żona Katarzyna oraz ich dwie córki w wieku 7 i 9 lat.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). 

We wsi Semenów pow. Trembowla zamordowani zostali Kremer Antoni i Kocielniak Bronisław (Kubów..., jw.). 

We wsi Stadnica pow. Trembowla zamordowano 25 osób (Kubów..., jw.).

We wsi Zabłodźce (Zabłotce) pow. Brody:Około 15.12.1943 r. zostali zam. Polacy z personelu kolejowego (5 osób): 1. Giergiel Jan l. 18; 2. Kwiecień i.n. l. 32; 3. Smotri Antoni l. 55; 4. Siekiera Michał l. 55;  5. Inżynier NN.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Oraz: „15.12.43 r. zaginął Jan Głowacz l. 38, który pojechał służbowo do Zabłodźców koło Brodów.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Zazdrość pow. Trembowla zamordowano 9 osób, w tym Błatkiewicz N., Garbowicz Karol, Moczulski N., Sławiński Emil, Żarski N. oraz NN mężczyzna (Kubów..., jw.). 

We wsi Zniesienie pow. Trembowla zamordowany został Szałapata Leonard (Kubów..., jw.).

 

   W nocy z 15 na 16 grudnia:

We wsi Stara Wieś pow. Lubaczów banderowcy zamordowali 30 Polaków, w tym kobiety i dzieci.

 

   16 grudnia:

Teresin 16 XII 1943. Policjanci ukraińscy, pozostający w służbie hitlerowskiej zastrzelili Polaka.[470,s.105]

We wsi Worwolińce pow. Zaleszczyki:16.12.1943 r. zostały zamordowane na stacji kolejowej dwie Polki NN, mieszkanki wsi” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

W mieście Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 30-letnią Polkę  Antoninę Charapiuk.

 

   17 grudnia:

We wsi Kowalówka pow. Buczacz: Ks. Piotr Bieńko, proboszcz parafii Kowalówka w powiecie Buczacz, województwo tarnopolskie, aresztowany 17.12.1943 przez gestapo wskutek donosów policji ukraińskiej,; zmarł w więzieniu w Czortkowie na tyfus plamisty. (http://www.nawolyniu.pl/artykuly/duchowni.htm ).

W rejonie wsi Lachowicze pow. Kamień Koszyrski w walce z UPA zginęli partyzanci z Wielkiej Gluszy: Kowalczyk Stanisław i Maniecki i.n. (prof. zw. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Straty ludności polskiej w byłym województwie poleskim na skutek ludobójstwa popełnionego przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939-1947, dane wstępne. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich; Kędzierzyn-Koźle 2017, tom 9).

We wsi Rudniki pow. Mościska banderowcy zamordowali 22-letniego Józefa Gawlika.

W mieście Sarny woj. wołyńskie zmarła 20-letnia Anna Basińska od ran zadanych przez Ukraińców.

W miasteczku Sasów pow. Złoczów Ukraińcy zamordowali aptekarza Taffe Mieczysława l. 48. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

 

   18 grudnia:

We wsi Antoniówka pow. Tłumacz:  „18.12.43 r. został zamordowany Semp i.n., rolnik.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8). 

We wsi Lisieczyńce pow. Zbaraż:18.12.1943 r. zostali zamordowani: 1. Bielski (Bielecki) i.n. – organista, l. 50; 2. Oberleutenant (Oberleitner?) Szymon, młynarz” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Monasterzyska pow. Buczacz banderowcy zamordowali 6 Polaków, pracowników fabryki tytoniu.

We wsi Weleśnica pow. Nadwórna zamordowali na drodze Rudolfa Pelca.  

 

   19 grudnia:   

We wsi Dąbrówka pow. Biłgoraj policjanci ukraińscy i żandarmi z Tarnogrodu spalili 34 polskie gospodarstwa, zamordowali 9 Polaków a 8 zabrali do więzienia.

We wsi Potok Górny pow. Biłgoraj Ukraińcy z SS „Galizien” - „Hałyczyna’ oraz policjanci ukraińscy z Tarnogrodu, Biszczy i Księżopola spalili 60 gospodarstw polskich oraz zastrzelili co najmniej 58 Polaków: „19 grudnia 1943 r. oddział UPA z SS Galizien, pozostający na służbie niemieckiej, dowodzony przez Włodzimierza Darmochwała oraz policja ukraińska pod wodzą komendanta powiatowego Iwana Jurkiwa, a także żandarmi z posterunku w Tarnogrodzie spacyfikowali wsie: Potok Górny, Dąbrówkę i Zagródki. /…/  Gdy Ukraińcy przybyli na plebanię, ksiądz odmawiał brewiarz. Oddali strzał w kierunku drzwi kuchennych, po czym aresztowali księdza, pod zarzutem ukrywania bandytów (...). Esesmani domagali się, aby ksiądz wydał im ukrywających się partyzantów oraz Żydów, jak również wskazał, gdzie jest ukryta broń. Ks. Nowosad nie wydał nikogo (bp E. Ilcewicz). Oprawcy dołączyli księdza do innych aresztowanych osób, które ustawili w szeregu. Ksiądz wyjął wtedy krzyż, który miał przy sobie, pocałował go i podał go do pocałowania pozostałym aresztowanym. Po pewnym czasie Ukraińcy wywołali księdza z szeregu, mówiąc: Pastor z nami! Wypytywali go o partyzantów i o to, kto ukrywa Żydów. Ksiądz nie wydał nikogo”.  (W. Muca, Opinia męczeństwa księdza Błażeja Nowosada (1903-1943), Lublin 2001 s. 65 mps, Biblioteka Diecezjalna w Zamościu). „Jeden z mieszkańców Potoku Górnego, który w czasie napadu ukraińskiego ukrywał się wraz z innymi osobami w kościele, tak opisuje dalsze losy ks. Nowosada: „Siedząc w organach, usłyszałem, jak drzwi kościoła się otworzyły i przez szpary w organach zobaczyłem jak czterech Ukraińców z bronią gnało ks. Nowosada na strych kościoła. Szli szybko. Po jakimś czasie usłyszałem strzały na strychu kościoła. Na strychu zastrzelili tych, którzy tam weszli. Strzelili też do Franciszka Rorata, ale tylko go ranili, nie wiedząc o tym. Rorat potem mi opowiadał, jak męczyli ks. Nowosada. Wkładali mu szpilki pod paznokcie, bili, on piszczał i wreszcie go zastrzelili na strychu. Później widać było skłute ręce ks. Nowosada” (relacja Józefa Knapa, Potok Górny, 6 kwietnia 2001 r.). „Mordowali księdza, bijąc go karabinem po głowie, zdzierano mu paznokcie, wyciągano obcęgami żyły, zdarto mu cześć skóry z pleców. Całe ciało miał pokłute ostrym narzędziem, a na końcu z bardzo bliska strzelono mu w tył głowy, roztrzaskując ją. Ksiądz piszczał i krzyczał, gdyż bardzo cierpiał” (relacja Józefa Grelaka, Potok Górny i Wandy Mroczka, Wożuczyn; Muca, s. 67). 20 grudnia tegoż roku ciało zamordowanego ks. Nowosada przeniesiono na plebanię. Józef Grelak tak ten moment wspomina: „Cały tył głowy wydarty od strzału. Miał sińce ponabijane na twarzy i koło uszu. Były to olbrzymie guzy. Na rękach były ślady kłucia ostrym narzędziem, chyba bagnetem, wyrywane żyły” (relacja J. Grelaka, Potok Górny; Muca, s. 68; za: bp Mariusz Leszczyński; w: http://www.niedziela.pl/artykul/20866/nd/Ks-Blazej-Nowosad-1903-1943 ).

We wsi Szyszkowce pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali małżeństwo Jana i Weronikę Chyła. 

We wsi Zagródki pow. Biłgoraj upowcy z policjantami ukraińskimi zamordowali 9 Polaków. Inni: policjanci ukraińscy i żandarmi z Tarnogrodu 3 mężczyzn rozstrzelali a 4 aresztowali (Tomasz Osiński; w: Zeszyt Osuchowski nr 5, Osuchy 2008).

 

   20 grudnia:

We wsi Winiatyńce pow. Zaleszczyki: „W dniu 20 grudnia uzbrojona banda napadła na rodzinę Filipowiczów w Winiatyńcach powiat Zaleszczyki. W czasie napadu w straszny sposób zostały zamordowane dwie kobiety, to jest matka i córka.” (1943, 31 grudnia – Pismo PolKO w Czortkowie do RGO w Krakowie dotyczące kolejnych napadów na ludność polską i prośby o interwencję u władz niemieckich oraz pomoc materialną dla ofiar. W: B. Ossol. 16721/1, s. 89-91, 251).

W mieście Włodzimierz Wołyński upowcy zakłuli bagnetami 4 Polaków, w jednym domu 37-letnią Anastazję Lecką i jej sąsiadkę oraz w domu po przeciwnej stronie ulicy Lotniczej  80-letnią staruszkę z 10-letnim wnukiem.

 

   21 grudnia:

We wsi Barycz pow. Buczacz została zamordowana przez Ukraińców 3-osobowa rodzina:  Filipowicz Julian z żoną Józefą i córką Jadwigą (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Kościuszkówka pow. Czortków banderowcy zamordowali 17-letniego Adama Szewczyka.

We wsi Ostra Mogiła pow. Skałat zamordowali 2 nauczycieli polskich: jednego zastrzelili, drugi uprowadzony zaginął bez wieści. Byli to: Toporowski Florian (ze Skałatu) i Demkowski N. (Kubów..., jw.). „W dniu 21 grudnia 1943 r. Ukraińcy wciągnęli w zasadzkę w Ostrej Mogile nauczyciela Floriana Toporowskiego i Demkowskiego ze Skałatu. Na miejscu zastrzelili Demkowskiego, a Toporowskiego uprowadzili bez wieści”. (Bp. Wincenty Urban: "Droga Krzyżowa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny światowej 1939-1945"; Wrocław 1983, s. 123-126).

We wsi Pieniaki pow, Brody:Kotowski Jan syn Dominika i Anny Frącz, mąż Antoniny, ur. 1896 r. Zaginął bez wieści na Helence w Pieniakach 21.12.1943 r. Ciała nie znaleziono” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0 ). 

We wsi Skomorosze pow. Trembowla: „21.12.1943 r. został zam. Raba Szczepan podczas powrotu z młyna.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Stary Skałat pow. Skałat zamordowany został Stanisław Mormul (Kubów..., jw.).

 

21 grudnia 1943 roku w Starej Hucie pow. Kostopol dowódca oddziału partyzanckiego AK „Bomba” por. Władysław Kochański zaproszony został wraz ze swoim sztabem na kolejną popijawę (na „czaj”) do sowieckiego zgrupowania partyzanckiego gen. Michaiła Naumowa w sąsiedniej kol. Zawołocze, gdzie sowieci kwaterowali. Pojechało 5 oficerów, 13 podoficerów i 2 szeregowych. Przed północą do Peresiek (obok Starej Huty), gdzie stacjonował sztab polskich partyzantów, wdarło się około 30 partyzantów sowieckich ze zgrupowania „Naumowa” pod dowództwem „Bohuna”. Powołując się na rozkaz Kochańskiego „Bomby – Wujka” chcieli zabrać ze sobą pozostałych oficerów i podoficerów. Dowiedziawszy się, że wyruszyli oni w teren, sowieci odjechali, próbując jeszcze zamordować polskiego wartownika. Dopiero po 1989 roku prawda o zbrodni sowieckich partyzantów została ujawniona. W Zawołoczu zabili oni 5 polskich partyzantów. Pozostałych powiązanych sznurami i szczelnie przykrytych wieźli saniami cały dzień i noc w nieznanym kierunku. Lucjan Paczewski „Staszek” pozostawił spisaną w rękopisie relację z tego porwania. 23 grudnia nad ranem zrobiono im postój. „Po jakimś czasie zaczęto nas brać po dwóch i pod automatami prowadzić na łąkę w kierunku lasu w odstępach co 20 minut. /.../ Modliłem się żarliwie do Matki Boskiej, słysząc pojedyncze strzały oddawane w lesie. Widziałem, jak kilku Rosjan szło w tym kierunku z łopatami”.  Po przesłuchaniu Paczewski nie został zamordowany, jak i jego kolega Witkowski. „Do dziś dnia nie wiem, co nas uratowało od śmierci” - wyznał w swojej relacji. Na skraju lasu zamordowanych zostało 6-ciu polskich partyzantów, natomiast 7-miu z „Bombą – Wujkiem” oraz księdzem Leonem Śpiewakiem sowieci powieźli dalej. „Wieczorek kolację jedliśmy na podłodze. Ksiądz Śpiewak przypomniał nam, że dziś jest wigilia Bożego Narodzenia i zaproponował podzielenie się opłatkiem. „Wujek” ze skórki chleba zrobił opłatek, a ksiądz pobłogosławił tę skórkę i tak dzieliliśmy się jak opłatkiem. W tej wsi staliśmy przez kilka dni”. Po pobycie w więzieniu w Kijowie trafili potem na Łubiankę, gdzie odbył się ich proces. „Wujek” skazany został na 25 lat, do Polski powrócił z kopalni miedzi na Kołymie w 1956 roku. Dowództwo nad oddziałem partyzanckim AK „Bomby” objął ppor. Feliks Szczepaniak „Słucki”. Bojąc się, że sowieci dążyć będą do ostatecznej likwidacji polskiego oddziału, opuścił on rejon Starej Huty. „Nad ranem przyszliśmy do opuszczonych zabudowań kolonii polskiej Folwark – Osty. W ten sposób w wigilię Bożego Narodzenia znaleźliśmy się ponownie w odległości 10 km od Sarn. Byliśmy wszyscy bardzo zmęczeni. /.../ Po względnym uporządkowaniu zajmowanych chałup i krótkiej drzemce, zaczęliśmy się szykować do obchodu Wigilii. Nie mieliśmy opłatków, ale pozostało jeszcze trochę suchego chleba. Podporucznik „Słucki” wziąwszy kromkę chleba, chodził po chałupach od plutonu do plutonu i dzielił się z nami jak opłatkiem. Składając sobie wzajemne życzenia, niektórzy płakali. Tyle przecież tragedii w ciągu minionego roku przeżyliśmy. /.../ Zasiedliśmy potem przy rozpalonym piecu i zaczęliśmy śpiewać kolędy, których znaliśmy wszyscy wiele. Zrobiło nam się wtedy jakoś lżej. Po północy poszedłem z kolegą szkolnym Stefanem Zielińskim na wartę i tak rozpoczęły się dla nas Święta Bożego Narodzenia” (Czesław Piotrowski: Przez Wołyń i Polesie na Podole; Warszawa 1998, s. 86 - 87). Oddział przedziera się przez tereny opanowane przez banderowców. Po trzech nieprzespanych nocach, omijając dziesiątki spalonych polskich wsi, resztkami sił dociera w południe 30 grudnia do Zofiówki i nawiązuje kontakt z Przebrażem.

 

   22 grudnia:

We wsi Brusno Nowe pow. Lubaczów Ukraińcy zamordowali 29-letniego Marcina Mazurkiewicza.  

We wsi Modryń pow. Hrubieszów zamordowali 4 Polaków; w odwecie oddział AK zabił 4 Ukraińców.

We wsi Rudka pow. Lubaczów upowcy zamordowali masakrując 19-letniego Mariana Mazurkiewicza. (IPN Rzeszów, S 68/09/Zi ).

We wsi Tudorkowice pow. Hrubieszów:22.12.1943 r. Oddział OUN pod dowództwem Teodora Daka zam. Mamułka Jana.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Załawie pow. Trembowla 22.12.1943 r. została uprowadzona Podhajecka Tekla - żona kowala” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

 

   W nocy z 22 na 23 grudnia: 

We wsi Choronów pow. Rawa Ruska banderowcy zamordowali 16 Polaków: 3-miesięczne niemowlę o   nazwisku Jardecki, 12-osobową rodzinę Łuszkiewiczów z 8 córkami w wieku od 2 do 22 lat oraz matkę z 2 synami.

We wsi Dąbrówka pow. Lubaczów zamordowali partyzanta AK Franciszka Zaborniaka, lat 21.

 

   23 grudnia: 

We wsi Karpiówka gm. Kosin /aktualnie Gościeradów/ pow. Kraśnik w pacyfikacji niemiecko-ukraińskiej zamordowanych zostało 75 Polaków: „23.12.43 r. oddział esesmanów niemieckich wsparty przez oddział żandarmerii niemieckiej i liczną grupę policjantów ukraińskich dokonał pacyfikacji wsi. 59 mężczyzn zamknięto w spichlerzu zbożowym i spalono żywcem, 16 osób starszych, dzieci i chorych spalono w budynkach.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).  

We wsi Putiatyńce pow. Rohatyn banderowcy wywabili z domu Maksymiliana Pańczuka, który zaginął.

We wsi Szychtory pow. Sokal banderowcy zastrzelili 2 Polaków: Jana Mamelkę i Aleksandra Wielopolskiego (Sentencja wyroku Sądu Wojewódzkiego w Lublinie  z 29 stycznia 1972 r.  w sprawie Teodora Daka, w: http://koris.com.ua/other/14728/index.html?page=407 ).

We wsi Witonież pow. Łuck w walce z UPA poległo 5 partyzantów AK „Łuna”.

 

   Przed świętami Bożego Narodzenia:

We wsi Bilcze Złote pow. Borszczów: „Przed świętami Bożego Narodzenia słyszeliśmy o zamordowaniu znanego nam człowieka na drodze do Bilcza Złotego, któremu jak opowiadali świadkowie rozpruto brzuch i włożono chorągiew biało czerwoną oraz kartkę z napisem zawiniłem, bom Polak albo podobnie. Nazwiska tego człowieka dokładnie nie pamiętam, myślę, że nazywał się Dąbrowski lub podobnie i był urzędnikiem urzędu skarbowego oraz akwizytorem plantacji tytoniu. Ten człowiek czasem bywał u nas.”. ( Mieczysław Walków: Zbrodnia UPA w Łanowcach; w:  http://www.kresy.info.pl/menu-serwisu/historia/1185-zbrodnia-upa-w-anowcach ).

 

   24 grudnia (Wigilia Bożego Narodzenia) 1943 roku:  

We wsi Białogłowy pow. Zborów z rozkazu lokalnego upowca Iwana Króla Ukraińcy zarąbali siekierami Antoniego Rusinowskiego (Komański...., s. 473).  Inni: „Rusinowski Antoni według opowiadań mojego ojca zginął  w 1944 podczas przepustki którą dostał właśnie na święta Bożego Narodzenia.” ( Radosław Rusinowski, 2 wrzesień 2015; w:  http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250).

We wsi Dolina k. Stryja: „podaję nazwisko cioci mojej babci, która wraz z rodziną została zamordowana przez UPA w Wigilię 1943r. we wsi Dolina k. Stryja - Maria Bolechowska z d. Kowarzyk , (córka Franciszka Kowarzyka i Elżbiety z d. Wolf), Franciszek Bolechowski i ich dzieci. Prócz tego jej siostra Joanna z d. Kowarzyk została wywieziona na Sybir z rodziną i tam zginęli” (Wioletta Pluta, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ). Sz. Siekierka, H. Komański, E. Różański nie wymieniają wsi Dolina w pow. Stryj. Podają natomiast, że  w mieście powiatowym Dolina woj. stanisławowskie: „24 grudnia 1944 roku – w dzielnicy Nowiczka – na dom rodziny Bolechowskich napadła dziesięcioosobowa grupa banderowców. W tym czasie przebywała tam polsko-ukraińska rodzina Szeteniewiczów. Napastnicy kazali jej wyjść z mieszkania, a domowników zamordowali. Wówczas zginęli: Bolechowski Michał, Bolechowska Maria, Bolechowski Sławomir, Bolechowski Józef, Sojka (i.n.), lat 23 – sąsiad, został zastrzelony obok bramy domu Bolechowskich. Z rodziny Bolechowskich zostali ciężko ranni: Benedykt i Władysław. Uznani przez bandytów za martwych – ocaleli. Obu rannych przechowała w swoim domu miejscowa Ukrainka, narzeczona Benedykta, ratując im w ten sposób życie” (Siekierka..., s. 21, stanisławowskie). 

We wsi Dworzec pow. Równe upowcy zamordowali 35 Polaków podczas wieczerzy wigilijnej, uchodźców z okolicznych wsi i koloni.  

We wsi Dżurów pow. Śniatyń: „24.12.43 r. został zamordowany kierownik kopalni NN i jeden robotnik NN.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Korczunek pow. Zbaraż zostały zamordowane Kupyna Michalina i Nakonieczna Czesława (Kubów..., jw.).

We wsi Kotłów pow. Złoczów upowcy zamordowali 7 rodzin polskich podczas wieczerzy wigilijnej, 35 Polaków. „Wieczorem, przy silnej zadymce, ruszyliśmy do Kotłowa. Szło nas dziesięciu. W szkolnym budynku znaleźliśmy pomordowanych. Siedem rodzin: kobiety, dzieci, starcy i młodzi mężczyźni. Naliczyłem trzydzieści pięć osób. Widok był makabryczny: długi, zastawiony wigilijnymi potrawami stół cały był poplamiony krwią. Szczególnie utkwił mi w pamięci opłatek przesiąknięty krwią. Głowy niektórych pomordowanych tkwiły w miskach z potrawami. /.../ Od cudem ocalałego starca dowiedzieliśmy się, że wspólny wieczór wigilijny miał być wieczorem pożegnalnym: wszyscy pomordowani zaraz po świętach mieli opuścić wieś i przenieść się do miasta. /.../ Tam były pomordowane młode dziewczęta i jakże okrutnie... jedną powieszono za włosy na drzwiach i rozpruto jej brzuch, a drugiej z kolei ręce przybito gwoździami do stołu, a stopy – do podłogi. Albo ten maleńki chłopczyk... powieszony za genitalia  na klamce..”. (Franciszek Sikorski: Iwa zielona, Wrocław 1984, s. 189 – 190 i 202).

We wsi Krościatyn pow. Buczacz:żandarmi ukraińscy postrzelili śmiertelnie Mariana Hutnika „Kubłyka”. Rannego zabrali do więzienia, gdzie zmarł, prawdopodobnie dobity. Stało się to przed kościołem w Krościatynie. Biedak szedł do matki, niosąc jej suszone grzyby na Wigilię. Pogrzeb odbył się w pierwszy dzień świąt” ( ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Wigilie na Kresach; w: „Gazeta Polska” z 24 – 31 grudnia 2009).   

We wsi Kruhów pow. Złoczów upowcy zamordowali 18 Polaków (w tym 6-osobową rodzinę Bratkowskich) i 2 Ukraińców goszczących u Polaków podczas wieczerzy wigilijnej. Na ich mogile jest napis: „Bohaterska mogiła Polaków poległych 24.XII.1943 roku” (Komański..., s. 502; Stanisław Dłuski: “Fragment wielkiej zbrodni” ; w: „Las Polski”, nr 13-14 z 1991 roku).   

Na przedmieściu miasta Łuck woj. wołyńskie upowcy oraz chłopi ukraińscy zaatakowali Polaków podczas wieczerzy wigilijnej mordując ich za pomocą siekier, noży i innych narzędzi; stosowali tortury i gwałty, dzieciom rozbijali głowy o mur i słupy; na przedmieściu Hnidawa zamordowali 57 Polaków (w tym część osób spalili razem z kościołem), na przedmieściu Wólka 24 Polaków, na przedmieściu Krasne 16 Polaków. Tutaj w jednym domu poćwiartowane ofiary rozłożyli na talerzach wieczerzy wigilijnej. Znaleziono też dziecko w beciku z licznymi ranami zadanymi nożem  Na ulicy Równieńskiej zamordowali 7 Polaków oraz Ukrainkę z 2 dzieci „za karę”, że podczas katolickiego święta postawiła choinkę. Ofiar było znacznie więcej, m.in. 18-osobowa rodzina Pszczółków z Sienkiewiczówki i inni uciekinierzy z okolicznych wsi, futorów i koloni; co najmniej 115 Polaków  (Siemaszko..., s. 660;  Bolesław Gaweł: Lata włóczęgi, Olsztyn 1977, s. 151). „Zbliżały się kolejne, wojenne Święta Bożego Narodzenia 1943 roku. Wigilijny stół był skromniutki. Nie było ryby, pierogi bez sera, z samych kartofli i tylko barszcz z uszkami z armatniowskich prawdziwków smakował jak dawniej. W nocy zbudziła nas strzelanina. Strzelano gdzieś koło rogatek miasta, na Barbarówce. Byłyśmy przekonane, że to Niemcy wiwatują na cześć świąt; w tamtej stronie były też ich koszary. Uspokojeni wróciliśmy do łóżek, a rano poraziła nas straszna wiadomość. Banderowcy napadli na przedmieścia Łucka, gdzie schroniła się większość uchodźców z polskich wsi. W okrutny sposób zamordowali kilkadziesiąt osób, w tym naszą znajomą Witkę z niemowlęciem. Byłyśmy tam na modlitwie różańcowej, ale tego, co wdziałam, nie chcę i nie mogę, nawet po tylu latach, opisywać. W niektórych domach banderowcy zostawili kartki z zapowiedzią równie krwawego Nowego Roku. /.../ Zaraz po Nowym Roku odbył się pogrzeb ofiar napadu. Szły nieprzebrane tłumy ludzi, niosąc trumny zbite z prostych, nieheblowanych desek, często podwójne na znak, że leżą matka z niemowlęciem. Taką właśnie trumnę podwójną miała Wikcia i jej maleńkie dziecko. Nad otwartą zbiorową mogiłą kazanie wygłosił ksiądz Bukowiński, żegnając zarówno tych, których za chwilę miał pochować, jak i tych, którym nie dane było spocząć w poświęconej ziemi: potopionych w bagnach, spalonych bądź po prostu porzuconych w lesie. Upłynęło wiele lat, a ja ciągle nie mogę tego pogrzebu zapomnieć.”  (Barbara Krawczyk: Gorzki kraj lat dziecinnych...; Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, 1999; w: http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/02_krawczyk_gorzki.pdf ). „W Łucku ludzie żyli w strachu, że co to będzie jeszcze, jak znowu Rosjanie przyjdą, tylu Polaków pod bronią. Oj, co to będzie? Ale trzeba mieć broń, bo są odgłosy Ukraińców, że na Łuck zbierają się urządzić napad, też ludzie z przedmieścia jeździli z końmi kto miał na noc do śródmieścia, bo Łuck był o wiele większy i bardziej rozległy od Horochowa, aby cały mógł być otoczony CKM. Tak też ludzie męczyli się przyjeżdżając i odjeżdżając, z dnia na dzień to samo, aż nadeszła wigilia. Pomyśleli sobie, że zostaną w domu, boć to wigilia, to może dadzą ludziom spokój. Jaka to była wielka pomyłka, akurat na wigilię Ukraińcy zorganizowali napad na Łuck z bandycką hordą, tak było dużo tych „hadów” ukraińskich, że doszli aż do katedry, bo im najbardziej chodziło, aby zdobyć katedrę i cały dom akademicki wokół katedry. Wtedy już opanowaliby cały Łuck. W centrum bili się dzielnie Polacy, że do rana pouciekali bandyci, ale za to zemścili się na tych, co zostali na peryferiach na wigilię w domu. Bardzo dużo wymordowali w haniebny sposób. Mojego kuzyna z Górki Pałąki to zamęczyli tak okropnie, że cały brzuch przerżnęli i tak skonał, a syna zastrzelili. Zajęli się tymi dwoma Polakami, to żona z trójką dzieci uciekła w zboże daleko od domu i do rana przeżyli. Rano doszli do Łucka bez niczego, tylko tak, jak stali. No i wiele ludzi tak uciekło, ile to nabiedowali się, nagłodowali się zanim stworzyli kuchnie polową, zanim gdzie co zdobyli do tej kuchni, to się nabiedowali.” (Wspomnienia Józefy Wolf z domu Zawilskiej ; w:  http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/aleksandrowka-jozefa_wolf.html . Opracowanie komputerowe - córka Gabriela Sadzińska, Ciechocinek 2012).  „Nocą, w wigilię Bożego Narodzenia 1943 r. bandy UPA zaatakowały wioskę Gnidawę, leżącą nieopodal Łucka. Wymordowali ludność, część została spalona w kościele, część w swoich domach. Pradziadek Felicjan przyszedł tam rano, domy jeszcze się paliły, pomagał ratować ludzi. Ze zgrozą wspominał obraz zniszczenia i bestialstwa dokonany przez Ukraińców”. (Rafał Litwinowicz: „Ocalić od zapomnienia”; w: Kresowy Serwis Informacyjny nr 6 z 2013 r.). Wioska Gnidawa  w książce W. i E. Siemaszków występuje jako przedmieście Łucka o nazwie Hnidawa.

We wsi Maksymówka pow. Zbaraż banderowcy zamordowali 1 Polaka.  

We wsi Muchawka pow. Czortków w nocy z Wigilii na Boże Narodzenie banderowcy zamordowali 

dziewięciu Polaków  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

W miasteczku Ołyka pow. Łuck na przedmieściu Zaworocie Ukraińcy zamordowali 42 Polaków podczas wieczerzy wigilijnej; w jednym domu 15 Polaków, w drugim 5-osobową rodzinę: ojciec miał obcięte ręce i rozpłataną głowę, matka została zmasakrowana, dwaj synowie lat 7 i 9 mieli odrąbane palce a 6-miesięczną córkę udusili sznurkiem (Siemaszko..., s. 583 – 584). W jednym z domów, gdzie zebrała się grupka osób, upowcy kazali trzymać świecę małemu synkowi Balbiny Mroczkowej i oświetlać mordowanie jego matki, brata i innych osób. Na koniec mordu trzymający świecę otrzymał cios siekierą w głowę i stracił oko „Kazimiera Marciniak urodziła się na Wołyniu. Jako 13-letnia dziewczynka była świadkiem ludobójstwa dokonanego przez UPA na Polakach. Rodzina pani Kazimiery uciekła do Kadyszcz, a następnie do Ołyki, gdzie zjeżdżali się uciekinierzy. - W nieczynnym ratuszu mieszkało nas kilkadziesiąt osób. W jednym pokoju ok. 10 rodzin - relacjonuje Kazimiera Marciniak. Wkrótce jednak i samo miasteczko zostało napadnięte. Zginęły 42 osoby. Polaków przed dalszą rzezią uchronili... niemieccy okupanci. - Jednemu z mężczyzn banderowcy kazali trzymać świecę w czasie, gdy mordowali jego rodzinę. Później kazali się położyć i chcieli odrąbać mu głowę, ale po ciemku tylko go drasnęli. Gdy się ocknął, pobiegł do sztabu i prosił, by ratować Polaków, bo bandy ukraińskie mordują. Niemcy wyszli, zaczęli strzelać i wtedy Ukraińcy ustąpili - wspomina pani Kazimiera. Następnego dnia widziała sceny, których nie zapomni do końca życia. - Razem z koleżanką zajrzałyśmy do domów, gdzie byli pomordowani. W jednym z nich na kanapie leżało dwóch chłopców, w wieku ok. 8 - 10 lat (byli to synowie pana, który poszedł do Niemców). Mieli odrąbane głowy. W innym domu widziałyśmy zasztyletowaną ciężarną kobietę. W pobliżu stała kołyska, a w niej może półtoraroczne dziecko. Miało wydłubane oczka i powykręcane palce, ucięty i wyciągnięty język. Leżało tak na beciku, wkoło wszystko było zakrwawione. W innym domu mężczyzna nie chciał otworzyć bandytom drzwi. Leżał posiekany siekierami. W rękach nadal trzymał te drzwi - opisuje Kazimiera Marciniak.  (Michał Okrzeszowski: Dramat Wołynia. "Widziałam dzieci z odrąbanymi głowami"; 16 lipca 2016; w: http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/podkarpacie/a/dramat-wolynia-widzialam-dzieci-z-odrabanymi-glowami,10413716/ ).   

We wsi Połonka pow. Łuck upowcy zamordowali około 60 Polaków. „Rodziny polskie w Wigilię 1943 r. zostały wymordowane przez bandy ukraińskie i nie mają swoich grobów ani upamiętnień. Ocaleli jedynie ci, którzy wcześniej schronili się w Łucku.” (http://wolyn.republika.pl/opisy/polonka-07.html ). 

We wsi Rudnia pow. Łuck uzbrojona banda Ukraińców pojmała na drodze podczas wzajemnego odwiedzania się polskich rodzin z życzeniami świątecznymi 3 Polaków. Byli to: nauczyciel Jan Kosiek; były urzędnik bankowy w Łucku Stefan Michałowski, lat 35 oraz były sekretarz gminy Kołki Rogaliński. Ofiary popędzono w kierunku Kołek. Wiosną 1943 r. ich ciała skrępowane drutem kolczastym wyciągnięto ze Styru. (Siemaszko..., jw., s. 576 – podają  rok 1942, jednakże syn  zamordowanego Stefana Michałowskiego podaje datę 1943 roku). „Ukraińcy zamordowali ojca w Boże Narodzenie 43 roku. Jeszcze i on i chrzestny zdążyli przebrać się za Świętego Mikołaja i nawzajem dzieciom rozdać prezenty. Obaj zginęli – mówi Jacek Michałowski. - Ulaniki były naszą siedzibą po kądzieli, położona z drugiej strony Łucka Rudnia, po mieczu. Po tej tragedii wyjechaliśmy, a raczej – uciekliśmy stamtąd.” (Maria Dobosiewicz: Współczesne życie dworskie; w: „Dziennik Wschodni” z 9 lipca 2004 r.). Prawdopodobnie uprowadzeni zostali ze wsi Ulaniki II.

We wsi Skomorosze pow. Trembowla: 24.12.1943 r. został zamordowany na drodze do stacji kolejowej: Majer Józef”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7)

Na drodze do stacji kolejowej we wsi Strusów pow. Trembowla Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Tarczyn pow. Łuck w czasie pasterki (odprawianej bez księdza, który już wyjechał) nacjonaliści ukraińscy zaryglowali z zewnątrz drzwi kościoła, polali go benzyną i podpalili – wszyscy zgromadzeni zginęli (relacja nie publikowana). ( Lucyna Kulińska: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich, nr 4.  Seria pod redakcją Witolda Listowskiego. Kędzierzyn-Koźle 2012).

W miasteczku Torczyn pow. Łuck:  „W Wigilię 1943 roku, jak pisze Władysław Siedlecki, banderowcy napadli na Torczyn. W wyniku tego napadu toczyła się zażarta 3 godzinna walka, a banda zastała rozbita. Na polu walki znaleziono 16 zabitych. Spalił się dach plebani i dwa domy. Część policji nie brała udziału w walce, rozproszyła się i pochowała w różnych miejscach. To była ostatnia akcja – potyczka oddziału AK z Torczyna z bandą UPA. Przy końcu stycznia 1944 r. policja polska została wyprowadzona do Antonówki. Torczyn pozostał bez żadnej ochrony. W tym okresie spalono kościół i plebanię”. (Ryszard Bugajski: Torczyn; w: http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/torczyn_parafia.html ). 

Do wsi Trościanka pow. Włodzimierz Wołyński dotarła samoobrona z Bielin i zabrała ze sobą grupę Polaków ukrywającą się od 9 grudnia w schronie; skrajnie wyczerpanych, kobiety i dzieci nie wychodziły na zewnątrz; nieznana jest pełna lista zamordowanych tutaj Polaków.

We wsi Tuczna pow. Przemyślany:  „Dnia 24.12.1943 r. został zam. Kobryn Ignacy” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).

We wsi Wołochy pow. Brody podczas wieczerzy wigilijnej na dom rodziny Żeglińskich dokonali napadu banderowcy; uprowadzili i zamordowali 12 Polaków oraz 2 Ukraińców. Po kilku dniach odnaleziono ich zmasakrowane zwłoki w lesie. Inni: „W Boże Narodzenie, w nocy z 25 na 26 grudnia 1943 r. Sulimir Żuk jako trzynastoletni chłopiec pełnił dyżur w swoim domu, obserwując, czy nie zbliżają się bandyci. Nagle zobaczył przed swoim domem sznur sań. Zbiegł i wydał domownikom ostrzegawczy alarm. - Byliśmy pewni, że zaraz na nas napadną. Jednak byliśmy przygotowani na to psychicznie i fizycznie. Zatrzymali się, biegali między sobą, kłócili się przez jakieś 20 minut. Ale po uderzeniu koni batem odjechali - opowiadał pan Żuk. Na drugi dzień dostrzeżono na śniegu duże kałuże krwi. Okazało się, że z pobliskich wsi zabrali 14 osób: dwunastu Polaków i dwóch Ukraińców - jednego za to, że ożenił się z Polką, drugiego dlatego, że nie chciał współpracować z nacjonalistami. – Widzieliśmy, jak psy wywlekły zwłoki spod śniegu. Były to ciała tych osób. To, co zobaczyłem, nie zapomnę do końca życia. Wszystkich tych ludzi dobrze znałem, wspomnianego Ukraińca także. Miałem wówczas 14 lat, a on około 18. Nie zapomnę nigdy naszego sąsiada, gospodarza Żeglińskiego. Jego zwłoki były tak straszliwie zmasakrowane, że trudno jest to sobie wyobrazić. Głowa i czaszka były rozłupane. Żebra połamane, wywleczone z klatki piersiowej. Miał zrobione tzw. rękawiczki – wspominał Sulimir Żuk, tłumacząc, na czym polegała ta bestialska metoda banderowców: - Żywemu człowiekowi nacinano skórę wokół ręki przy łokciu i ściągano ją do końca palców i paznokci. Banderowiec przywiązywał te rękawiczki do pasa aż uschły, a czym więcej ich miał, tym był większym bohaterem za „Samostijną Ukrainę”. (Magdalena Kowalewska: Bestialskie ludobójstwo na Kresach; w:  Nasza Polska z 1 lipca 2013).  Także: „24.12.1943 r. została zam. żona Ceglińskiego Józefa i żona Ceglińskiego Leona.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Oraz: W nocy z 25 na 26 grudnia 1943 roku pod dom rodziny Sulimira Stanisława Żuka we wsi Urszulin pow. Brody podjechała grupa Ukraińców, ale z napadu zrezygnowała. „Nad ranem w miejscu, w którym stali, znaleźliśmy na śniegu plamy krwi. Po kilku dniach w pobliżu naszego domu spod śniegu psy zaczęły wygrzebywać ludzkie ciała. To byli mężczyźni, których uprowadzono z trzech sąsiednich wsi. W sumie 14. Między nimi był nasz sąsiad i znajomy Ignacy Żegliński. Jego córka wyszła za mąż za Rusina. Pamiętam go dobrze, młody, sympatyczny i uczynny chłopak. Jego również zabrali upowcy. Zostali zamordowani, wrzuceni do rowu i zasypani śniegiem. Gdy tylko się o tym dowiedzieliśmy, pobiegliśmy z ojcem na miejsce. Zastaliśmy tam widok mrożący krew w żyłach. Ofiary były już wykopane i rozłożone na śniegu w równym rzędzie. Zamarznięte, bez ubrań, z makabrycznymi obrażeniami. Żeglińskiego od razu rozpoznaliśmy. To był wielki, potężny chłop. Klatkę piersiową miał całkowicie zapadniętą, żebra połamane, czaszkę rozłupaną. Ojciec złapał się za głowę: „Jak oni mogli coś takiego zrobić?  Czym oni go bili?” Do tego Żegliński miał ściągnięte „rękawiczki”. Oprawcy, metodą bolszewicką, zerwali mu skórę z dłoni. To był rodzaj trofeum. Oprawcy przypinali sobie te „rękawiczki” do pasów, im więcej ich mieli, tym większymi byli „bohaterami”.  (Piotr Zychowicz: „Przeżyłem masakrę Huty Pieniackiej. Rozmowa z Sulimirem Stanisławem Żukiem.”; w: „Historia Do Rzeczy”, nr 5/2015).  

W miasteczku Zabłotów pow. Śniatyn banderowcy uprowadzili z domów 2 Polaków i po torturach zamordowali w lesie koło wsi Dżurów: 35-letniego nauczyciela, komendanta AK w Zabłotowie (był to Henryk Jakubów) oraz 40-letniego inżyniera górnictwa (był to Adam Ziarnko). 

We wsi Zaszków pow. Brody Ukraińcy zamordowali 4-osobową rodzinę polską Kotowskich (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). Być może chodzi jednak o wieś Żarków i napad 1 stycznia 1944 r.  

We wsi Zazdrość pow. Trembowla upowcy napadli na majątek ziemski i zamordowali podczas wieczerzy wigilijnej 4 Polaków: zarządcę i 3 pracowników. 

We wsi Zbychów pow. Sokal:Około 24.12.43 r. zamordowano rodzinę kierownika szkoły NN, około 4 osób.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8). Wsi tej Sz. Siekierka nie wymienia. 

 

   25 grudnia (Boże Narodzenie): 

W kol. Aleksandrówka pow. Łuck:Drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, 1943 rok. Czteroletnia Anielka wdrapuje się na łóżko, gdzie leżą mama i babcia. Chwyta mamę za rękę, szarpie, ale mama się nie rusza. Babcia też jest taka zimna. Strach. To jedno z pierwszych, tak intensywnych wspomnień Anieli Glazik-Kowalskiej, z domu Juniewicz. Od tamtego dnia sieroty. Urodzonej w 1939 r. w kolonii Ochocin, koło Łucka, córce Janiny i Józefa. Jej ojciec, żołnierz Września, nie wrócił z niemieckiej niewoli. W październiku 1943 r. w Ochocinie sąsiedzi zamordowali jej dziadka, Józefa Smolarza i brata ojca, Zygmunta Juniewicza. - Dramatem jest, że członkowie mojej rodziny ginęli, bo zaufali sąsiadom - mówi Waldemar Kowalski. - Wcześniej, na wieść o pogromach, dziadkowie postanowili wyjechać do miejscowości, gdzie były większe skupiska Polaków. Ukraińscy sąsiedzi ich odnaleźli i zaczęli namawiać do powrotu. Deklarowali, że „wśród swoich” krzywda im się nie stanie. Ci sami ludzie dokonali egzekucji. Janina Juniewicz z Anielką i matką Katarzyną Smolarz po tragedii przeniosły się do kolonii Aleksandrówki, gdzie Polacy zorganizowali związany z Armią Krajową oddział samoobrony. W Aleksandrówce kobiety zatrzymały się u rodziny Błażejczyków, z której wywodziła się Katarzyna. Na noc dom zamykano. W świąteczny wieczór do drzwi zapukał siedemnastoletni sąsiad z Ochocinia. Ukrainiec, ale świetnie mówiący po polsku, grzeczny, zawsze uprzejmy. Poprosił, by wyszły na chwilę, bo musi im coś bardzo ważnego przekazać. Zaufały. Kiedy stanęły za progiem, rozległy się strzały. Niedługo potem oddziały samoobrony przy pomocy partyzantów sowieckich ujęły dwóch sprawców zbrodni. Kazano im pochować Janinę i Katarzynę. - Syn Katarzyny i brat mojej babci, osiemnastoletni Jan Smolarz, był w partyzantce AK - mówi Waldemar Kowalski. - Dowódca po pogrzebie powiedział, że może osobiście rozstrzelać zabójców matki i szwagierki. Odmówił.” (Dorota Abramowicz; w:  https://plus.dziennikbaltycki.pl/magazyn/a/wspomnienia-z-wolynia-wsrod-swoich-krzywda-sie-wam-nie-stanie-archiwalne-zdjecia,11416417 ).

We wsiach i koloniach: Batyń, Janówka, Radomle i Stanisławówka pow. Kowel rankiem upowcy i okoliczni chłopi ukraińscy dokonali napadu na ludność polską mordując siekierami, nożami, widłami, bagnetami itp. Atak nastąpił o świcie niemal jednocześnie na trzy z wymienionych wiosek i pozorowany na oddziały partyzanckie AK stacjonujące w Kupiczowie. Napastnicy użyli przy tym podstępu przebierając pierwszą linię atakujących w niemieckie mundury, by uzyskać efekt zaskoczenia, co się rzeczywiście udało. Zgromadzili tak znaczne siły, że byli pewni zwycięstwa, czego dowodem był jadący pop mający odprawić mszę dziękczynną w Zasmykach. Samoobrona polska jednak podjęła nierówną walkę. Poniżej fragmenty relacji uczestników i świadków tego wydarzenia. Janina Gruszka: „Razem z moim ojcem patrzyły, jak giną zastrzelone w tył głowy matka i rodzeństwo. Józia ciężko ranna w głowę i nogi patrzyła, jak płacze 9-cio miesięczne dziecko leżąc obok nieżyjącej już matki. Bandyta uderzając je kolbą karabinu dodał: „Ty naszewo brata muczysz.” Leżenie na bezruchu też nie okazało się idealnym rozwiązaniem, nie wszystkich to uratowało, albowiem ukraińskie zbiry biegały od osoby do osoby leżącej na śniegu i strzelały w tył głowy. W taki oto sposób zginęli najbliżsi: siostra mojej mamy i jej troje dzieci, babcia i sąsiadka. Moja siostra Czesia dostała serię w głowę, uciekając w kierunku lasu, jak długo żyła, nie wiadomo, na drugi dzień znaleziono ją martwą. Do mojego ojca podchodzili trzy razy i za trzecim razem strzelili do niego. Pocisk trafił w kołnierz i ramię. Po pewnym czasie dostał dreszczy z zimna i upływu krwi. Leżąc tak na śniegu myślał, że jak przyjdą czwarty raz, to rozpoznają, że żyje, ale na szczęście nie zdążyli.  /.../ W Lublatynie stacjonował od miesiąca września nieduży, bo chyba 12 osobowy uzbrojony oddział, a dowódcą tego oddziału był Malinowski Józef. Ten Oddział i kilku ludzi z samoobrony Lublatyna pierwsi udzielili pomocy napadniętej Radomli./.../ Oddział Malinowskiego bez dokładnego rozpoznania sytuacji i bez zajęcia dogodnych stanowisk wbiegł wprost na otwarty teren poza budynkami, skąd otrzymał silny ogień z ukrytych stanowisk ukraińskich. Niewątpliwie oddział Malinowskiego dużo pomógł dla Radomla, bo już w tej części wsi Ukraińcy nie spalili budynków no i udaremnił im dalsze plądrowanie zagród i wyłapywanie ludzi. Byli już związani walką z Polakami. Jednakże ich siły były dużo większe i uzbrojenie mieli lepsze, posiadali dużo broni maszynowej, czego nie mieli Polacy. W oddziale Malinowskiego w  walce w Radomlu zostali zabici 4 żołnierze i ranny został dowódca Malinowski Józef. Reszta żołnierzy Malinowskiego i kilku z samoobrony Lublatyna nadal skutecznie broniła się i nie dopuszczali Ukraińców do budynków. Ukraińcy próbowali zajść ich z boku, skąd byli widoczni, lecz jeden z samoobrony Lublatyna, a był to Bielecki Antoni, chłop wojskowy i dobry kłusownik, ze swego dobrego stanowiska położonego nieco w tyle, każdego który próbował zajść kład trupem. Zastrzelił też ich dowódcę i nie dopuścił tych co chcieli go zabrać. Przy nim zdobyto pepeszę, pistolet Walter, mapnik, notatki i brzytwę. ( …)  Janina Gruszka: Wciągają mnie do pobliskiego rowu. W rowie jest już kilka osób – to samoobrona, kilku żołnierzy i nas dwie, miałam wówczas 16 lat. Z rowu nikt nie może się wychylić, gdyż jesteśmy pod obstrzałem, bandyci kryjąc się za drzewami mają nas na celu. Ktoś powiedział: „Nie możemy czekać na śmierć”, jeden ryzykuje, wychyla się, dostaje w sam środek czoła – młody chłopak. Po pewnym czasie drugi z automatem w ręku tuż obok mnie za bardzo się wychylił, dostaje w samo serce, pada przy mnie. Po raz pierwszy widzę, jak umiera młody żołnierz. Zosia, bardziej przytomna, dopada do niego by ratować, ale na próżno, chłopak umiera. Czasami myślę dzisiaj, że może jego matka nigdy się nie dowiedziała o tym, że jej syn jest pochowany na cmentarzu w Zasmykach. Pan Ostrowski przejął dowództwo nad naszą grupą samoobrony, kazał zabrać broń od nieżyjących, zabrałam więc automat, który upuścił umierający chłopak. Nie wiem, jak długo to wszystko trwało, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że nie wyjdziemy stąd żywi. Decyzja dowódcy jest bronić się do ostatka i nie poddać żywymi, a bandyci są coraz bliżej. „Boże, ratuj nas – pomyślałam – już dzisiaj czwarty raz jestem w obliczu śmierci, czy nie ma żadnego ratunku, nadziei na przeżycie?” Co działo się w tym czasie w środku wioski opowiada Monika Solecka-Nowicka: Niektóre sceny z napadu na Radomle były straszne. Na przykład w domu Kowalewskich: młodzi uciekli, Stasiek i Janek walczyli, a dwoje staruszków - rodziców zostało z własnej woli. Byli pewni, że Ukraińcy uszanują ich wiek. W momencie gdy bandyci wyważali drzwi, ojciec siedział w pokoju przy oknie, matka ukryła się za pchniętymi z całą siłą drzwiami. Oprawcy rzucili się ku bezbronnemu starcowi. Zaczęli go najpierw niemiłosiernie bić, potem kłuć bagnetem i nożami. Ledwo żywa z przerażenia i grozy staruszka żona patrzyła z ukrycia na krwawą scenę. Wreszcie na pół omdlała ze strachu i szoku, aby już nie widzieć okrutnych tortur, wyskoczyła z kryjówki i zadziwiająco szybko, jak na jej wiek, zbiegła do piwnicy. Gromada zbirów tak była zajęta znęcaniem się nad nieszczęśliwym bezbronnym starcem, że nie zauważyła obecności, a potem ucieczki świadka zwyrodniałych czynów. Kobieta zaszokowana makabrycznym widokiem długo nie mogła dojść do siebie. Po wielu dopiero godzinach, gdy po napastnikach zostały już tylko trupy i pogorzeliska, a oni sami znajdowali się już gdzieś za Turią, opowiadała starczym, łamiącym się głosem krwawą scenę śmierci męża. Spod popiołów spalonego domu wydobyto później garść zwęglonych kości nieszczęsnego staruszka. W jednym z domów napastnicy spalili żywcem kilkunastoletnią dziewczynę. Świadkowie obserwujący zdarzenie z ukrycia, z zupełnym niedowierzaniem opowiadali o zwierzęcej uciesze ryzunów, patrzących na męczarnie płonącej. Trudno też opisać przeżycia ojca, który przyszedł po paru godzinach razem z oddziałem na pogorzelisko i stał jak skamieniały nad kupką popiołów swego kochanego dziecka.  /.../  Leon Karłowicz: Ukraińcy strzelali zawzięcie. Coraz to ktoś padał – zabity lub ranny. Zabitych zostawiano, rannych usiłowano zabierać z sobą, by nie dostali się w ręce oprawców. W pewnym momencie została ranna kobieta w podeszłym wieku, uciekinierka ze wschodnich terenów powiatu kowelskiego. Obok niej biegły dwie jej córki. Starsza była żoną jednego z naszych żołnierzy „Lwa” - Kazimierza Stępowskiego. Widząc padającą matkę obie córki usiłowały chwycić ją pod ręce i pomóc w ucieczce. Aby do Janówki! Tam już znajdzie się jakiś ratunek, lecz ranna nie była w stanie nawet poruszać nogami, ponieważ postrzał okazał się bardzo groźny. Można było staruszkę tylko nieść, a na to nie pozwalały warunki. Ukraińcy byli tuż, tuż. Wtedy matka zaczęła błagać swe pociechy: -  Uciekajcie! Mnie już nic nie pomożecie. Ale wy młode uciekajcie! Jak najprędzej! Mijali pędem trójkę kobiet inni uciekający. Słyszeli prośby staruszki i wzywali obie córki do pośpiechu. Niech one przeżyją! Obie pozostały przy matce. Kiedy wieczorem znaleźli je nasi,(..) ujrzeli tragiczny obraz okrucieństwa. Jedna miała rozciętą siekierą głowę na pół, a wszystkie trzy ciała podziurawione jak sitko. Znęcano się nad nimi w bestialski sposób. I zrobili to ludzie...! /.../  J. Turowski: ..szczególnie skuteczne okazało się uderzenie placówki z Zielonej pod dowództwem sierż. Józefa Cienkusza „Liścia”, który od strony Zadyb zaatakował napastników. Ten oddział mimo, że nie był duży to wykorzystał efekt zaskoczenia atakując w miejscu w którym bulbowcy w ogóle nie spodziewali się, od tyłu czyli od Zadyb. Determinacja Polaków idących z pomocą była wielka, bo ciągle słyszeli walkę mieszkańców Radomla w kilku miejscach i widzieli płonącą część wioski. Ten atak zaskoczył Ukraińców pastwiących się nad mieszkańcami Radomla i wywołał panikę na tyłach atakujących Janówkę. K. Doliński: Około 12-tej ruszyliśmy od czoła do ataku, a z boku na całej długości Zasmyk ruszył atak z Zasmyk. A Zasmyczanie byli nie tylko zaprawieni w boju, ale ruszyli na pomoc sąsiadom i krewnym mieszkającym w Janówce. Bolek Gissyng, sympatyczny i wesoły chłopak rwał się do przodu, bo tu przecież mieszkała jego sympatia, prawie narzeczona Lodzia Czechowska, urodziwa dziewczyna. I zginął nieomal koło jej domu skoszony serią z ukraińskiego automatu. Kontratak Polaków okazał się bardzo skuteczny. K. Doliński: Banderowcy zaczęli szybko się cofać, wszystko paląc. Spalili połowę Janówki. Część od jeziora zajęły Zasmyki, a banderowcy uciekali polem. Moja walka skończyła się w zabudowaniach Mazura nad jeziorem. Ja leżałem za szczapami drewna w które rąbnął pocisk, kartacz wystrzelony od strony wiatraka. Obudziłem się w szpitalu w Zasmykach u gospodarza Brzózki. Z opowiadań wiem, że pomoc z Kupiczowa nadeszła gdy nasi już byli za jeziorem. /.../  Bogusław Szarwiło: opowiadał mi Czesiek Lenkowski: Na polach Batynia pod Zadybami dogoniliśmy grupkę Ukraińców ciągnących sanie na których siedział pop. Ponieważ konie zostały wcześniej ubite podczas jazdy, sanie ciągnęli ukraińscy chłopi. „Chlapcy ja wasz Batiuszka” krzyczał z daleka do nas myśląc, że jesteśmy bulbowcami. Na saniach chłopaki z innych wsi znaleźli zrabowane ornaty i któryś nie wytrzymał, syknęła seria. Polska odsiecz przeleciała jak wicher przez Batyń, Radomle, Zadyby i zatrzymała się dopiero na rzece Turii przez którą w pław przeprawili się lub przeprawiały się ukraińskie niedobitki.  /.../ F. Budzisz:. Po powrocie do Zasmyk pobiegłem zaraz na przykościelny plac, gdzie zwożono pomordowanych i poległych. Na zakrwawionym śniegu leżało już kilkadziesiąt ciał. Ludzie chodzili obok, rozpoznając martwych bliskich i znajomych. Inni klęczeli lub siedzieli na śniegu przy ciałach, opłakując ich śmierć. W pamięć wryły mi się cztery leżące obok siebie ciała z przykrytymi głowami. Były to dwie może dziesięcioletnie dziewczynki, ich mama i babcia, która, jak mówiono, przybyła do nich na święta. Podczas ucieczki babcia została ranna – pocisk karabinowy strzaskał kolano. Błagała wnuczki i ich mamę, by ratowały się ucieczką, ale one nie chciały już rozstać się z babcią. Banderowcy dopadli ich na polu i – oszczędzając amunicję – roztrzaskali im głowy. Kolbami. /.../  J. Gruszka: To okrutne spustoszenie, jakie zrobili banderowcy w naszej rodzinie, było nie do przeżycia. Siedem trumien, chorzy, ranni, straciliśmy wszystko. Zostaliśmy w tym, co było na nas. Od kul ocalał jedynie szwagier Piotr Szewczyk, no i ja. Pogrzeb – dwie córki moich rodziców, Wanda Raczyńska-Szewczyk z 1922 r., 21 lat, Czesława Raczyńska z 1930 r., 12 lat, Wiktoria Raczyńska, 74 lata, Helena Wałęga, 40 lat, Józefa Wałęga, 16 lat, Antoni Wałęga, 7 lat, Stefania Wałęga, 9 lat oraz Krystyna Dobrowolska, moja druga babcia. To są ofiary z mojej rodziny, pozbawione życia przez rozszalałe bandy upowców w dniu 25 grudnia 1943 r., dzień Bożego Narodzenia w Radomlu na Wołyniu. A. Mariański: Do Zasmyk napastnicy nie doszli. W tych trzech wioskach zdążyli zamordować 57 osób, przede wszystkim dzieci, matki i starców. B. Szarwiło: Atakujących nas Ukraińców było prawdopodobnie koło dwóch tysięcy, w tym ponad dziesięć sotni przeszkolonych żołnierzy, nie wykluczone że przez Niemców, na to wskazywało zarówno uzbrojenie jak i mundury. To były święta których nie można zapomnieć. 48 trumien z Janówki i Radomla spoczęło dzień po świętach w zamarzniętej wołyńskiej ziemi. Zginęło siedmiu partyzantów, Stanisław Grochowski, Stefan Dulba, Bolesław Gissyng, reszty nie znałem. Zginął również brat żony, Antoni Romankiewicz właściwie po bitwie. Czterech było rannych, Bonek Sakowicz, Antoni Kwiatkowski i dwóch młodych chłopaków (w tym Kazimierz Doliński – red). Był to dowód na to, że „Rudyj” o nas nie zapomniał. L. Karłowicz; Wiadomości jakie dotarły do Kupiczowa, mówiły o olbrzymiej liczbie Ukraińców, którzy dokonali napadu. Ciągnęli podobno jak przysłowiowa szarańcza (...) Zachodziłem w głowę, zresztą nie tylko ja - dlaczego dowództwo naszego zgrupowania, wcale wtedy poważnego, pozostawiło tamte wsie; Batyń, Janówkę, Stanisławówkę, Radomle prawie bez obrony, niemal na łasce losu? Szesnastu chłopców w załodze Radomla, około trzydziestu w Janówce i Stanisławówce, mały oddziałek "Malinowskiego" kwaterujący w okolicy Lublatyna. A nie był to zwykły napad „czerni” idącej z popem na czele jak to gdzieś ktoś napisał, to była akcja militarna UPA. Wśród napadniętych wsi nie było Lublatyna (pow. Turzysk), z którego to przyszła pierwsza pomoc dla zaatakowanego Radomla. Błąd ten jest wielokrotnie powielany przez tych co nie zgłębili tematu, a jedynie ograniczyli się do internetowej zasady „kopiuj wklej”. Radomle, Batyń, Janówka, Stanisławówka i Zasmyki, wsie powiatu kowelskiego, gminy Lubitów zostały zaatakowane przez doborowe sotnie UPA 25 grudnia 1943 r. w celu ostatecznego zniszczenia i tym samym realizacji rozkazu „Kłyma Sawura” wydanego jeszcze w czerwcu tegoż roku. (Bogusław Szarwiło: „Krwawa Jołka” dla Radomla, Batynia, Janówki, Stanisławówki i Zasmyk; w: Kresowy Serwis Informacyjny nr 55). 

W przysiółku Bendas należącym do wsi Nakwasza pow. Brody banderowcy zamordowali 8 Polaków: 1. Radecki Marcin ok. 50 lat, zamordowany przez potłuczenie w Boże Narodzenie 1943 r. u Węgrzynowskich. 2. Radecki Władysław ok. 16 lat, syn Marcina.3. Sikora (mąż) ok. 50 lat, zamordowany na Bendasie 26.12.1943 r. 4. Sikora (żona) ok. 50 lat. 5. Szeremeta Józefa ok. 40 lat z Niemiaczy, córka Karola Nałeckiego. Bita i bardzo męczona, zamordowana w Bendasie w domu Węgrzynowskich w Boże Narodzenie 1943 r. 6. Węgrzynowski Dominmik ok. 55 lat, syn Marii, cała rodzina wymordowana w Bendasie w Boże Narodzenie 1943 r. 7. Węgrzynowska Maria 15 lat, córka Dominika i Marii. 8. Węgrzynowska Maria ok. 50 lat, żona Dominika.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ). Komański...., s. 76 – 77 nie wymienia zamordowanej Józefy Szeremety, natomiast wymienia zamordowaną w tym dniu Marię Żurowską/Żurkowską lat ok. 55 oraz Tomasza Czapija lat 56.  

W osadzie Bortnica pow. Dubno upowcy zamordowali 8 Polaków i 3 ukrywanych Żydów; samoobrona odparła atak. Pozostali przy życiu obrońcy zdołali razem z polską ludnością cywilną ewakuować się do Kurdybania Warkowickiego. Porzucone zabudowania zostały całkowicie spalone.

We wsi Czernica pow. Brody w pobliskim lesie Ukraińcy zamordowali 3 Polaków  („Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa nacjonalistów ukraińskich w celu całkowitego wyniszczenia ludności polskiej w latach 1939 - 1945 na terenie powiatów Zborów i Brody, woj. tarnopolskie”; sygn. akt S 83/09/Zi)

We wsi Dawidów  pow. Lwów.Około 25.12.43 r. zamordowano 2 rolników Polaków.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.; Seria – tom 8).  

We wsi Drużkopol pow. Horochów Ukraińcy zamordowali małżeństwo, ostatnich jeszcze mieszkających tutaj Polaków: Franciszka Johanowicza lat 70 i jego żonę Marię lat 65.  

We wsi Hnilice Wielkie pow. Zbaraż banderowcy zamordowali 40 Polaków z 8 rodzin. 

We wsi Korościatyn pow. Buczacz  „25.12.1943 r. został zastrzelony bez powodu przez policjanta ukraińskiego chłopak Polak NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

W kol. Janówka pow. Kowel...  patrz wyżej.

W kol. Lublatyn pow. Kowel... patrz wyżej.

W mieście Łuck woj. wołyńskie: „Rena” poszła do lasu w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia 1943 r. Kiedy wychodziła, na przedmieściach Łucka zobaczyła potworny widok roztrzaskanej głowy małego dziecka na słupie telefonicznym. Było to jej pierwsze zetknięcie z bestialstwem ukraińskich nacjonalistów. /…/ Pani Regina mówi, że obraz rozbitej głowy dziecka nie opuszczał jej już przez całe życie. Kiedy szła do oddziału, słyszała po drodze wyjące w lesie wilki, ale to wszystko było niczym, w porównaniu z tym potwornym wspomnieniem, które zabierała na drogę”. (Dariusz Jarosiński: Człowiek musi być w porządku; w: „Nowe Państwo”, nr 7/2013. Są to wspomnienia łączniczki AK Reginy Jezior z d. Wieliczko z Horochowa). Ponadto upowcy powiesili w parku miejskim 50-letniego Franciszka Pilarskiego.

We wsi Monasterzyska pow. Buczacz policjanci ukraińscy zamordowali 5 Polaków.  „W samo Boże Narodzenie w Monasterzyskach z ich rąk zginęli AK-owcy Mieczysław Dudzik i Jan Mitka, nauczyciel Marian Filipecki, lekarz Domański i student Ćwiąkała”. (Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Zagłada Krościatyna; „Nad Odrą” nr 1-2 z 2011 r.).  Inni dodają, że zostali zamordowani jeszcze 2 Polacy: Fritz Adolf i Szczypiela Michał (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsiach Pereliski, Ponikwa i Wołochy pow. Brody: „Najbardziej makabryczny był mord dokonany w Boże Narodzenie 1943 roku. Nacjonaliści uprowadzili z okolicznych wiosek – Wołochów, Perelisek i Ponikwy – 14 osób, w tym dwie kobiety. Wśród uprowadzonych było też dwóch Ukraińców. Jeden ożenił się z Polką, a drugi, dezerter z ukraińskiej policji, nie chciał współpracować z UPA. Po kilku dniach psy wywlekły ich ciała, które leżały pod śniegiem w pewnej odległości od naszego domu. Ciała były zamarznięte i obdarte z ubrań. Wszyscy byli strasznie zmasakrowani. Najbardziej pastwiono się nad naszym sąsiadem Ignacym Żeglińskim. To był potężny mężczyzna, silnie zbudowany. Widocznie bronił się, bo miał całkiem rozgniecioną głowę (do dziś nie wiem, w jaki sposób to zrobili), wklęsłą klatkę piersiową z połamanymi żebrami. Do tego miał zrobione tzw. rękawiczki, polegało to na nacięciu żywemu człowiekowi skóry w okolicach łokcia i ściągnięciu jej z przedramienia i dłoni” (Stanisław Żuk: „To ludobójstwo przyszło z Wołynia”; w: „Nasz Dziennik” z  28.II. – 1.III. 2009).  H. Komański, Sz. Siekierka..., na s. 93 – 94, podają przy wsi Wołochy, że 24 grudnia 1943 roku, podczas Wieczerzy Wigilijnej z domu Żeglińskich banderowcy uprowadzili trzy osoby i po torturach zamordowali w lesie. Byli to: Żegliński Ignacy, Żegliński Leon, brat Ignacego, który przybył do brata na święta z Jasionowa; oraz Benedyk Włodzimierz (Dymitr) lat ok. 30, zięć Ignacego, Ukrainiec. „Najbardziej zmasakrowane były zwłoki Ukraińca. Powszechnie mówiono, że była to kara za odmowę zamordowania swego teścia i żony”. Nie podają faktu uprowadzenia kilku osób z Ponikwy oraz nie wymieniają żadnej relacji ze wsi Pereliski.  

W okolicy miejscowości Podkamień pow. Brody:Małecki Karol, br. Józefy Szeremeta. Zamordowany w czasie Bożego Narodzenia 1944 r.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0 ).

W kol. Radomle pow. Kowel... patrz wyżej.   

We wsi Skała nad Zbruczem pow. Borszczów Ukraińcy zamordowali Polaka, byłego plutonowego KOP oraz Ukraińca przebywającego w jego domu.

W kol. Stanisławówka pow. Kowel... patrz wyżej.

We wsi Wołkowce pow. Borszczów banderowcy zamordowali 2 Polaków i ciężko poranili córkę jednego z nich. „Pragnę uzupełnić listę osób zamordowanych przez OUN-UPA w województwie tarnopolskim o krewnego (prawdopodobnie brata) mojej prababki:  Eustachy Nestorowicz, ur. w 1905 r., zginął tragicznie 25.12.1943 r. Został on zamordowany w Wołkowcach (powiat Borszczów) w Boże Narodzenie 1943 r., prawdopodobnie we własnym domu, wraz z kilkoma innymi Polakami” (Emilia Dziewiecka.; 17.07.2013; w:  www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). Zamordowany został także m. in. Wilhelm Wadas. „W dniu 25 grudnia we wsi Wołkowce, powiat Borszczów został zamordowany rolnik Wilhelm Wadas.”  (1943, 31 grudnia – Pismo PolKO w Czortkowie do RGO w Krakowie dotyczące kolejnych napadów na ludność polską i prośby o interwencję u władz niemieckich oraz pomoc materialną dla ofiar. W: B. Ossol. 16721/1, s. 89-91, 251).

W miasteczku Zaleszczyki woj. tarnopolskie Ukraińcy uprowadzili do miejscowości Tłuste Miasto 1 Polaka i tam go zamordowali.

We wsi Zarwanica pow. Złoczów banderowcy zamordowali małżeństwo: Józefa i Marię Łebedyńskich.

 

   26 grudnia (św. Szczepana, drugi dzień świąt Bożego Narodzenia) 1943 roku:

W miejscowości Bołdury pow. Brody: „Zorganizowane napady band ukraińskich, na wzór wołyński, na wsie i osiedla polskie rozpoczęły się w same święta Bożego Narodzenia i pierwszy z nich miał miejsce w powiecie brodzkim. Napadnięto na wieś Bołdury, gdzie ofiarą mordów padło 81 Polaków a ofiarą ognia 30 gospodarstw.” (Sekcja Wschodnia Departamentu Informacji i Prasy Delegatury Rządu RP na Kraj; AAN, DR, sygn. 202/III/42; za: http:/www.archives.gow.na/Sections/Wolyn/docs.php?150 ). Patrz: 2 stycznia 1944 roku.

W miasteczku Chyrów pow. Dobromil do polskiego domu, gdzie odbywało się wesele, bojówkarze OUN ze wsi Grodowice wrzucili granat zabijając 7 Polaków i 12 raniąc.

W wsi Dębowica pow. Buczacz policjanci ukraińscy zastrzelili 4 Polaków. „O dalszych mordach wspomina Jan Zaleski: (ojciec ks. Tadeusza Isakwicza-Zaleskiego, przypis S. Ż.), W drugi dzień świąt ci sami żandarmi wpadli na Beczowę i zastrzelili cztery osoby, rzekomych partyzantów: Niedźwieckiego, Szczepiela (brata naszego sąsiada), Dolka i kogoś jeszcze. Spośród tych osób tylko Niedźwiecki ponoć był partyzantem. Drugi partyzant, Janek Butrowski, syn kowala z Podwyczółek, zdążył uciec. Było to najsmutniejsze Boże Narodzenie na Dębowicy”. (Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Zagłada Krościatyna; „Nad Odrą” nr 1-2 z 2011 r.; oraz w:  http://www.lwow.home.pl/semper/korosciatyn.html ).

We wsi Dołhań powiat Sarny: Skurzyński Grzegorz, lat ok. 50 i Marianna, lat ok. 70, zamordowani 26.12.1943 r. przez bulbowców gdy wracali od Ukraińca Mikołaja Jeremiejczuka.” (http://wolyn.ovh.org/opisy/dolhan-09.html ).

We wsi Dubie pow. Brody banderowcy zamordowali 27 Polaków, w tym 5 rodzin.

We wsi Hołubica pow. Brody w okresie świąt Bożego Narodzenia 1943 zamordowano 5 NN. Polaków (Kubów..., jw.). 

We wsi Modryniec pow. Hrubieszów w okrutny sposób zamordowali 3 braci Frączuków, w tym 13-letniego Mieczysława.

We wsi Nakwasza pow. Brody Ukraińcy zamordowali co najmniej 10 Polaków. „W przysiółku Łukasze (należącym do wsi Nakwasza  – przyp. S.Ż.) mieszkała rodzina dróżnika Buczkowskiego. Wyjechała do Złoczowa i tam, na przedmieściu, rodzice i syn zostali zamordowani. Ojca przybito do ściany jak Chrystusa. Na Łukaszach został zamordowany Jan Kowal „Jaśko Florków”, przez powieszenie na półszorku przy szyi końskiej. W drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia na kolędę chodzili po domach polskich Ukraińcy. Między innymi poszli do brata Tomasza Czaplija. Jeden z kolędujących Josyf Szczyrba bił kluczami T. Czaplija, a następnie wziął widelec z ogórkiem i częstował nim wszystkich. Podczas tego wbił widelec w Tomasza Czaplija gardło i tak silnie go poranił, że ten do rana zmarł. W Bendasie, w czasie kolędy, zamordowani zostali Węgrzynowscy i Sikorowie. /.../ Sikorów wyprowadzono na podwórze i na stołku do rżnięcia drzewa rżnięto ich piłą dogadując: „Pomału riżyte, szczop dalsze boliło”. Zostali tam również zamordowani Radeccy, ojciec i syn. Nałożono im na szyję sznur i kij, którym kręcono tak długo, aż się podusili. Zamordowany został Karol Małecki i jego córka Józefa Szeremeta z Niemiacz, która przyszła na święta do ojca. Była strasznie pobita. /.../ W tym samym czasie w Nakwaszy banderowcy zamordowali Marię Żurawską. Ciągnęli ją za włosy i strzelali do niej 7 razy” (Bronisław Oleksy, w: Komański..., s. 591).  W przysiółku Bendas należącym do wsi Nakwasza pow. Brody zostali zamordowani.” Sikora (mąż) ok. 50 lat, zamordowany na Bendasie 26.12.1943 r. Sikora (żona) ok. 50 lat. /.../  Węgrzynowska Maria 15 lat, córka Dominika i Marii. Węgrzynowska  Maria ok. 50 lat, żona Dominika.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0  ). Komański...., s. 76 – 77 nie wymienia zamordowanej Józefy Szeremety, natomiast wymienia zamordowaną w tym dniu Marię Żurowską/Żurkowską lat ok. 55 oraz Tomasza Czapija lat 56.  

 

   W nocy z 26 na 27 grudnia:

We wsi Witoldówka pow. Zdołbunów Ukraińcy zamordowali 13 Polaków, natomiast w wielogodzinnym boju z UPA zginęło 7 członków samoobrony polskiej, łącznie zginęło 20 Polaków.

We wsi Wołochy pow. Brody został zamordowany przez Ukraińców Małecki Stanisław z żoną (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie... , jw., tom 7).   

 

   27 grudnia:  

We wsi Landestreu – Mazurowo pow. Kałusz Ukraińcy zamordowali 17 Polaków.

W mieście Równe woj. wołyńskie zabili 26-letniego Antoniego Bukraja.

We wsi Różaniec pow. Biłgoraj Ukraińcy z Niemcami zamordowali 4 Polaków.

 

   28 grudnia:

We wsi Chomiakówka pow. Czortków banderowcy przebrani w mundury niemieckie zamordowali 16 Polaków i 1 Ukraińca rzekomo werbując ich do obrony przed atakiem UPA. „Banderowcy uprowadzili podstępnie ze wsi grupę młodych Polaków, za wsią powiązali ich sznurami i poprowadzili w nieznanym kierunku. Dokładna liczba nie została ustalona. Prawdopodobnie zamordowani zostali w piwnicy plebanii gr.-kat w Bazarze. Zginęli wówczas m.in. Korsan Jan, Mazur Adam i Alojzy, Myszograj Adolf i Jarosław, Papiernik Stanisław, Wańkowski Franciszek, Wołoszyn Stanisław, Zjawin Antoni, Kazimierz i Stanisław.” (Kubów..., jw.). „W dniu 28 grudnia br. uzbrojona banda napadła na wieś Chomiakówkę ad Jagielnica pow. Czortków i uprowadziła 10 Polaków – rolników, a to Papiernika Stanisława, Wołoszyna Stanisława, Mazura Alojzego, Mazura Adama, Wawrykowicza Kazimierza, Myszohraja Antoniego, Myszohraja Jana, Zjawina Stanisława, Zjawina Antoniego, Korsana Jana. Ciał ich nie znaleziono”. (1943, 31 grudnia – Pismo PolKO w Czortkowie do RGO w Krakowie dotyczące kolejnych napadów na ludność polską i prośby o interwencję u władz niemieckich oraz pomoc materialną dla ofiar. W: B. Ossol. 16721/1, s. 89-91, 251).

We wsi Dermanka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 4 Polaków; w tym 13-letnią Florentynę Konefał oraz Cyrylę Konefał.

W kol. Hermanówka pow. Łuck na skutek donosu Ukraińców, że w jednym z opuszczonych domów są partyzanci sowieccy, oddział konny ukraińskiego Sicherheitsdienst z kilkoma gestapowcami dokonał pacyfikacji wsi mordując 47 Polaków, 3 Rosjan i 2 Żydów. 

W mieście Hrubieszów Ukrainiec Iwan Kwiatkowski z Sahrynia zastrzelił polskiego lekarza Władysława Kuczewskiego, prezesa RGO.

We wsi Jagielnica pow. Czortków Ukraińcy zamordowali 13 Polaków.

W kol. Leżachów pow. Kowel zamordowali 6 Polaków.

We wsi Nagórzanka pow. Czortków banderowcy uprowadzili jednego Polaka  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

W mieście Włodawa bojówka ukraińska zamordowała 30 Polaków. 

 

   29 grudnia:

We wsi Hołota pow. Hrubieszów:29.12.1943 r. Ukraińscy nacjonaliści zamordowali młynarza Kasperkiewicza Stefana i jego córkę l. 11.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). 

We wsi Ładańce pow. Przemyślany:29.12.1943 r. zostały zamordowane 2 rodziny, razem 8 osób NN”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7)   

We wsi Szumlany Małe pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali 7 Polaków.

 

   30 grudnia:

W miasteczku Beresteczko pow. Horochów upowcy zamordowali 5 osób: 4-osobową rodzinę polsko-rosyjską Licholotów: Rosjanina, jego żonę Polkę i ich 2 małe córki, które przybili gwoździami do desek łóżka i spalili żywcem; oraz Polaka, którego zarąbali siekierą.

W kolonii Dąbrowa pow. Tomaszów Lubelski zamordowali około 10 Polaków. Inni: spalili kolonię i wymordowali jej ludność. (http://kresy.info.pl/component/content/article/4-listy-do-serwisu/209-sahry-w-latach-1942-1944 ).

W majątku Naręczyn pow. Horochów zamordowali 4 Polaków.

We wsi Popowce pow. Zaleszczyki zamordowali 3-osobową rodzinę polską: matkę z synem i córką.

W osadzie Żytyń pow. Równe zamordowali 23-letniego Bolesława Wanata. 

 

   31 grudnia: 

We wsi Bożyków pow. Podhajce: „31.XII. Bożyków-Litwinów: Wilczyński Tadeusz, l. 23, Wilczyński Jan (ojciec) – zamordowani.”  (1944. luty – marzec – Wykazy mordów i napadów na ludność polską sporządzone w RGO we Lwowie na podstawie meldunków przekazanych z terenu. W: B. Ossol. 16722/2, s. 219-253).

We wsi Gozdów pow. Hrubieszów bojówka ukraińska zamordowała w młynie 3 Polaków.

We wsi Kułaczkowce pow. Horodenka: „31.12.43 r. został zamordowany Leon Najduch.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). 

We wsi Moniatycze pow. Hrubieszów zamordowali 24-letniego Romana Gracy.

We wsi Nakwasza pow. Brody Ukraińcy uprowadzili i zamordowali Franciszka Pittnera.

We wsi Olszanka Mała pow. Zborów został zamordowany przez Ukraińców Jan Szobert Jan l. 48 (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

W osadzie fabrycznej Orżew pow. Równe w noc sylwestrową 1943/44 upowcy oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi ubrani w białe maskujące płachty dokonali napadu na polskich uchodźców zgromadzonych w Zakładach Orżewskich wytwórni dykty, nad rzeką Horyń. Polacy podjęli ucieczkę do stacji kolejowej odległej o 6 km, kogo Ukraińcy dopadli był torturowany i zabijany, ginęły całe rodziny. Tych, którzy pozostali w fabryce, spalili żywcem. Zamordowali ponad 50 Polaków, głównie kobiet, dzieci i starców.

We wsi Ruzdwiany pow. Trembowla: „31.12.1943 r. został uprowadzony gimnazjalista Polak, NN”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Semenów pow. Trembowla zamordowali 6 Polaków, w tym kierownika młyna. 

W kolonii Terebin pow. Hrubieszów:31.12.1943 r. Oddział UNS ze stanicy w Werbkowicach zamordował 6 mieszkańców: 1. Barański Stefan, 2. Musiał Kazimierz, 3. Musiał Stanisław, 4. Pełka i.n., 5. Szczur Teodor, 6. Tęcza Józef.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8). Inni: We wsi Terebiniec pow. Hrubieszów bojówka ukraińska zamordowała we młynie 6 Polaków, w tym jego właściciela i obrabowała młyn.

We wsi Wronowice pow. Hrubieszów zostali zastrzeleni: Czarnostawski Józef lat 36, Czarnostawski Mateusz lat 29, Jarochiewicz Stanisław, Iwaniuk i Bałdyga  - Ukraińcy, którzy po ożenieniu się z Polkami przeszli na obrządek katolicki.  (Dr Kazimiera Adamczyk, w: www.stankiewicze.com/ludobojtwo.pl ). 

 

   W drugiej połowie 1943 roku:

We wsi Derewek pow. Kamień Koszyrski  w drugiej połowie 1943 r. zostali zam. przez nacjonalistów ukraińskich: Gajewski i.n. i Nieckarz i.n. (prof. zw. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Straty ludności polskiej w byłym województwie poleskim na skutek ludobójstwa popełnionego przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939-1947, dane wstępne. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich; Kędzierzyn-Koźle 2017, tom 9).

 

   Pomiędzy wrześniem a grudniem 1943 roku:

We wsi  Ochrymowce pow. Zbaraż został zamordowany Łopuski Adam z Tarnopola (Kubów..., jw.). 

 

   Na przełomie listopada i grudnia 1943 roku:

We wsi Gaje Roztockie pow. Zborów: "W tym samym czasie, na przełomie listopada i grudnia, zbrojna grupa UPA dokonała napaści i wymordowała część mieszkańców wsi Gaje Roztockie, położone w pobliżu Załoziec. Zginęło wówczas 16 osób.”  (Antoni Worobiec: "Zborów i Ziemia Zborowska". Zielona Góra 2004. Za: http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250 ).

 

   W listopadzie i grudniu 1943 roku:

We wsi Szumlany pow. Podhajce Ukraińcy zamordowali 13 Polaków, w tym 3 rodziny.

 

   W grudniu 1943 roku (świadkowie nie podali dnia):   

W kol. Aleksandrówka, gmina Kniahininek, pow. Łuck tuż po Bożym Narodzeniu upowcy zamordowali 2 Polki: matkę z córką, oraz nie ustaloną liczbę innych Polaków.

We wsi Baranówka pow. Brzeżany został uprowadzony i zamordowany przez Ukraińców gajowy Antoni Klecor lat 40, który pracował wcześniej w lasach majątku hr. Potockiego. 

We wsi Barycz pow. Buczacz zamordowali 6 Polaków, w tym policjanci ukraińscy 3-osobową rodzinę, w których domu przebywali partyzanci AK i 1 partyzanta AK, natomiast banderowcy zamordowali 1 Polaka i uprowadzili właściciela sklepu, którego odrąbaną głowę znaleziono w lesie.  W następnym napadzie w grudniu zamordowali kolejnych 3 Polaków, w tym dyrektora szkoły powszechnej zamordowali jego ukraińscy uczniowie – łącznie zginęło 9 Polaków. Inni: „Zamordowani zostali: Stolarczuk Antoni, Kozdrowski Stefan, jego żona i córka, Kroczak Stanisław, Gogol J., Chmielewski N., Drabek Maria, Drozdowski Stanisław, Kot Józef „ (Kubów..., jw.).

We wsi Baryłów pow. Radziechów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, Sepowicza i NN,  lat 20 i 21.

We wsi Bednarów pow. Stanisławów banderowcy obrabowali polskie gospodarstwa i uprowadzili 3 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Bednarówka pow. Nadwórna zamordowali 20-letniego Polaka o nazwisku Gancarz. 

We wsi Białobożnica pow. Czortków zamordowali 6 Polaków. Wspomnienia Janiny Holinaty: „Brata zabili banderowcy. Zabrano Polaków z 1927 rocznika do wojska, i on był w Białobożnicy. To była rosyjska armia, zabrali ich do wojska. Byli w Białobożnicy, a stamtąd wszystkich młodych Polaków zawrócili, bo oni nie mieli jeszcze nawet osiemnastu lat. Zawrócili ich, i wtedy już banderowcy przymusem ich zabrali. I wszystkich tych z naszej wsi zabili: Bronka zabili, Mańka zabili, Józka zabili. Jednego nie - Jarusia nie zabili, bo jego mama była Ukrainką, a tata Polakiem. To jego nie zabili, a tak to wszystkich, wszystkich... Mańka do tego podli męczyli. Mojego brata przynajmniej tylko zabili, ale zrobił to kolega z klasy. Siedział z moim bratem w jednej ławce i zabił go”.  (http://www.polacynawschodzie.pl/index.phppage=osoby&id=2198&id_nag=216&action=txt&lang=pl).

We wsi Boratyn pow. Sokal obrabowali i spalili polskie gospodarstwa oraz zamordowali około 50 Polaków,  w tym całe rodziny.

We wsi Borowa Góra pow. Lubaczów zamordowali Stefana Kuciela. 

We wsi Borowe pow. Sarny zamordowali Dominika Zalewskiego z Budek Borowskich. 

W miasteczku Bursztyn pow. Rohatyn podczas napadu na plebanię banderowcy zamordowali 3 Polaków: ojca, matkę i siostrę wikariusza ks. Stupaka, który zdołał wyskoczyć przez okno i uciec.

We wsi Chomiakówka pow. Czortków:bojówka UPA rozstrzelała wszystkich napotkanych Polaków. Według niepełnej listy zginęli wówczas: Samborski Wojciech i Jan oraz 2 osoby z rodziny Myszograj” (Kubów..., jw.).

We wsi Cucałowce pow. Żydaczów powiesili na słupach 2 Polaków, wcześniej wycięli im języki i odcięli ręce (Jastrzębski...., s. 422; stanisławowskie).

We wsi Cygany pow. Borszczów zamordowali 4 Polaków („Sprawozdanie sytuacyjne z ziem polskich”, nr 8/44; w: Instytut Polski i Muzeum im. gen Sikorskiego w Londynie, No: PRM – 122).

We wsi Czarnokoniecka Wola pow. Kopyczyńce zamordowali 3 Polaków, w tym 18-letnią Franciszkę Karasiewicz.

We wsi Darachów pow. Trembowla dwaj Ukraińcy, bracia, powiesili Polaka, męża ich siostry.

W futorze Dąbrowa pow. Sarny upowcy zamordowali 11 Polaków, w tym 5 dzieci z 3 rodzin, oraz 4 Ukraińców za odmowę udziału w napadzie.

W futorze Dobrowica pow. Kowel policjant ukraiński zastrzelił 14-letniego Władysława Konopkę.

We wsi Dobrowody pow. Podhajce Ukraińcy pobili Władysława Fulawkę tak, że zmarł po kilku dniach (komendant samoobrony).

We wsi Dryszczów pow. Rohatyn banderowcy uprowadzili 2 Polaków, po których ślad zaginął.

We wsi Drysznów pow. Brzeżany zamordowali 25 Polaków, w tym całe rodziny a w styczniu ograbili i spalili ich domy.

We wsi Gdeszyn pow. Hrubieszów Ukraińcy z Niemcami w 1943 roku podczas dwóch napadów zamordowali 70 Polaków i spalili 120 gospodarstw; w tym w grudniu z rąk upowców zginęli: Ignacy Droszcz (lat 30) oraz Józef Gogół (lat 26).

We wsi Głęboczek pow. Borszczów został zamordowany Antoni Łoziński lat 50 (Kubów..., jw.).

We wsi Grabowiec pow. Hrubieszów:W grudniu 1943 r. Ukraińcy poprzecinali druty telefoniczne zrzucając winę na Polaków, wobec czego Niemcy wywieźli wszystkich Polaków do obozu na Majdanku.  Liczba ofiar nieznana.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).  

We wsi Grabowiec pow. Nadwórna zamordowali 2 Polki: żonę Ukraińca o nazwisku Bunij i jej siostrę.

We wsi Gródek pow. Zaleszczyki zamordowali małżeństwo Kościelskich.

We wsi Helenków pow. Brzeżany został wywołany z mieszkania przez miejscowych banderowców i na podwórzu zastrzelony Księżkiewicz Stanisław l.20, żonaty, były fornal w majątku. 

We wsi Hładki pow. Tarnopol12.1943 r. zostali zamordowani: 3. Czarnuszka Jan l. 40; 4. Grela Michał l. 31”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Hołubica pow. Brody uprowadzili i zamordowali 5 Polaków.

We wsi Hucisko Brodzkie pow. Brody: „30 grudnia 1943. Teraz ciągle gdzieś mordują. /.../ A w Hucisku Brodzkim znaleziono grób 28 osób.”  (Danuta Krystyna Danyluk – Żabska: „Dzienniczki Danusi”; w:  http://www.brodzianie.pl/pdf/danusia.pdf ). Komański na s. 65 – 66 wymienia tylko mord 55 Polaków 13 lutego 1944 roku.  

We wsi Hukałowce pow. Zborów zamordowali 2 Polaków, w tym męża Ukrainki.

We wsi Isypowce pow. Tarnopol zamordowali 6 Polaków.

We wsi Jagielnica pow. Czortków banderowcy zamordowali 15 Polaków. „Uprowadzony został Suchorolski Jan, ożeniony z miejscową Ukrainką. Ślad po nim zaginął.” (Kubów..., jw.).

W kol. Jamki pow. Łuck zamordowali co najmniej 18 Polaków, zanim przybyła odsiecz z Antonówki Szepelskiej, po uwolnieniu Polaków broniących się w kościele w Nieświczu.

We wsi Jasionów pow. Brody zamordowali Leona Żeglińskiego.

W kol. Karczunek Uściłuski pow. Włodzimierz Wołyński na początku grudnia upowcy okrążyli i podpalili  polski dom, w którym spłonęły żywcem 2 polskie rodziny. Nowaków i Waców, liczące 9 osób.

We wsi Kobyłowłoki pow. Trembowla „powstaniec ukraiński” o nazwisku Tomczuk odciął głowę swojej żonie, Polce i przekazał ją do terenowego dowództwa OUIN, jako dowód ochoty walki o „samostijną Ukrainę” (Komański..., s. 402).

We wsi Kociubińce pow. Czortkówzginął 17-letni Szewczyk Adam” (Kubów..., jw.). Kociubińce znajdowały się w powiecie Kopyczyńce. 

We wsi Korczów pow. Rawa Ruska policjanci ukraińscy aresztowali Jana Nagórnego, który zaginął bez wieści, jego matkę skatowali a ich dom zdemolowali.  

We wsi Kranzberg pow. Sambor banderowcy uprowadzili i zamordowali 5 Polaków, ich zwłoki odnaleziono na polu podczas orki w kwietniu 1944 roku.

We wsi Krościatyn pow. Buczacz zamordowani zostali:Maków Justyna (Ukrainka) żona Polaka i trzech jej synów (najmłodszy miał 3 lata)” (Kubów..., jw.). 

We wsi Kudobińce pow. Zborów zamordowali małżeństwo polskie. Inni: „Pod koniec 1943 r. zamordowano polską rodzinę we wsi Kudobińce w gminie Zborów.” (http://www.olejow.pl/readarticle.php?article_id=250 ).

We wsi Łubianki Wyższe pow. Zbaraż pod koniec grudnia uprowadzili 2 rodziny polskie liczące 8 osób i ślad po nich zaginął. Inni: zginęły 3 osoby o nazwisku Hajnrich i 5-osobowa rodzina Niszczoruków.” (Kubów..., jw.).

We wsi Markopol pow. Zborów zamordowali 7 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę z 2 synami. „Proszę o umieszczenie na litach zamordowanych Bronisława Stanisława Okęckiego. Mieszkał we wsi Markopol. Tam zamordowano rodzinę Gworków. Mój Wuj Okęcki mieszkał u nich podczas wojny, tak donosi w roku 1943 (wrzesień, październik). Potem nie ma już żadnych listów ani innej korespondencji. Byłam w roku 2009 r.  w Markopolu, ale nie uzyskałam dokładnych  informacji kiedy to się stało i w jakich okolicznościach. Nawet zasugerowano mi, że uciekł do sąsiedniej wsi (nie znam nazwy) i tam miał stracić życie. W spisie ludzi pomordowanych jest podane, że w Markopolu zginęło 6 osób, ale nieznanych, bo zaznaczone jest NN. Czy w tym jest rodzina Gworków, czy jest jeszcze informacja o innych osobach? Bardzo proszę o zamieszczenie informacji z nazwiska o Bronisławie Okęckim, ur. 6.08.1893 Borowica Duża, rodzice to Edmund Okęcki (też zamordowany w 1943 r.) i Eliza z Mogilnickich” (Barbara Rochala, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ). Inni: Zamordowani zostali: „Gworek Franciszek. Stawniczy w Markopolu. Namówiony podstępnie do powrotu z całą rodziną z Podkamienia do domu został tam wkrótce zamordowany pod koniec 1943 r.  Gworek Helena, żona Franciszka. Gworek Wiktor, syn  Franciszka ur. 1925 r. Gworek Mieczysław, syn Franciszka ur. 1929 r.” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0 ). Rodzinę Gworków zamordowano w grudniu 1943 roku (rodziców i 2 synów) oraz jeszcze 3 Polaków NN, razem 7 Polaków. W styczniu 1944 roku uprowadzono 3 Polaków NN, którzy zaginęli bez wieści (Komański..., s. 479).

We wsi Markowa pow. Nadwórna banderowcy zamordowali 32 Polaków; „Wieś Markowa pow. Podhajce wymordowana zimą 1943 r. 40 Polaków” (Zbigniew Rusiński: Tryptyk brzeżański, Wrocław 1998, s. 42).

We wsi Medwedówka pow. Kostopol zmarł Józef Bronowicki po skatowaniu go przez Ukraińców.

We wsi Mieczyszczów pow. Brzeżany pod koniec roku banderowcy uprowadzili 3 Polaków (Jerzy Węgierski: Armia Krajowa w okręgach Stanisławów i Tarnopol. Kraków 1996, s. 209).

W kol. Młodzianówka pow. Kostopol na początku grudnia upowcy zamordowali małżeństwo polskie: Marcelemu Rudnickiemu obcięli głowę i osadzili na sztachetach ogrodzenia a resztę jego ciała i żonę spalili wraz z domem.

We wsi Modryniec pow. Hrubieszów pod koniec grudnia zamordowali 2 Polaków.

We wsi Muszkatówka pow. Borszczów uprowadzili do lasu i po torturach zamordowali 3 Polaków, w tym kobietę. Zostali zamordowani: Orłowski Wojciech, Pużyński Antoni, Ziobrowska Eugenia. (Kubów..., jw.). 

We wsi Niemirów pow. Rawa Ruska banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 50 Polaków, w tym całe rodziny.

We wsi Nikotycze pow. Włodzimierz Wołyński upowcy postrzelonego Piotra Bronickiego z samoobrony, męża Ukrainki, związali drutem kolczastym i okrutnie zamordowali.

We wsi Nowa Wieś (Neudorf) pow. Drohobycz banderowcy uprowadzili i zamordowali 5 Polaków.

W kol. Obeniże pow. Łuck zamordowali kilkunastu Polaków, głównie w starszym wieku.

We wsi Ochrymowce pow. Zbaraż  zamordowany został Łopuński Adam z Tarnopola (Kubów..., jw.).  

We wsi Ożenin pow. Zdołbunów zamordowali 10 Polaków, w tym kobiety i dzieci.

We wsi Pieniaki pow. Brody: „leśniczy Jerzy Żelazny ur. 1916, żołnierz AK, uprowadzony z leśniczówki Rąbana, torturowany i zamordowany przez UPA, odnaleziony po tygodniu i pochowany koło kaplicy na dziedzińcu kościelnym w Podkamieniu” (Edward Orłowski..., jw.). Zwłoki miały ucięty język, uszy i wydłubane oczy.

We wsi Plebanówka pow. Trembowla zamordowali 2 Polaków oraz następnie: „W końcu grudnia 1943 r. uprowadzono 17 Polaków NN.”  (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7)

Koło wsi Podkamień pow. Brody, świadek Józefa Bryg: „Pierwszych spalili Soplów. Dobrze znaliśmy ten dom i tę rodzinę. Mieszkali niedaleko nas, czyli w pobliżu miasteczka Podkamień w województwie tarnopolskim. My mieszkaliśmy w kolonii Palikrowy. Na Polaków padł blady strach. Ale nie tylko na Polaków. Banderowcy nie oszczędzali również rodzin mieszanych. Jedną z takich historii nawet zapamiętałam. Dotyczyła czteroosobowej rodziny. Mama Polka, ojciec Ukrainiec. Plus dwójka dzieci – syn i córka. W takich przypadkach obowiązywała zasada, że synów chrzciło się w cerkwi, a córki w kościele. W efekcie dziewczyna wyrosła na Polkę, a chłopak na Ukraińca. Po pewnym czasie syn przystał do bandy banderowców i pewnego dnia zaproponował ojcu, żeby we dwóch… zamordowali matkę i siostrę. Takie były bowiem instrukcje organizacji. Tylko przez mord można było zmyć hańbę, jaką było pokrewieństwo z „Laszką”. Ojciec poprosił syna o czas do namysłu. Nazajutrz powiedział, że jest gotów na zamordowanie żony i córki. Wtedy ten mu wręczył pistolet. Idź, zabij! Kiedy już zbliżali się do sypialni żony, nagle ojciec odwrócił się i… wpakował kulę synowi. Uśmiercił go na miejscu. Nie wiem, jakie były ich dalsze losy. Czy udało im się ujść z życiem, czy też banderowcy ich dopadli i zamordowali.” (Anna Herbich: Ocalała z pola śmierci; w: https://superhistoria.pl/druga-wojna-swiatowa/wolyn/69882/Ocalala-z-pola-smierci.html

8 lipca 2018).

We wsi Połowce pow. Czortków: „Na początku grudnia 1943 r. bojówka terrorystyczna OUN-UPA, składająca się tym razem z Rusinów- Ukraińców z pobliskiego Dżuryna, dokonała powtórnego napadu na polskich mieszkańców wsi Połowce, zabijając 9 osób. Mordom towarzyszył rabunek, np. w zagrodzie Pawłowskiego”. (Aleksander Korman: Zbrodnia OUN-UPA w Połowcach; w: Semper Fidelis, lipiec-sierpień 1990 r.). 

We wsi Ponikwa pow. Borszczów został zamordowany przez grupę bojówkarzy ukraińskich leśniczy Żyliński  (Edward Orłowski..., jw.). 

We wsi Potoczyska pow. Horodenka banderowcy obrabowali gospodarstwa polskie i  zamordowali 9 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę kościelnego Józefa Krasowskiego, jego 10-letniego syna Zbigniewa, którego powiesili go na drzewie obok kościoła, drugiego syna NN, któremu przed zamordowaniem wydłubali oczy oraz córkę Zofię, którą przybili gwoździami na drzwiach mieszkania, gdzie skonała w męczarniach. 

We wsi Przemorówka pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali co najmniej 11 Polaków, w tym dwie 5-osobowe rodziny z 6 dzieci.

W mieście powiatowym Radziechów woj tarnopolskie został zamordowany przez banderowców gajowy Adam Gregorczyk. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Rosochowaciec pow. Skałat Ukraińcy zamordowali Polkę, Bronisławę Kossowską c. Marcina („Skałat – czasu pokoju i wojny”. Wspomnień  księga druga. Warszawa 2003).

We wsi Serednie pow. Kałusz uprowadzili i zamordowali Domaszewskiego, pracownika majątku.

We wsi Skorodyńce pow. Czortków zginęła w męczarniach Chmieluk Anna” (Kubów..., jw.). Komański..., s. 195 podaje jej wiek „lat 36” oraz datę zbrodni o rok późniejszą.

We wsi Stebnik pow. Drohobycz banderowcy zamordowali 14 Polaków i 2 Ukraińców, w tym  pod koniec grudnia 9 osób: nauczycielkę o nazwisku Topeszer z 2 dzieci, 2 kobiety i 3 dzieci oraz 1 mężczyznę.

We wsi Stechnikowce pow. Tarnopol Ukrainiec Danyło Chemij otrzymał list od prowidnyka OUN lub od dowódcy UPA nakazujący mu zabicie swojej żony, Polki, oraz ich dwóch córek, gdyż są Polkami. Nie zrobił tego i otrzymał jeszcze dwa listy grożące, że zrobią to inni. Przygotował się do obrony. Gdy nocą dwóch napastników wyłamało drzwi, uderzył ich siekierą. Zapalił lampę i zobaczył, że był to jego ojciec i brat (Komański..., s. 383).  

W kol. Strzelecka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy oraz chłopi ukraińscy , używając kul, siekier, noży itp., torturując i okaleczając, zamordowali 47 Polaków, „W rodzinie Prucnala wymordowano 8 osób, w tym 6 dzieci. Dzieci porąbano siekierą, odcięte głowy nabijano na kołki w płocie, 9 miesięczne dziecko nabito na płot żywcem”. Właściciela wiatraka oraz 5 dzieci rannych wrzucono do studni. Wśród oprawców był Aleksy Kalińczuk. Na przełomie 1943/1944 zgwałcił on i zastrzelił Polkę. Po wojnie zamieszkał w Kaliszu pod przybranym nazwiskiem Jan Wiśniewski. Sądzony w 1969 roku w Lublinie za zbrodnie na ludności żydowskiej i polskiej otrzymał karę 15 lat więzienia. 

We wsi Styberówka pow. Brody na łąkach wsi został zamordowany przez Ukraińców Filip Chorostecki „Bezruki” (http://podkamien.pl/viewpage.php?page_id=246&c_start=0) . 

We wsi Szumlany pow. Brzeżany zamordowali 7 Polaków (Kubów..., jw.).

We wsi Świdowa pow. Czortków banderowcy zarąbali siekierami 20 młodych Polaków pochodzących z woj. krakowskiego, pozostawiając na piersiach swoich ofiar kartki z napisem: ”Polska od morza do morza”.

We wsi Świrz pow. Przemyślany zamordowali 2 Polaków: Adama Dunicza i jego 13-letniego syna.

We wsi Taraż pow. Łuck zamordowali 75-letnią Natalię Domalewską.

We wsi Taurów pow. Brzeżany zamordowali 10 Polaków (Kubów..., jw.).

We wsi Teremno pow. Łuck  zamordowali Leokadię Mróz, lat 45, która przyszła z Łucka zobaczyć swoje gospodarstwo.

We wsi Teresin pow. Włodzimierz Wołyński:  „Stałam się sługą rodziny ukraińskiej. Pasłam krowy. Budzono mnie tam bardzo wcześnie. Dawano mi robótki na drutach. Jak czegoś nie mogłam wykonać, bito mnie batem po nogach. Boso wypędzano mnie wczesną wiosną i późną jesienią, bez ubrań na pastwisko. Wchodziłam na drzewo, aby podkulić zmarznięte nogi. Na stopach miałam wrzody, które bardzo bolały i nie dawały spać, w nocy z bólu jęczałam. Na dzień wydzielano mi kromkę chleba. Z nędzy miałam głowę całą w strupach, maszynką ścięto mi włosy. Stałam się zdziczałym dzieckiem. Na polskie słowa uciekałam. Nie wiedziałam, ze strachu po przebytej rzezi, kim ja jestem. Po polsku umiałam tylko śpiewać „Serdeczna Matko”. Przy pasaniu krów śpiewałam, płakałam i tak zasnęłam, a krowy [gdzieś] podziały się i dalej wielki strach, co będzie? Rozmawiałam po ukraińsku i przyjęłam w cerkwi komunię św. Pamiętam wielki dym, jaki widziałam w czasie podminowania kościoła w Swojczowie – na wschód od Teresina. Byłam świadkiem zamordowania dwojga dzieci, z których jedno spało w kołysce. Działo się to w czasie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia 1943 r. Ojciec dzieci był Ukraińcem, a matka Polką, co zrobiono z matką, to nie pamiętam, chyba zabili. U tych Ukraińców byłam rok, gdyż wyprawa po mnie kuzynów z rodziny taty nie dawała żadnych rezultatów. Nigdy mnie nie mogli zastać, gdyż Ukrainka na noc wyjeżdżała na inną wieś i mnie zabierała [z sobą]. Od Ukrainki z Teresina zabrali mnie ciocia Romualda Puzio, która była młodą mężatką w stanie błogosławionym (mieszka w Hrubieszowie) i stryjek śp. Stanisław Bojko. Dzięki poświęceniu się cioci i stryjka zostałam uratowana od nieustannej poniewierki w rodzinie ukraińskiej. [….] Teresin nie istnieje na mapie. Ukraińcy posadzili las. Wśród tych drzew rosną krzewy z ogródków i drzewa owocowe”.  (Rozalia Wielosz z d. Bojko ; w: Siemaszko..., 1241-1242 ). 

We wsi Tołszczów pow. Lwów banderowcy zatrzymywali Polaków na drodze, rabowali konie i wozy, pojmanych  uprowadzali do leśniczówki i tam ich zamordowali, około 15 Polaków. Także w grudniu 1943 roku: „Stopyra Piotr lat ok. 35 leśniczy, zamordowany wraz z żoną w leśniczówce majątku leśnego hr. Potockiego w Tołczowie” (Edward Ostrowski..., jw.).

We wsi Turówka pow. Skałat Ukraińcy zamordowali Tadeusza Balickiego, męża Ukrainki.

We wsi Wierzbina (Wierzbiczno / Wierbiczno ?) pow. Kowel:Wszystkim dokuczał chłód i ciasnota. Niektórzy uciekinierzy robili wyprawy po pasze do porzucanych gospodarstw, ale najczęściej źle się to dla nich kończyło. Pamiętam, że jednym z tych, którzy odważali się wyjeżdżać po pasze był niejaki Antoni Zapisek z Wierzbina. Banderowcy go złapali i zamordowali. W takiej atmosferze wszyscy przygotowywali się w Zasmykach do Świąt Bożego Narodzenia i tradycyjnej wigilii.” (Marek A. Koprowski: Krwawe lato 1943. W:  http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/krwawe-lato-1943 ). 

W futorze Werba pow. Kostopol nad rzeką Słucz koło mostu zamordowali co najmniej 6 złapanych Polaków.

W mieście Włodzimierz Wołyński na przedmieściu upowcy napadli na dom z dużą grupą Polaków – uciekinierów i podpalili go, zginęło około 30 osób. „We Włodzimierzu na ul. Lotniczej w grudniu 1943 r. obok domu pana Kalińczuka mieszkał pan Lecki z żoną i dwójką dzieci, była tam także służąca. Przyszli nocą Esdowcy Ukraińcy, którzy byli w służbie Niemców, nosili granatowe mundury. Zabili brutalnie panią Lecką i służącą bowiem złapali je w łóżku, tylko dzieci się wyratowały ucieczką przez okno w kuchni, Kazimierz lat 11 i Marysia lat 8. Chłopiec podczas ucieczki został raniony bagnetem w ramie kiedy był już w oknie, przybiegli do naszego domu i opowiadali przerażeni co się stało. Gdy usłyszeli jak mama bardzo krzyczy rzucili się do ucieczki. Natychmiast pobiegliśmy do pana Ilnieckiego, który mieszkał z drugiej strony naszego domu. To był gospodarz – rolnik. Zaraz nałożył słomy na wóz, zaprzągł konie i podjechał pod dom pani Leckiej z pomocą. Mężczyźni weszli do domu i wynieśli jej ciało na prześcieradle, złożyli na wóz i z kopyta powieźli do szpitala. Kilku mężczyzn ją eskortowało ale nie było już kogo ratować, miała biedaczka dużo bagnetów. Mąż pani Leckiej był tej nocy na służbie, pracował jako strażnik magazynów z bronią dla Niemców.” („Wspomnienia Ludwiki Podskarbi z d. Szewczuk z Kolonii Mogilno w pow. Włodzimierz Wołyński na Wołyniu 1935 – 1944”; wysłuchał, spisał i opracował Sławomir Tomasz Roch, 2009 r.).    

We wsi Wolica Derewlańska pow. Kamionka Strumiłowa Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, w tym zarządcę majątku Stanisława Gorzkiewicza.

We wsi Wołczatycze pow. Bóbrka, internauta Bradaswd,  9 lipca 2018:  „Z zapisków mojej ciotki, wówczas 5-latki, wieś Wołczatycze (lwowskie): "1943 Pierwszy wstrząs przeżyłam gdy znalazłam zwłoki pani Lesiowej [samotna Polka] miała uciętą jedną nogę i rękę i sznurek na szyi i okna zamazane krwią. Zawsze biegaliśmy do niej na leguminę. Kiedy grasowali ukraińcy ostrzegawcze znaki z rac od Palaków wystrzeliwane w niebo, chowaliśmy się w szuwarach w wodzie. Pamiętam tatko zawinął mnie w koc i trzymał na rękach, mama w ciąży musiała stać długie godziny w wodzie. Tatuś zawsze mówił do mnie, bym nie chodziła do lasu i jak będzie się coś działo żebym się chowała." /.../ "Kiedyś w nocy ukraińscy napadli na dom cioci Marysi (siostra taty) i na oczach jej i jej dzieci, nożem uderzali w wujka, później zabrali i rodzina długo szukała, znaleźli zwłoki wrzucone do pustej studni." (https://www.pch24.pl/wstrzasajaca-prawda-o-rzezi-wolynskiej--tego-nie-przeczytasz-nigdzie-,61549,i.html ).

We wsi Wołkowce pow. Borszczów zostali zamordowani: Nestorowicz Mikołaj (Ukrainiec), Wadas Wilhelm l. 55, Wadas Izabela (ciężko ranna). (Kubów..., jw..).

W kol. Zamogile pow. Łuck w walce z UPA poległo 2 Polaków.

We wsi Zastawcze ad Hołhocze pow. Podhajce zamordowali 31-letniego Michała Plaifera i 15-letniego Jana Koźlaka. „Była to sobota, ojciec pojechał wozem z dwoma chłopcami, Janem Koźlakiem, lat 15 i Franciszkiem Hertmanem, lat 15, saniami do lasu po drzewo. W lesie złapali ich banderowcy, ojcu kazali położyć się na saniach, nakryli go wojskową celtą, posiadali na nim i okładając go kolbami pojechali w głąb lasu. Po zatrzymaniu się tam rozpoczęli go torturować – wycieli mu obie łydki, a gdy krzyczał, obcięli mu język, następnie wydłubali mu oko, nacięli skórę wokół głowy i zdjęli ją z czaszki. Po tych torturach powiesili go na drzewie. Razem z ojcem, w podobny sposób, zginął Jan Koźlak. /.../ Przez długi czas nikt nie miał odwagi zdjąć wiszące ciało. Po zdjęciu ojca stwierdzono również ślady noża na karku. /.../ Matka go pochowała, a niedługo potem (około dwa miesiące) sama została zamordowana. Pamiętam, jak banderowcy zabrali moją mamę, bardzo się bałem, gdy oderwano mnie od niej. Mnie zabrali do jednego domu, a mamę do drugiego. Słyszałem jej krzyki, sam krzyczałem ze strachu, chciałem uciekać. Razem ze mną były zamknięte inne dzieci. Po około dwóch tygodniach, udało mi się uciec, wyskakując przez okno i uciekając do lasu. Gdy błądziłem bez celu, złapali mnie młodzi ukraińscy chłopcy i zaczęli mnie kopać, dusić, bić. Jeden z nich załatwił się na moją głowę. Na szczęście nadeszła jakaś kobieta, nakrzyczała na nich i kazała im odejść. Mnie odprowadziła kawałek i powiedziała mi: „teraz już sobie idź”. Chodziłem bez celu po lesie, aż trafiłem do partyzantki (Ochotnicza Brygada Straży Podolskiej w Szwejkowie). /.../ Miałem niecałe 6 lat, cudem ocalałem, byłem sierotą”  (Tadeusz Plajfer, w: Komański..., s. 760 – 761).

We wsi Żorniska pow. Gródek Jagielloński:W grudniu 1943 roku został wywołany z mieszkania przy młynie w Żorniskach Dziendzielak, zięć młynarza. Jego zwłoki zostały odnalezione dopiero w marcu 1944 roku, gdy odtajały śniegi. /…/ Dziendzielak był tylko w kalesonach, bez obuwia i koszuli. Kości u rąk miał połamane. Za paznokciami u rąk wbite drzazgi, a od okolicy kości ogonowej po samą szyję wzdłuż kręgosłupa miał wycięty pas skóry i nawinięty na patyk. Twarz miał całkowicie zmasakrowaną, trudną do rozpoznania”  (Feliks Cały; w: Siekierka…., s. 226; lwowskie). 

W miasteczku Żółkiew woj. lwowskie Ukraińcy zamordowali Michała Kowalewicza.

We wsi Żuratyn pow. Kamionka Strumiłowa zamordowali Edwarda Chojnę i jego żonę.  

 

     Zimą 1943 roku:

W miasteczku Bołszowce pow. Rohatyn banderowcy zamordowali wikariusza o. Wojciecha Zajączkowskiego /Zająca/, karmelitę, wyrwali mu język i genitalia a ciało porąbali na drobne kawałki. Zamordowali także nie ustaloną liczbę Polaków. „/.../ wywabiony zimą 1943 z klasztoru pod pozorem wspomożenia choremu i zamordowany przez członków ludobójczej ukraińskiej organizacji OUN/UPA. Po kilku dniach odnaleziono ciało, porąbane na kawałki.” (http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr3094.htm )

We wsi Hucisko Horodyskie pow. Krzemieniec zamordowali staruszka Józefa Listowskiego.

 

   W ROKU 1943 (świadkowie nie podali dnia i miesiąca)

 

W kolonii Adamówka gmina Młynów pow. Dubno w 1943 roku zostały zamordowane 4 osoby z rodziny Brożek: rodzice i ich 2 synów. Ocalała ciężko ranna córka Leokadia oraz nieobecny wówczas syn Seweryn, który po powrocie do domu zawiózł ją do szpitala we Lwowie. (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-a/adamowka-01.html ). „Zdzieranie włosów z głowy wraz ze skórą czy przybijanie małych dzieci dookoła grubego drzewa przydrożnego, tworząc w ten sposób tzw. "wianuszki" to tylko niektóre z bezdusznych metod uśmiercania Polaków. Mojej cioci i jej rodziny to nie ominęło, zostali potraktowani w podobny sposób. Leokadia przeżyła, chociaż została postrzelona w kolano, głowę i w rękę. Jej brata, Seweryna nie było wtedy w domu i to dzięki niemu ocalała. Wrócił z podróży i jedyne, co wtedy zastał to wieś, której już nie było i rodzinny dom gdzie nie czekał na niego ciepły obiad. Udało mu się jednak docucić jego siostrę - Lodzię, którą szybko przewiózł do szpitala do Lwowa. Żydowski  lekarz musiał amputować jej rękę, zszyć wszelkie rany po postrzałach, opatrzyć siniaki i zapobiec zakażeniu. Zranienia na ciele, chociaż głębokie, były dużo mniejsze od tych na duszy. Żadne dziecko przecież spokojnie nie przyjmie, że Ci panowie, co przyszli wieczorem zabili całą jej rodzinę - mamusię, tatusia i rodzeństwo w sposób wyjątkowo okrutny. A ich jedyną winą był fakt, że byli Polakami. Po wyjściu ze szpitala Leokadią i Sewerynem zaopiekowała się ich ciocia - Helena. Ostatnie lata wojny były dla nich nieustającą ucieczką, nie mieli szans na stworzenie nowego domu. Uciekali w stronę dawnej Polski centralnej. Dotarli do Krakowa. Podczas tzw. łapanki, w niedzielne popołudnie 1944 roku tylko Lodzia zdążyła się wymknąć. Seweryn już się więcej nie odnalazł. Mając dwanaście lat, została na świecie sama. Po wojnie jej kuzynka, a moja prababcia - Luba Rucińska odnalazła ją dzięki Polskiemu Czerwonemu Krzyżowi w domu dziecka w Warszawie”. (Weronika Rudnicka: Znad morza do Wrocławia; 23 kwietnia 2011; w: https://dziennikbaltycki.pl/znad-morza-do-wroclawia/ar/395889?utm_source=social-media-facebook&utm_medium=przycisk-gora ).

We wsi Adamówka pow. Kostopol policjanci ukraińscy zabili Stanisława Stelczyka.  

W kol. Adamówka pow. Łuck gm. Szczuczyn upowcy zamordowali Juchniewicza, który nie opuścił swojego gospodarstwa.

W kol. Aleksandria pow. Łuck upowcy zamordowali kilkunastu Polaków. 

W kol. Aleksandrówka pow. Łuck gm. Kniahininek Ukraińcy zamordowali 2 Polki: Klukową i jej gospodarstwo spalili oraz żonę Polkę zamordował jej mąż Ukrainiec (była to Janina z domu Galewska).

W kol. Aleksandrówka pow. Łuck gm. Rożyszcze sołtys Ukrainiec zebrał wszystkich Polaków do stodoły, po czym zostali oni bestialsko wymordowani przez upowców; m.in. mężczyźnie wyłupali oczy, obcięli język, obwiązali drutem kolczastym i wlekli za końmi; zginęło co najmniej 5 rodzin (Siemaszko..., s. 604). 

We wsi Aleksandrówka pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 8 Polaków, którzy wracali po żywność do swoich zagród i na swoje pola. 

W kol. Aleksandrówka – Holendry pow. Kowel Ukraińcy po torturach wrzucili do studni małżeństwo:  Franciszka Tymochowicza i jego żonę.

W kol. Alfredówka pow. Kostopol Ukrainka zamordowała na rozkaz UPA swojego męża, Polaka.

We wsi Ambuków pow. Włodzimierz Wołyński upowcy wymordowali ludność polską w tej wsi, znane są imiennie ofiary 4-osobowej rodziny młynarza Waleriana Turzenieckiego, jego żony Marii oraz synów Zdzisława, lat 16, i Jerzego, lat 10.  

W kol. Antolin pow. Kostopol Ukrainka o panieńskim nazwisku Wowk (Wilk) na polecenie bulbowców zamordowała swojego męża Polaka i przyłączyła się bojówki UPA; w tej wsi bulbowcy zamordowali 5 Polaków, w tym Michała Stępniaka z żoną i dzieckiem oraz 21-letnią Kazimierę Strużyńską. 

W kol. Antonówka Sileńska pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: Barbarę Żołędziewską z wnukiem Mieczysławem.

W kol. Anusin Dubnicki pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 2 rodziny polskie. 

W osadzie Basowy Kąt (Mysia Dolina) pow. Równe zamordowali 3 Polaków: córkę osadnika wojskowego Stankiewicza z mężem i 4-letnim synem, ciała wrzucili do studni. 

We wsi Bachórzec pow. Przemyśl policjanci ukraińscy aresztowali 5 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.   

We wsi Beremiany pow. Buczacz w napadach w ciągu 1943 roku UPA zamordowała około 300 ludzi” (Kubów..., jw.).

We wsi Beresk pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 2 Polaków.

W okolicy miasteczka Beresteczko pow. Horochów: „Jak opowiadała mi moja znajoma, Paraska Niusiukowa, we wsi niedaleko Beresteczka banderowcy napadli na kilka zamieszkałych tam polskich rodzin. Wybito w pień, dwoje dzieci od piersi nasadzono siedzeniem na ostry płot” (Bolesław Goczoł: Lata włóczęgi, s. 149).  

W majątku Bereźce pow. Krzemieniec upowcy zamordowali 39-letnią Zofię Lewandowską.  

W miasteczku Bereżnica pow. Sarny zamordowali 6 Polaków z rodzin polsko-ukraińskich oraz zniszczyli kościół. 

We wsi Bermeszów pow. Horochów zamordowali kilka rodzin polskich. 

We wsi Białoszówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 Polaków. 

We wsi Bielska Wola pow. Sarny zamordowali 3-osobową rodzinę: Stanisława Kulikowskiego, jego żonę Ksawerę i syna Piotra.

We wsi Bielmaż pow. Zdołbunów zamordowali Feliksa Białowąsa.

W Bieszczadach w 1943 roku policja ukraińska zamordowała co najmniej 9 Polaków (Żurek: UPA w Bieszczadach, Wrocław 2010, s. 16).   

We wsi Binduga  pow. Luboml: „We wsi Binduga mieszkali moi rodzice, Karol i Józefa Mikołajczuk z trojgiem dzieci, Bronisławem, Karoliną i Zofią. Józefa i Bronisław Mikołajczuk zostali zamordowani w 1943 roku przez Ukraińców. Karol z dwiema córkami przeżył (Zofia Kotula z d. Mikołajczuk, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl). 

We wsi Bodiaki pow. Krzemieniec upowcy zamordowali Antoninę Szuszkiewicz.  . 

W kol. Bogusze gmina Malin pow. Dubno zamordowali 3 Polaków: małżeństwo Wincentego i Natalię Janiszewskich oraz Zofię Krajewską.  

We wsi Boratyn Duży pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 3 Polki, które przyjechały do swoich gospodarstw po żywność. 

We wsi Borchów pow. Lubaczów Ukraińcy z SKW zamordowali Józefa Mazurkiewicza. 

We wsi Borki pow. Krzemieniec upowcy dokonali rzezi 77 Polaków; 82-letniego Ostachowskiego ożenionego z Ukrainką  oraz jego 3 dzieci uważających się za Polaków zamordowała jego córka i syn uważający się za Ukraińców (Siemaszko...,s. 417).  

W kol. Boża Wola pow. Włodzimierz Wołyński sąsiad Ukrainiec zamordował żonę Antoniego Stelmacha z trojgiem dzieci a inni Ukraińcy zamordowali Marię Fornal z dwojgiem dzieci; łącznie 7 Polaków: 2 matki i 5 ich dzieci. .

We wsi Brany pow. Horochów Ukraińcy dokonali rzezi około 50 Polaków, kobiety i dzieci były wrzucane do studni. 

W kol. Bronowice pow. Kałusz zamordowali 3 Polaków, w tym naczelnika poczty Jana Slipko i nauczyciela Pawłowskiego, na drodze gdy szedł do szkoły w Humenowie.

We wsi Brzuchowicze pow. Kowel: „Weszli do wsi i powiedzieli, że na polecenie Niemców mają przyprowadzić chłopców w wieku od 15 do 19 lat - relacjonowała Danuta Kotelec, dziś zielonogórzanka, niegdyś z Brzuchowic. - Po kilku dniach matki chłopców poszły do Niemców i okazało się, że ci nic o tym nie wiedzą. I wykopano ciała naszych chłopców. Byli straszliwie torturowani... Podobno jeden z Niemców zemdlał na ten widok. Później niemiecki oficer dał matce jednego z chłopców pistolet, pozwolił jej zastrzelić wójta, który stał za tym uprowadzeniem, ale kobieta tylko płakała.” (Dariusz Chajewski: Krwawa niedziela to było apogeum rzezi wołyńskiej. Trauma przywieziona z Wołynia; w: https://plus.gazetalubuska.pl/krwawa-niedziela-to-bylo-apogeum-rzezi-wolynskiej-trauma-przywieziona-z-wolynia/ar/13321676 ). Siemaszko...., s. 331 nie wymieniają tej zbrodni. Występuje także wieś Brzuchowice w pow. Przemyślany, ale w niej mordów nie było.

We wsi Brzyska Wola pow. Łańcut policjanci ukraińscy zamordowali 4 Polaków. 

We wsi Budki Borowskie pow. Sarny w walce z UPA zginęło 9 Polaków. 

We wsi Budki Snowidowickie pow. Sarny upowcy zamordowali 35-letnią Franciszkę Podgórską.

We wsi Budyszcze pow. Kowel partyzanci AK „Trzaski” po opanowaniu wsi (na początku lutego 1944 r.) widzieli tutaj zwłoki pomordowanych Polaków. 

We wsi Budzanów pow. Trembowla Ukraińcy uprowadzili Tadeusza Zakrzewskiego, który zaginął bez śladu. 

We wsi Bukowsko pow. Sanok upowcy uprowadzili i zamordowali 21-letniego Kazimierza Bubę, natomiast policjanci ukraińscy aresztowali i przekazali gestapo 4 Polaków, którzy zostali zamordowani.

W miasteczku Bursztyn pow. Rohatyn banderowcy zamordowali na drodze 2 Polki: NN lat 30 – 35 oraz córkę właściciela restauracji Karolinę Ziembę, „niecałe lat 30”, która „zginęła w sposób straszny”, miała 3-letniego synka.   

We wsi Buszcza pow. Zdołbunów zamordowana została przez UPA 1 Polka, żona gajowego o nazwisku Safron, który został wywieziony w 1940 r. przez Sowietów na Sybir. Uratował się syn.  (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Bykowce pow. Krzemieniec upowcy i chłopi ukraińscy zamordowali 32 Polaków, mordów dokonywały nawet wyrostki ukraińskie.

W kol. Byteń pow. Kowel Ukraińcy zamordowali Antoniego Kowalskiego. 

W kol. Cecylówka pow. Łuck wymordowali mieszkającą tutaj ludność polską, co najmniej 20 osób.

We wsi Cecyniówka pow. Krzemieniec zamordowali 2 Polaków, braci Wojciechowskich.   

W kol. Cegielnia pow. Kowel Ukraińcy zabili motykami matkę Stanisława Osaka”. (Siemaszko..., s. 368).

We wsi Cepcewicze pow. Sarny jedynym „zwycięstwem partyzantów ukraińskich” w 1943 roku było zamordowanie 30-letniej Polki, Olgi Wolak.

We wsi Chiniówka pow. Zdołbunów upowcy wyłapywali Polaków, którzy uciekli podczas rzezi i ukrywali się w jaskiniach; wiadomo o zamordowaniu 6 Polaków, w tym 2 młodych dziewcząt oraz ojca z synem.

We wsi Chłopiatyń pow. Sokal nacjonaliści ukraińscy zamordowali nie ustaloną ilość ludności polskiej (IPN Lublin: „Śledztwo w sprawie zbrodni ludobójstwa, dokonanych w celu wyniszczenia polskiej grupy narodowościowej, w dacie bliżej nieustalonej, w 1943 r., w miejscowości Chłopiatyń, województwa lubelskiego, przez nacjonalistów ukraińskich, polegających na zabójstwie nieustalonej grupy mieszkańców tej miejscowości, sygn.   S. 112/11/Zi” ).    

We wsi Chmieliska pow. Skałat banderowcy zamordowali 4 Polaków, w tym ojca z synem.  

We wsi Chocieszów pow. Kamień Koszyrski w roku 1943 zostało zamordowanych przez UPA pięciu Polaków NN. (prof. zw. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Straty ludności polskiej w byłym województwie poleskim na skutek ludobójstwa popełnionego przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939-1947, dane wstępne. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich; Kędzierzyn-Koźle 2017, tom 9).

We wsi Chodaki pow. Krzemieniec żywcem spalili 1 Polkę oraz drugą, matkę Sawki Rawskiego, przywiązali za nogi do furmanki i wlekli przez całą wieś aż do zgonu, za powrót do wiary katolickiej. Jej rodzice byli zrutenizowanymi Polakami, którzy przeszli na prawosławie pod naciskiem rosyjskich władz zaborczych.

We wsi Chomiakówka pow. Kołomyja pod koniec 1943 roku banderowcy zamordowali 6 Polaków, w tym ojca z córką. 

We wsi Chorochoryń pow. Łuck Ukraińcy, bracia Zińczukowie, zamordowali teściową Józefa Lisowskiego. 

We wsi Chotówka pow. Krzemieniec upowcy zamordowali 3 Polaków. 

W osadzie Chrobrów pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Mariana Sebastiańskiego. 

W futorze Chwałka pow. Włodzimierz Wołyński „partyzanci ukraińscy” siekierami i widłami zamordowali: 8-osobową rodzinę Filów, 10-osobową rodzinę Waszkiewiczów z 8 dzieci oraz Konstantego Mrozowskiego. Łącznie 19 Polaków: 3 mężczyzn, 2 kobiety i 14 dzieci. 

We wsi Ciemierzyce pow. Przemyślany:W nieokreślonym czasie w 1943 r. został zam. Witwicki i.n.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Cieszanów pow. Lubaczów:Ks. Stanisław Gustkowicz, administrator kościoła filialnego parafii Cieszanów w powiecie Lubaczów, województwo lwowskie, aresztowany w 1943 przez policję ukraińską pod zarzutem przynależności do tajnej polskiej organizacji, więziony we Lwowie i Oświęcimiu, gdzie zginął w nieustalonych okolicznościach.” (http://www.nawolyniu.pl/artykuly/duchowni.htm ).

W leśnictwie Ciuchowy k/Borysławia pow. Drohobycz został zamordowany gajowy Solarski, „morderstwa dokonali „Bojki” z Orowa, którzy z widłami i siekierami okrążyli gajówkę. Solarski ostrzeliwując bandytów z dubeltówki, bronił się przez kilka godzin do wystrzelenia ostatniego naboju. Gdy umilkły strzały, Ukraińcy wyrąbując siekierami drzwi i okna dopadli nieszczęśliwca, zadając mu kilkanaście ciosów siekierami i kosami „na sztorc” (Edward Orłowski..., jw.).  

We wsi Czahary Zbaraskie pow. Zbaraż pobity podczas przesłuchania przez policjantów ukraińskich zmarł Józef Robak. 

We wsi Czernijów pow. Kowel: Ołena Fedorczuk, urodzona w 1937 r. i pochodząca ze wsi Czernijów w rejonie turzyskim, opowiadała mi dziwną historię na temat swojego wujka, Petra Fedorczuka, który ożenił się z Polką o imieniu Władka i miał z nią siedmioro dzieci. Kiedy przyszli banderowcy, Petrowi, jako jedynemu, darowano życie. On jednak nie chciał żyć bez swojej żony i dzieci – i poszedł na śmierć razem z nimi. Tylko syn Janek schował się u Fedorczuków. Aby uratować mu życie, przechrzczono go potem z wiary katolickiej na prawosławną.” (Iwan Olchowski: Ratowali niewinnych, ryzykując własne życie. W: Pojednanie przez trudną pamięć. Wołyń 1943. Lublin 2012). Być może było to 6 sierpnia 1943 r.

We wsi i majątku Czernyż pow. Kowel upowcy zamordowali 2 lub 3 rodziny polskie, około 12 osób.

We wsi Czerwona Buda-Miłków gmina Stary Dzików pow. Lubaczów został aresztowany przez policję ukraińską w 1943 r. i przekazany na gestapo oraz stracony w Oświęcimiu w 1944 roku leśniczy o nazwisku Budzyński  (Edward Orłowski..., jw.).  

We wsi Czerwonogród pow. Zaleszczyki Ukraińcy zamordowali Kajetana Wartanowicza. 

W mieście powiatowym Czortków woj. tarnopolskie zamordowany został: „Bolesław Kondratiuk lat 21, słuchacz prawa z Czortkowa, ostatnio pracował w Jagielnicy”(AAK, AK, sygn. 203/XV/42, k. 20 – 26).

We wsi Czukiew pow. Sambor zamordowali 3 Polaków, pracowników młyna, w tym 15-letniego Antoniego Kurdzielewicza. 

We wsi Czyżyków pow. Lwów w II połowie 1943 roku banderowcy zamordowali 14 Polaków, w tym 6-ciu we młynie, zabierając im mąkę, konie i furmanki.  

We wsi Ćwitowa pow. Kałusz zastrzelili 1 Polaka a drugiego ciężko ranili. 

We wsi Dąbrowa pow. Lubaczów zamordowali Jana Ciska.  

We wsi Dąbrówka Starzeńska pow. Brzozów policjant ukraiński zastrzelił 17-letniego Alojzego Karasia. 

We wsi Dederkały Małe pow. Krzemieniec zamordowali kilka rodzin polskich. 

W parafiach Dederkały i Szumbar pow. Krzemieniec wg proboszcza ks. dr Kuczyńskiego zamordowanych zostało w 1943 roku ponad 200 Polaków, w tym około 50 dzieci do lat 14, około 50 starców mających ponad 60 lat, przy czym nie są to pełne dane, np. nie obejmują futoru Dębina (Siemaszko..., S. 418).  

We wsi Derć pow. Sarny zamordowali nauczyciela Kazimierza Lecha, stosując tortury: obcięli mu uszy, nos i częściowo obdarli ze skóry.  

We wsi Dermanka pow. Kostopol na początku 1943 roku zamordowali Jana Chycewicza ożenionego z Ukrainką, ich 7-letnią córeczkę nasadzili na pal na oczach matki, a na końcu ją też zamordowali.   

We wsi Dermań pow. Zdołbunów zamordowali co najmniej 40 miejscowych Polaków oraz około 150 Polaków wyłapanych w okolicy; najpierw im wydłubywali oczy, po czym wrzucali głowami w dół do studni – łącznie około 190 Polaków.  

W kol. Dębowa Góra pow. Sarny bulbowcy zabili 2 rodziny polskie.  

W kol. Dębowa Karczma pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 18 Polaków, m.in. Polkę i jej 8 dzieci – żonę Ukraińca, który z rozpaczy powiesił się; 5-osobową rodzinę oraz 1 Ukraińca.  

We wsi Dobrostany pow. Gródek Jagielloński banderowcy spalili żywcem Polaka, męża Ukrainki.

We wsi Dobrzanica pow. Przemyślany:W 1943 r. został zam. Bosak Józef l. ok. 35.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

W mieście Dolina woj. stanisławowskie pod koniec 1943 roku policjanci ukraińscy z Niemcami rozstrzelali około 40 Polaków oraz około 8 Ukraińców za pomoc udzielaną Żydom. 

We wsi Dołha Wojniłowska – Ziemianka pow. Kałusz pod koniec 1943 roku banderowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polsko-ukraińską Matusiewiczów (Ukraińca, jego żonę Polkę i ich dziecko) oraz jeszcze jedną Polkę, Atamańczuk, żonę Ukraińca.  

We wsi Domaszów pow. Łuck  zamordowali13 Polaków; 2 rodziny (Adamowiczów i Zalewskich) z 9 dzieci.  

W kol. Dorosinie Nowe pow. Łuck Ukraińcy spalili tą polską kolonie i zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków. 

We wsi Druchowa pow. Kostopol na początku 1943 roku zamordowali 7 Polaków; w tym  jedną z kobiet zarąbali w łóżku, drugą żywą wrzucili do studni.  

We wsi koło miasta Dubno woj. wołyńskie zamordowali małżeństwo polskie Krasuckich. 

W okolicach miasta Dubno woj. wołyńskie zamordowali kilkudziesięciu Polaków; m.in.: 6-osobową rodzinę Stępińskich, 3-osobową rodzinę Szuberta, 29-letnią kobietę, 3-osobową rodzinę polsko-ukraińską, zrutenizowanego szlachcica zagrodowego.  

We wsi Dziatkiewicze pow. Równe zamordowali kilkudziesięciu Polaków, których zwłoki ekshumowano z kilku dołów po wojnie. 

We wsi Dźwiniacz pow. Nadwórna banderowcy zamordowali 7-osobową rodzinę polską: Gizelę Cybak i jej 6-cioro dzieci.

We wsi Dubowce pow. Tarnopol: „Jesienią I942 r. wielu polskich gospodarzy otrzymało zawiadomienia, że mają stawić się na posterunku policji w sprawie kontyngentu zbożowego. Wśród wezwanych byli zarówno ci, którzy oddali już kontyngent, jak i ci, którzy jeszcze nie zdążyli tego zrobić. Przyszło około 40 chłopów. Zebranym przed pałacem rolnikom kazano wejść do dużej sali, z której wywoływano ich pojedynczo na korytarz. Tam wymierzano im karę chłosty. Bito gospodarzy do utraty przytomności. Nieprzytomnych wyrzucano przed pałac. Oprawcą był miedzy innymi „Czornyj”, który własnoręcznie rozbijał Polakom głowy kołkiem. Żony nieszczęśników przyjeżdżały po mężów furmankami, bo o własnych siłach żaden z nich nie mógł wrócić do domu. Rok później w Dubowcach „Czornyj” przez okno zastrzelił pana Bożyckiego, starszego mężczyznę, który właśnie tego dnia ożenił się z pewną wdową.” (Jan Białowąs. "Krwawa Podolska Wigilia w Ihrowicy w 1944 roku”).  

We wsi Feliziental pow. Stryj w II połowie 1943 roku banderowcy zamordowali Polaka o nazwisku Wójcik.  

W miejscowości Futor Dubieński gmina Sijańce pow.  Zdołbunów został zamordowany przez Ukraińców leśniczy Włodzimierz Mazurkiewicz  (Edward Orłowski..., jw.). W. i E. Siemaszko nie wymieniają tej miejscowości a więc i tej zbrodni.

W kol. Glinne pow. Łuck upowcy zamordowali 15 Polaków i 3 Ukraińców.  

W futorze Glińczuki pow. Krzemieniec zamordowali 5-osobową rodzinę: Stefana Marciniaka, jego żonę Marcelinę oraz ich dzieci: Stefanię (zakłuta bagnetami), Stefana i Zofię.

W kol. Głęboczek pow. Łuck zamordowali 4 Polaków z jednej rodziny, gdy przyszli do swojego gospodarstwa po żywność. 

W kol. Gnilak pow. Łuck zamordowali Cezarego Śliwińskiego.

We wsi Goleszyce pow. Przemyśl policjanci ukraińscy zastrzelili 10 Polaków, w tym za ukrywanie 3 Żydów.

We wsi Goleszyn pow. Hrubieszów w dwukrotnej pacyfikacji ukraińsko-niemieckiej zamordowanych zostało 70 Polaków i spalonych 120 gospodarstw. 

W gajówce koło wsi Gończy Bród pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 5 Polaków: rodzinę gajowego oraz  Stanisławę Musiałównę, która była w gościnie u tej rodziny.  

We wsi Gończy Bród pow. Kowel zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, kilka rodzin. 

We wsi Grabowiec pow. Hrubieszów w czasie wysiedlania policjanci ukraińscy z Niemcami zamordowali 52 Polaków: 30 mężczyzn, 13 kobiet, 9 dzieci; „Policjanci ukraińscy: Barczuk, Czarnecki i Wojciechowski żywcem zakopali w ziemi Polaka o nazwisku Mokrzycki, pochodzącego ze wsi Skomorochy” (Jastrzębski..., s. 97; lubelskie). 

We wsi Grabówka pow. Krzemieniec upowcy zastrzelili 2 Polaków, w tym kobietę.

W kol. Graniczna pow. Równe zamordowali 17 Polaków z rodziny Rajkowskich, w tym 2 córki i niemowlę oraz mężczyznę podczas ucieczki Polaków z kolonii, razem 18 osób. 

We wsi Gwoździanka pow. Rzeszów w wyniku donosu miejscowych Ukraińców gestapowcy aresztowali i rozstrzelali 5 Polaków. 

Koło miasteczka Halicz pow. Stanisławów banderowcy zamordowali Polaka, byłego prokuratora Sądu Apelacyjnego. 

W osadzie wojskowej Hallerówka powiat Równe Ukraińcy zamordowali młode małżeństwo polskie.  Świadek Teresa Ciechońska mieszkała w sąsiedniej osadzie Basowy Kąt. W 1943 roku była jeszcze dzieckiem, pamięta jednak większość wydarzeń z tamtego kresu. Dziś wspomina bliskich i sąsiadów, którzy twierdzili, że nikt nie wyrządzi im krzywdy, bo żyją tu od lat i nikomu nic złego nie zrobili. „Niedaleko była miejscowość Halerówka i tam moi rodzice mieli dobrych znajomych. Oni wydawali córkę za mąż. Po prostu skromna uroczystość, bo młodzi chcieli się pobrać. Poprosili moją mamę na starościnę. Pamiętam, jak piekła ciasto z cynamonem. Dziś nieraz ja takie piekę. Drożdżowe z cynamonem. Powiedziała, że skoro jest starościną, to choć tyle zrobi, żeby tradycja była i każdemu chociaż po kawałeczku dać. Młodzi poszli na swoje, a po jakimś pół roku przybiegł ojciec z wiadomością, że ich zamordowali w okrutny sposób. Młodzi uciekli do piwnicy i tam ich złapali. Ojciec opowiadał, że kartofle w piwnicy były zbroczone krwią, a temu chłopcu obcięli głowę. Jak to dziecko, z grupą rodzeństwa i innych dzieciaków poszłam na pogrzeb i, jak to dziecko, przepychałam się do przodu. Ksiądz przemawiał i w pewnym momencie wziął głowę za włosy i ją uniósł. Był strasznie przejęty i mówił o tym, że ludzkość doszła do takiego okrucieństwa. Przemawiał, a ludzie okropnie płakali. Uciekłam i nie pamiętam, kiedy się znalazłam w domu. Tak to przeżyłam.” (Marcin Jaszak  Sagi Lubelszczyzny: Wspomnienia "rzezi wołyńskiej";  15 lipca 2013. W: http://www.polskatimes.pl/artykul/945359,sagi-lubelszczyzny-wspomnienia-rzezi-wolynskiej-zdjecia,2,id,t,sa.html ).

We wsi Harajmówka pow. Łuck zamordowali 76-letnią Anielę Wysocką. 

We wsi Hermanowice pow. Przemyśl policjanci ukraińscy zamordowali 2 Polaków.

We wsi Hinowce pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali 4 osoby w tym Kurpiela Jana (Kubów..., jw.).

We wsi Honoratówka pow. Rohatyn pod koniec 1943 roku banderowcy zamordowali 7 Polaków. 

We wsi Horodnica pow. Skałat:  „W 1943 r. uprowadzony został i rozstrzelany pod Ostrą Mogiłą Piotr Czaczka. Wraz z nim zginął żołnierz niemiecki, który z nim jechał po drzewo na opał. Na oczach żony i synów zamordowany został Michał Suchodolski, za to, że domagał się nauki języka polskiego w szkole. Zniknął porwany w nocy p. Masny z żoną Ukrainką, pozostawiając dzieci, które bezdomne wałęsały się we wsi. Zaginął bez wieści młody Ukrainiec, syn Polki Władysław Zachidnyj i Władysław Kulisnyk prawdopodobnie za odmowę współpracy. Zamordowana została Helena Hamerla i jej 12 letni syn”   („Skałat – czasu pokoju i wojny”. Wspomnień  księga druga. Warszawa 2003).

W kol. Horodyszcze pow. Kostopol na początku 1943 roku Ukraińcy zamordowali małżeństwo polskie: Zygmunta Laszeckiego pokłuli bagnetami i przecięli piłą, jego żonę zakłuli bagnetami. 

We wsi Horynka pow. Krzemieniec Ukraińcy ustawili rzędem nad dołem kilkunastu Polaków,  tym trzy rodziny: wykręcili im ręce w łokciach, torturowali a potem rozstrzelali.  

We wsi Hrehorów pow. Rohatyn pod koniec 1943 roku zamordowali 11 Polaków: 2 rodziny 5-osobowe oraz Polaka, męża Ukrainki. 

We wsi Hulcza Czeska pow. Zdołbunów zamordowali za pomocą noży Polaka, staruszka Szczyglewskiego.   

We wsi Humenów pow. Kałusz pod koniec 1943 roku zamordowali Stefanię Ordyk. 

W leśniczówce Huta k/Tucholki pow. Stryj w czasie nocnej obławy i paleń okolicznych leśniczówek dokonywanych przez UPA zamordowany został leśniczy z rodziną (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Huta Bystrzycka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali 2 Polaków, Hilary Kleptuszewski i jego młodszy brat.

We wsi Huta Różaniecka pow. Lubaczów w wyniku donosów miejscowych Ukraińców i policjantów ukraińskich Niemcy aresztowali 110 Polaków: 60 dzieci wywieźli do obozu w Zamościu i na Majdanek, gdzie wszystkie zostały zamordowane; 50 osób dorosłych od 18 roku wzwyż, z których część rozstrzelali (w tym ks. Józefa Śliwę), 14 osób zmarło śmiercią głodową na Majdanku. 

We wsi Huta Stara pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Juliana Łukawskiego.  

We wsi Hwozdów pow. Równe upowcy zamordowali 2 Polki: Kalityńską i wdowę Michalinę o nie zapamiętanym nazwisku.

We wsi Iwanówka gmina Młynów pow. Dubno w 1943 roku zginął z rąk UPA gajowy Stanisław Sokołowski  (Edward Orłowski..., jw.). W. i E. Siemaszko na s.86 podają, że napad UPA na wieś miał miejsce w lipcu 1943 roku, zginęło 5 Polaków NN, którzy nie zdążyli uciec do Młynowa. 

We wsi Izów pow. Włodzimierz Wołyński upowiec Łupinka zastrzelił Jana Strójwąsa, Polaka ożenionego z Ukrainką. Oprawca ten chwalił się ilu Polaków zamordował i jak polskie dzieci nasadzał na kołki; po wojnie był w Polsce działaczem wysokiego szczebla w PZPR i nosił inne nazwisko (Siemaszko..., s. 819). 

W kol. Jadwipol pow. Równe Ukraińcy zamordowali 38 Polaków. 

W osadzie Jagiellonów pow. Łuck zamordowali Mariana Rupałę. 

We wsi Jałowicze pow. Dubno zamordowali 11 Polaków: 9-osobową rodzinę Piotrowiczów z 5 dzieci oraz Jadwigę Chmielewską z córką.

W okolicach Janowej Doliny i Polanówki pow. Kostopol:Snopek (młoda kobieta w wysokiej ciąży, jej imię nieznane), została spalona żywcem w stodole wraz z innymi Polakami w okolicach Janowej Doliny lub na Polanówce. data nieznana. Rok 1943. Pietrzykowska Marianna, wdowa po Antonim Pietrzykowskim i Snopku Stanisławie, zamordowana w okolicach Janowej Doliny lub Polanówki. Zamieszkała w Kol. Polanówka. gm. Derażne. Szabelska Barbara - kilkuletnia dziewczynka i jej siostrzyczka o nieznanym imieniu. Miejsce nieznane, ale w gminie Derażne. Mieszkały w Kol. Polanówka”. (Janina Stefaniak; w: http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/zgloszenia.html).   

W osadzie Janówka pow. Dubno zamordowali 1 Polaka. 

We wsi Jarczów pow. Tomaszów Lubelski policjanci ukraińscy aresztowali kilku Polaków, po których ślad zaginął, imiennie znane jest 5 ofiar.  

We wsi Jarynówka pow. Sarny Ukraińcy zamordowali Polaka Bobrowskiego. 

W futorze Jaźwinki pow. Sarny zamordowali 2 Polki: Paszkę /Pelagię/ Garbowską  i Paulinę Łabędzką.

We wsi Jezierce pow. Kostopol: „Pod koniec 1943 r. uratowany z pacyfikacji wsi Jezierce Tadeusz Bagiński, po wyleczeniu z ran, został zamordowany w lasku przy drodze prowadzącej z Jezierc do Bystrzyc”. (http://wolyn.freehost.pl/miejsca-j/jezierce-03.html ).

W kol. Jeziorany Polskie pow. Łuck zamordowali 11 Polaków, w tym Bronisława Szadurskiego z 18-letnią córką oraz Jadwigę Chaińską lat 22 i Stanisławę Tomczak lat 23.

W futorze Jeziorno pow. Sarny Ukraińcy postrzelili Niemca jadącego motocyklem i oskarżyli o to młodego Polaka o nazwisku Węzik, w wyniku czego został on powieszony na drzewie koło szkoły a 7 osób z jego rodziny zastrzelono.

We wsi Jezioro pow. Sarny upowcy spalili żywcem 3 rodziny polskie. 

W nadleśnictwie Joanów (Johanów) pow. Łuck został zamordowany przez UPA Maksymilian Kominowski ur. 1912 r. pracownik biura nadleśnictwa (Edward Orłowski..., jw.).

W kol. Józefówka pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Wiktorię Chodorowską.

W kol. Julianów pow. Kowel bestialsko zamordowali 14-letniego Polaka o nazwisku Urban. 

We wsi Justynówka pow. Tomaszów Lubelski: W 1943 r. poległ w walce z UPA żołnierz BCh: Cichy Jan l. 25.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Kadłubiska pow. Lubaczów w wyniku donosu policjantów ukraińskich Niemcy aresztowali 2 Polaków i zamordowali na Majdanku. 

W kol. Kadobyszcze pow. Kostopol młodą Polkę Teofilę Grochowską zaprosił jej narzeczony do swojej ukraińskiej rodziny na noc i tam została zamordowana.

W osadzie Kalinówka pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 25-letnią Annę Pawliczuk. 

Koło miasta powiatowego Kałusz: Bolesław /Strzelecki/ – urodzony w 1905 roku, wspólnie z ojcem mieszkał w domu w Kałuszu. Tam też poznał swoją przyszłą żonę, Ukrainkę, Katarzynę Humenów. Pomimo sprzeciwu rodziców w 1924 roku ożenił się z nią. Miał jedynego syna Zenona ur. w 1930 roku oraz pięć córek. Z opowiadań mojego dziadka wiem, że w 1943 roku zginął z rąk Ukraińców. Razem z nim zginął również jego niespełna 15 letni syn. Oboje osaczeni przez banderowców, utonęli w bagnach niedaleko Kałusza.” (Dr Piotr Strzetelski: Leśniczy z Kadobnej koło Kałusza i jego synowie; w:  http://piotrstrzetelski.blogspot.com/2011/02/henryk-strzetelski-1918-1944-najmodszy.html ).

W kol. Kamionka pow. Kostopol zamordowali 12 Polaków z 2 rodzin. 

We wsi Kapuścińce pow. Zbaraż zamordowani zostali: „w Lesie Kapuścinieckim – Berezowski Kazimierz, jego żona, teściowa i syn” (Kubów..., jw.).    

W kol. Karczemka pow. Sarny zamordowali 24-letniego Władysława Pierzeckiego. 

W kol. Karczunek Grozowski pow. Zdołbunów zamordowali 9 Polaków z 2 rodzin. 

W kol. Karczunek Uściłuski pow. Włodzimierz Wołyński w lochu na ziemniaki oddział samoobrony znalazł ciała około 20 zamordowanych Polaków, ponadto Ukraińcy zamordowali 2 Polaków na kolonii. 

We wsi Karolówka pow. Rohatyn:W 1943 r. został zam. Ostrowski Ludwik.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Kaszówka pow. Kowel: „Kaszówka, miejscowość jakby ukryta zielenią lasu, niczym pośród morza drzew i krzaków małe miejsce na ziemi. Cmentarz z okresu Pierwszej Wojny Światowej, na którym spoczywają żołnierze Legionów Polskich, żołnierze rosyjscy i skromnie, tam gdzieś na końcu cmentarza ofiary zbrodni z roku 1943. /.../ ...w 1943 z rąk UPA los przyniósł śmierć Polakom a czas zatarł miejsca zgliszcz i pamięci po Ich miejscach na ziemi… Niewielu z nich ocalało z rąk oprawców, Kilku pomogli sąsiedzi, Ukraińcy. Reszta spoczęła w grobach na zawsze… Śpią, teraz pośród lasu, drzewa zakryły ten skrawek na ziemi niczym parasolem chroniących Ich od zabiegania i problemów tego świata…” („Jesienne prace na Wołyniu”, 19 październik 2015; w: http://www.fundacja-niepodleglosci.pl/wydarzenia/wolyn-pamietajmy-pamietac/1475-jesienne-prace-na-wolyniu-czesc-pierwsza ). Siemaszko na s. 397 podają, że we wsi Kaszówka mieszkała 1 rodzina polska, nie piszą o jej losie.

We wsi Kąty pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 5-osobową rodzinę zrutenizowanego Polaka Piotra Szmatkowskiego z żoną i 3 dzieci, gdyż nie chciał wstąpić do UPA.

W okolicy wsi Kąty pow. Krzemieniec upowcy zamordowali 16 osób, świadków Jehowy. 

W osadzie Kiwerce pow. Łuck zamordowali Szczepana Rychlewicza.

We wsi Klecka Mała pow. Równe w niedzielę rano upowcy chodząc od domu do domu zamordowali 23 Polaków. Alina Bagińska, lat 27, została rozerwana widłami i wrzucona do płonącego domu z córeczkami: 8-miesięczną Karoliną i 4-letnią Reginą. Sołtysowi Stanisławowi Bagińskiemu odrąbali głowę i rozerwali ciało widłami (dziubakami do zrzucania z wozu obornika w polu). Zarąbali dwie 6-osobowe rodziny oraz 18-letnią dziewczynę. Około 60-letnich braci: Jakuba i Mariana Kuriatę rozerwali widłami (dziubakami). Za postawienie krzyża na grobie Polaków zamordowali rodzinę ukraińską.

W osadzie Klesów pow. Sarny zamordowali 9 Polaków. Relacja Ireny Kozlowskiej z osady Klesów pow. Sarny: „W zimie Ukraińcy mordowali swoje ofiary w ten okrutny sposób: przywiązywali do drzew i oblewali zimną wodą, aż warstwa lodu pokryła przywiązane ofiary”  (Siemaszko..., s. 1220).

Koło osady Klesów pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 1 Polaka, który szedł do Sarn. 

W kol. Klin Stawiecki pow. Kostopol zamordowali Marię Dawidowicz.

W miasteczku Klewań pow. Równe upowcy zamordowali 3 polskich chłopców w wieku 10 – 12 lat, pasących bydło na obrzeżu miasteczka.

W gajówce Kłobuczyn pow. Łuck zamordowali 7 Polaków, w tym 2 dzieci oraz kobiety lat 24 i 28, wszyscy z rodziny Kamińskich. 

We wsi Kniahinin pow. Dubno zamordowali 4-osobową rodzinę polską Jana Darowskiego. 

Koło wsi Kniahinin pow. Dubno zamordowali 1 Polaka o nazwisku Anigacz.

We wsi Kobyla pow. Zbaraż:W 1943 r. zostali zam. z rodziny Koziar : ojciec i.n., matka Maria i syn Mikołaj” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom7).  

We wsi Kobylany pow. Krosno policjanci ukraińscy zamordowali 2 Polaków. 

W kol. Kochanówka pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 8 Polaków z 2 rodzin. 

We wsi Kociubińczyki pow. Kopyczyńce:W 1943 r. Litarowicz Jan został ciężko pobity i zmarł po kilku dniach w szpitalu; Milczarek Jan, l. 32, kapral zawodowy KOP torturowany i wrzucony do Zbrucza.” (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7).

We wsi Kohorów Nowy pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali 13 Polaków z 3 rodzin. 

Koło miasteczka Kołki pow. Łuck spalili żywcem rodzinę polską Tadeusza Jurkiewicza.

W kol. Kołodeskie Budki pow. Łuck zamordowali 7 Polaków, w tym 4-osobowa rodzinę; 13-letniego Mieczysława Szuryńskiego przybili za język do stodoły i wbili mu kołek w klatkę piersiową (Siemaszko..., s. 541). 

We wsi Kołodeże pow. Łuck Ukrainiec zamordował swoją żonę Polkę i ich wspólne dzieci. 

We wsi Kołodeżno pow. Kowel Ukraińcy zamordowali 6 Polaków: 4-osobową rodzinę Józefa Rolke i małżeństwo Burakowskich.

We wsi Komarówka pow. Krzemieniec zamordowali Stanisława Żmudę. 

We wsi Konińsk pow. Sarny upowcy zamordowali młode małżeństwo: Polaka Piotra Gawlika i Ukrainkę Fedorę z Chwostów. 

We wsi Koniuchy pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 25-letniego Jana Woźniaka.   

We wsi Korczów pow. Tomaszów Lubelski policjanci ukraińscy aresztowali, torturowali i zamordowali Jana Nagórnego. 

We wsi Kordyszów pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali młodego Polaka, Jarmolińskiego.

We wsi Korsynie pow. Kowel sołtys tej wsi, Ukrainiec, powiesił się pod figurą koło wiatraka Majewskiego, nie mogąc pogodzić się z mordowaniem Polaków (Siemaszko..., s. 397).

We wsi Korytnica pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali Marię Łuszczewską. 

Na terenie gminy Korytnica pow. Włodzimierz Wołyński zarąbali szpadlem 12-letniego Kazimierza Surmacza, pasącego konie na łące; jego matkę i 2 siostry ukrył sąsiad Ukrainiec, a następnie wywiózł furmanką pod słomą do Lubomla.

W mieście Kostopol woj. wołyńskie zamordowali 4 Polaków: ojca z synem i 2 kobiety. Oraz: „Ukrainka Ganśka rozpruła brzuch brzemiennej Polce, wyjęła płód i wbiła na kołek, a na pytanie drugiej Ukrainki, dlaczego to zrobiła, odpowiedziała, że „przecież to była Polaczka’” (Siemaszko..., s. 324).

W okolicy miasta Kostopol woj. wołyńskie upowcy przecięli piłą Stanisława Hermaszewskiego, a 40-letniego Teofila Cybulskiego przywiązali do wozu i ciągnęli, aż został strzęp człowieka. Oraz w pobliżu Kostopola zamordowali kilkunastu Polaków, w tym 2 nauczycieli oraz Antoniego Hajdamowicza z nieustaloną liczbą Żydów, których ukrywał. 

W osadzie Kościuszkówka pow. Czortków: „Gdzieś tak w 1943 roku z osady Kościuszkówka wstali ludzie rano i u każdego Polaka na progu domu, pod kamieniem, była kartka z informacją, że w ciągu 24 godzin ma się wynieść. Ludzie uciekli. Kto mógł, zabrał bydło, kto mógł, wziął kawałek chleba. To była zima, nie mogli wiele ze sobą zabrać. A kto przyszedł później, żeby zabrać jeszcze jakieś bydło, ten został zabity. Zabili moją koleżankę, Samborską, ona miała osiemnaście lat. Przyszła z ojcem, żeby dać bydłu jeść. Jak tamci nadeszli, schowali się pod żłób, ale ich znaleźli i razem zabili.” (Wspomnienia Stefanii Falendysz; w: http://www.polacynawschodzie.pl/index.php?page=osoby&id=2258&lang=pl ).  Być może mord ten był w grudniu 1943 roku. Występuje także osada Kościuszków (Kościuszkówka) w pow. Łuck.  Napad na majątek był 9 października 1943 roku, zginęło wówczas 5 Polaków, pracowników majątku (Siemaszko..., s. 599).

W mieście Kowel woj. wołyńskie zamordowali Stanisława Łuczyńskiego.

W pobliżu miasta Kowel woj. wołyńskie zamordowali kilkunastu – kilkudziesięciu Polaków, w tym babcię z wnukami: 2,5-rocznym oraz 11-letnim. 

We wsi Koziowa pow. Stryj miejscowi banderowcy dokonali napadu na 3 leśniczówki i zamordowali 7 Polaków z 3 rodzin, w tym 4-osobową rodzinę, 2-osobową rodzinę i 12-letnią dziewczynkę.

We wsi Kozówka pow. Brzeżany banderowcy zamordowali 10 osób (Kubów..., jw.).  

W kolonii Koźle gm. Silno pow. Łuck:  Fotoreportaż dedykuję Pani Helenie Mrozińskiej c. Kazimierza Basińskiego ur. w Koźlu w 1925 r. Pani Helena zachowała wspaniałą pamięć, podzieliła się swoimi wspomnieniami. Opowiedziała losy Koźla, ale i bliskiej okolicy. To bezcenny dokument o tragedii wołyńskich wsi, dramat rozegrał się na jej oczach. Opiszę w największym skrócie tylko dwie jej opowieści. Opowieść pierwsza: Młynarz z Lipna wybudował sobie dom w Koźlu, nie wiadomo czy pomagał mu „diabeł” kręcić koło, ale dobrze mu się wiodło. Przyjmował wszystkich pod swój dach, tak przyjął i sowieckiego szpiega, rannego przed wojną pod Hutą Stepańską. Nie pytał się o nic, ten wyzdrowiał i poszedł. Niedługo przyszedł z Armią Czerwoną w mundurze majora NKWD, był rok 39. Na rozstanie napisał mu glejt, opatrzył też pieczęcią. Nie myślał młynarz że na coś mu się to przyda, nawet żonie nie mówił. Szybko go jednak wyjął, kiedy w lutym 40 roku zajechały pod dom sanie. Mieli się pakować na Sybir. NKWD – iści kiedy przeczytali pismo, wyszli na dwór, długo dyskutowali – bez słowa odjechali. Opuścili młyn kiedy przyszło zagrożenie banderowskie, przenieśli się do Koźla. Młynarz dla rozeznania sytuacji w Lipnie wysłał żonę. Pojmali ją znajomi Ukraińcy, a chrześniak, przywiązał jej włosy do sznurka i ciągał po wsi aż zmarła. Rozmawiałem też z jej córką, niedawno zmarła. Nazwiska nie podaję z powodu godności jaką zajmuje wnuk młynarza.” (Wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem; w: http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-kozle/ ). W. i E. Siemaszko wsi Lipna nie wymieniają. Jest Lipnik (3 kolonie), Lipniki (7 miejscowości),  Lipno pow. Łuck (s. 623),  Lipno pow. Sarny (s. 807). W żadnej z nich powyższego mordu nie wymieniają. Opowieść druga: „Fortunat Przybyszewski z synem Janem i zięciem pojechali uprawiać pole w Dolnej Dąbrowie k. Derażnego. Wcześniej już przeprowadzili się do Huty Stepańskiej z obawy przed wszechobecnymi mordami. Kiedy wracali leśną drogą, zięć z daleka rozpoznał znajomych Ukraińców, nie czekając zeskoczył z wozu i uciekł w krzaki. Fortunat nie miał jak uciekać, a może nie wierzył że znajomi mogą zrobić mu krzywdę, Jan został z tatą. Zięć słyszał strzał, pobiegł do Basińskiego, Ojca Heleny, krewnego w Koźlu. Na drugi dzień „Bałagany” NN, z Białego Pola, pojechali i przywieźli zamordowanych. Basiński zrobił w stodole proste trumny, załadowali je na wóz i powieźli do Huty Stepańskiej. Helena wtedy ostatni taż widziała swój dom, uciekli idąc za trumnami. Koźle zostało opuszczone przez Polaków, z rąk banderowskich zginęło łącznie około 10 osób. Ukraińcy spalili opuszczoną kolonię początkiem lipca, wcześniej rozkradli wszystko co mogli, rozbierali też domy. Nie siali, nie budowali, a zbierali, niewiele się jednak na tym dorobili.” (Wokół Huty Stepańskiej z Januszem Horoszkiewiczem; w: http://isakowicz.pl/szlakiem-wolynskich-krzyzy-kozle/ ). Odnośnie kolonii Dolina Dąbrowa (Dolna Dąbrowa) pow. Kostopol W. i E. Siemaszko piszą na s. 212:  „W kwietniu 1943 roku upowcy zamordowali Przybyszewskiego, który po wcześniejszej ucieczce powrócił do swego gospodarstwa” Dokumentują tylko tę jedną ofiarę. Na s. 623 podają, że w marcu 1943 w Koźlu podczas napadu upowcy spalili wiele zagród, nie piszą o ofiarach. W kwietniu zamordowany został Hieronim Janicki. Około 20 czerwca upowcy zamordowali 4 Polaków, byli to: Józef Chorążyczewski lat 35, Marceli Horoszkiewicz lat 39, Jan Horoszkiewicz lat 18 i Rozalia Przybyszewska lat 30. Pod koniec czerwca lub na początku lipca spalili 27 gospodarstw. 

We wsi Kramarzówka pow. Jarosław miejscowy Ukrainiec, konfident gestapo, złożył donos na 2 Polaków, którzy zostali rozstrzelani. 

We wsi Krasna pow. Nadwórna pod koniec 1943 roku Ukraińcy zamordowali mieszkające tutaj 3 rodziny polskie; 15 Polaków. 

W kol. Kresówka pow. Łuck zamordowali kilkunastu Polaków, którzy wracali do swoich zagród po żywność.

We wsi Krościatyn pow. Równe upowcy spalili żywcem w szopie 6 dzieci Bolesława Słowińskiego w wieku od 1 roku życia do 12 lat, które przywieźli ze wsi Woskodawy, gdzie pokłuli je widłami i ranne nabijali na widły i kładli na furmankę (Siemaszko...., s. 714). Tam też zarąbali siekierami ich rodziców (Siemaszko..., s. 722). 

We wsi Krościenko koło Ustrzyk Dolnych (Bieszczady) upowcy uprowadzili 2 Polaków, po których ślad zaginął.

We wsi Krowatka pow. Łuck upowcy zamordowali młodego Polaka. „Tą osobą najprawdopodobniej był mojego pradziadka syn - Czesław Grabowski”. (Czesław Kamiński; w: http://www.stankiewicze.com/ludobojstwo/zgloszenia.html ). Podpis pod załączonym zdjęciem: „Czesław Grabowski - najstarszy syn Jana i Stanisławy z d. Uglis, zamordowanego przez nacjonalistów ukraińskich - pogrzeb prawdopodobnie w kościele w Wronczynie”.

We wsi Krowica Hołodowska pow. Lubaczów w wyniku donosu policjantów ukraińskich Niemcy wywieźli do Oświęcimia Polaka, nauczyciela, który tam zginął. Był to Tadeusz Ungehayer. 

We wsi Krystynopol pow. Sokal w II połowie 1943 roku banderowcy zamordowali 3 Polaków. 

W pobliżu miasta Krzemieniec woj. wołyńskie zamordowali Polaka, każąc patrzeć na to córeczce, a następnie nabili dziecko na widły i podnieśli w górę, mówiąc: „Macie polskiego orła” (Siemaszko..., s. 482).  

Koło miasta Krzemieniec woj.. wołyńskie zamordowali małżeństwo Góreckich z córeczką.

W okolicy miasta Krzemieniec upowcy zamordowali 2 Polki: Zofię Morozgalską oraz jej siostrzenicę Molską, nauczycielkę. Oraz: W okolicy miasta Krzemieniec zamordowali 6 Polaków, w tym niemowlę. Oraz: W pobliżu miasta Krzemieniec zamordowali 6 Polaków: nauczyciela Usińskiego oraz 5-osobową rodzinę Benczyckich.

We wsi Krzeczów pow. Włodzimierz Wołyński zamordowana zoatała 4-osobowa rodzina: Bobrowiec, jego żona i ich 2 dzieci.

We wsi Kudranka pow. Kostopol zamordowali 10 Polaków, w tym 4-osobową rodzinę Franciszka Rzeszozwińskiego z żoną i 2 dzieci, 23-letnią Jadwigę Bagińską,  małżeństwo Chołodeckich i Rozalię Marczuk, lat 45. 

W kol. Kupla Mała pow. Kostopol zamordowali Feliksa Filiczkowskiego. 

W kol. Kurhany pow. Kostopol zamordowali kilkanaście rodzin polskich.

We wsi Kuryłówka pow. Łańcut policjanci ukraińscy zamordowali Polaka o nazwisku Sikorski. 

W miasteczku Kuty pow. Kosów Huculski w wyniku donosu policjantów ukraińskich Niemcy aresztowali 7 Polaków, którzy zamordowani zostali w Kołomyi.

We wsi Ladyń pow. Luboml:  Oto świadectwo Witalija Surmacza (narodowości polskiej), mieszkańca wsi Ladyń w rejonie lubomelskim, o tym, jak ratowali go Ukraińcy: „Gdy napadnięto na naszą rodzinę, miałem 13 lat. Przyszło do nas czterech bandytów. Mnie, mamę i siostrę zagnali do chaty, a ojca uderzyli obuchem w sadzie. Mamę napastnicy zabili ciosem obuchem na progu, a siostrę Lidę (18 lat) w chacie. Ja schowałem się na zapiecku w baniakach. Jeden z napastników przyszedł i powiedział: «Gdzieś tutaj powinien być jeszcze jeden». Potem zaczęli jednak bić siostrę i mnie już nie szukali. Siedziałem tak przez godzinę i dopiero wtedy wyszedłem. Zobaczyłem, trzymającą się za łóżko, siostrę z rozbitą głową, oraz martwą mamę i poszedłem do Stawek, do brata mamy. Po drodze wziął mnie na furę Tryfon Markowycz Własiuk i jadąc, spotkaliśmy zabójców mojej rodziny. Byli uzbrojeni w siekiery i karabiny. Pogadali z Tryfonem Markowyczem i puścili nas dalej. Kiedy przyjechaliśmy do wujka, Tryfon Własiuk powiedział mu: «Weź chłopca i nie wypuszczaj go z domu. Niech trochę u ciebie pomieszka». Tak też i zostałem w Stawkach.” (Iwan Olchowski: Ratowali niewinnych, ryzykując własne życie. W: Pojednanie przez trudną pamięć. Wołyń 1943. Lublin 2012).

W Lasach Liceum Krzemienieckiego pow. Krzemieniec zostali zamordowani przez Ukraińców leśniczy: Stafan Górecki, Leśniewski wraz z rodziną oraz Muszyński „po znęcaniu się i zadanych torturach” (Edward Orłowski..., jw.). 

W futorze Laszówka pow. Krzemieniec ukraińskie wyrostki zatrzymały polskie małżeństwo Białowąsów, zaprowadziły do Domu Ludowego i tam zamordowały zadając wiele ran kłutych w klatkę piersiową i w plecy. 

We wsi Leopoldów woj. lubelskie:W toku prowadzonego śledztwa ustalono, iż w 1943 r. w czasie bliżej nieustalonym, przed wieczorem, do Leopoldowa przyjechała grupa żandarmerii niemieckiej wraz z policją ukraińską. Z nieustalonych przyczyn rozstrzelano w budynku dworskim 5 osób, w tym 3 mężczyzn i 2 kobiety, które nie zdążyły zbiec przed żandarmami. Jak zdołano ustalić wszystkie rozstrzelane osoby były narodowości polskiej” (IPN Lublin, sygn. S. 82/11/Zn).   

We wsi Leszczatów pow. Sokal banderowcy obrabowali i zniszczyli kościół i plebanię, złapali ks. Zygmunta Targosza gdy wracał z pogrzebu, porżnęli nożami i zostawili na drodze sądząc, że nie żyje, jednak cudem ocalał; natomiast zamordowali jego woźnicę, Polaka. 

We wsi Leszczków pow. Sokal w II połowie 1943 roku banderowcy zamordowali 7 osób: Ukrainkę Annę Adamczyk, żonę Polaka, z ich 3 córkami, małżeństwo Kasprzyckich oraz Tomasza Zapałę, rolnika. 

We wsi Liczkowce pow. Kopyczyńce Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, w tym policjanci ukraińscy zamordowali nauczycielkę o nazwisku Sadowska. 

We wsi  Litiatyn pow. Brzeżany banderowcy zamordowali w kilku napadach 10 osób (Kubów..., jw.).

We wsi Lubień Wielki pow. Gródek Jagielloński zamordowali 2 Polaków. 

We wsi Lubikowicze pow. Sarny uprowadzili 35-letniego Aleksandra Nierodkiewicza i ślad po nim zaginął. 

W kol. Lubomirka Stara pow. Równe zamordowali Wojciecha Dziekońskiego, rolnika. 

W miasteczku Ludwipol pow. Kostopol zamordowali 15 Polaków. 

We wsi Ludwiszcze pow. Krzemieniec Ukrainiec zamordował Polaka Ejsmonta, szkolnego kolegę. 

We Lwowie: „Mogę uzupełnić informację o Klisowskim ps. Drucik z Armii Krajowej we Lwowie. Był nim Lesław Klisowski, podchorąży, ur. 16. 06. 1916 roku we Lwowie, odznaczony Krzyżem Walecznych za obronę Warszawy w 1939, łącznościowiec i stąd pseudonim Drucik! Był to syn Stefana, nauczyciela, brata mojego dziadka, Leona Kazimierza. Stefan Klisowski razem z 5 członkami rodziny został zamordowany w 1943 roku. Byli to żona: Katarzyna z d. Żurkowska, córka Zofia (1924), syn Tadeusz (1913) i jego dwoje dzieci: Ryszard (1937) i Dorota (1941). Po śmierci zostali wrzuceni do studni przez oprawców z UPA/OUN. Na Pana stronie wyliczeni są hurtem jako Klisowscy - 6 osób” (Ryszard Mieczysław Klisowski; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ). Oraz: We Lwowie zamordowany został przez bojówkę ukraińską urzędnik Dyrekcji Lasów Państwowych Marian Wisz   (Edward Orłowski..., jw.).

W osadzie Łabędzianka pow. Dubno Ukraińcy zamordowali Marię Szalast, natomiast upowcy zastrzelili 2 Czeszki: matkę z córką. 

W kol. Łąka pow. Łuck upowcy podczas napadów zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, imiennie znana jest 1 ofiara, Jadwiga Kowalewska. 

W miasteczku Łokacze pow. Horochów zamordowali 5 Polaków.  

W leśnictwie Łopateń Kłobuczyn gmina Silno pow. Łuck został uprowadzony i wywieziony przez Ukraińców kolejką szynową pod pretekstem pomocy w przewozie drewna w kierunku Cumania gajowy Feliks Kopij. Pomimo poszukiwań ślad po nim zaginął. (Edward Orłowski..., jw.).

W kol. Łosze pow. Kowel Ukraińcy zamordowali Ksawerego Kloca z rodziną.

W mieście Łuck woj. wołyńskie z rzeki Styr wyławiano okaleczone bestialsko zwłoki pomordowanych Polaków, w tym powiązanych drutem. Oraz: „Na własne oczy widziałem, jak niedaleko Łucka pędzono kilkanaście osób, Polaków. Było tam kilka kobiet, niektóre w poważnym stanie. Ludzie mieli pozwiązywane kolczastym drutem ręce. Na samym końcu szedł mniej więcej dwunastoletni chłopczyna, garbusek. Pędzeni byli przez całe miasto do więzienia przez ukraińskich i niemieckich szucmanów, a później zostali rozstrzelani na dziedzińcu i wrzuceni do więziennej studni” (Gaweł..., s. 155).

W okolicy miasta Łuck woj. wołyńskie Ukraińcy zamordowali 10 Polaków, w tym 4 kobiety. Oraz: W okolicy miasta Łuck woj. wołyńskie spalili z domem Helenę Witaszczyk z 9-miesięczną córeczką.

W powiecie Łuck: „W pewnej wiosce w powiecie łuckim, nauczycielkę, która tam pracowała przez osiemnaście lat, zamordowali w ohydny sposób. Kazano jej się położyć na podwórku przed jej własnym mieszkaniem i ciż starsi jej uczniowie wbili zaostrzony gruby pal w środek brzucha”  (Bolesław Gaweł: Lata włóczęgi, s. 149). Patrz poniżej: „We wsi Poddębce pow. Łuck „.

We wsi Łukówka pow. Kowel policjanci ukraińscy aresztowali Stanisława Dekasa, który zaginął bez wieści. 

We wsi Łysa Góra pow. Hrubieszów Ukraińcy z oddziału na służbie niemieckiej zamordowali 24 Polaków oraz obrabowali i spalili ich gospodarstwa.

We wsi Majdan pow. Kamień Koszyrski woj. poleskie „partyzanci ukraińscy” zamordowali co najmniej 156 Polaków. Uratowały się tylko 3 osoby. W latach 60-siątych mieszkaniec tej wsi, który ocalał, gdyż nie było go we wsi podczas rzezi, postawił pomnik na zbiorowej mogile z wyrytym napisem, że znajduje się w niej 156 osób zamordowanych przez Ukraińców. Gdy po 10 latach odwiedził ponownie rodzinne strony stwierdził, że tablica na mogile została zamieniona, a treść brzmi, że zostali wymordowani przez Niemców.

W nadleśnictwie Malinów pow. Krzemieniec został zastrzelony przez oprawców z UPA księgowy nadleśnictwa Wiktor Śmiech (Edward Orłowski..., jw.).  

We wsi Mały Porsk pow. Kowel Ukraińcy zamordowali kilka rodzin polskich; uprowadzili 17-letniego chłopca i w lesie odrąbali mu głowę i członki; Zofię Kucałę pozbawiali kolejno różnych części ciała; mężczyznę przerżnęli piłą; z rodziny Guzików zamordowali matkę z dwojgiem małych dzieci; ukrywających się w stogach siana kłuli do śmierci bagnetami. 

W kol. Małyńsk pow. Kostopol zamordowali Drozdowskiego. 

W osadzie Maniewicze pow. Kowel zamordowali 4 Polaków: Zofię Lepę oraz młynarza z żoną i synem. 

W kol. Marianówka gmina Czaruków pow. Łuck zamordowali 5 Polaków, 2 dzieci zmarło z głodu i trudu ucieczek. 

W kol. Marianówka pow. Zdołbunów zamordowali Polkę: Aniela Łącka poszła do sąsiadów Ukraińców w odwiedziny i została przez nich powieszona żywcem za piersi na drzewie, skonała w męczarniach. 

W kol. Marianówka Werbska pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 4 Polaków, w tym małżeństwo Chełmińskich. 

We wsi Markowicze pow. Horochów upowcy spędzili do piwnicy 5 rodzin polskich (około 25 osób) i wrzucili granaty; piwnica zawaliła się a ziemia nad nią jeszcze przez jakiś czas ruszała się. 

We wsi Maruszka pow. Złoczów w II połowie 1943 roku uprowadzili i zamordowali 4 Polaków.

W kol. Maszcza pow. Kostopol: „Moja rodzina pochodzi z Maszczy dokładnie to dwie rodziny Rakowscy Stanisław i Chodorowscy Jadwiga, szerzej mogę wszystko opisać, zginęli w 1943 z rąk UPA ale mieli rodziny i potomków, którzy żyją do dziś”. (Krzysztof Sowa, Żagań,  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; 29.08.11; w:  http://forum.gazeta.pl/forum/w,76,12039249,,Szukam_osob_ktorych_rodziny_pochodza_z_Wolynia.html?v=2 ).

Między wsią Maślanka a wsią Użyniec pow. Dubno zastrzelili jadące wozem 2 Polki. 

We wsi Matwiejowce pow. Krzemieniec w okrutny sposób zamordowali 2 Polki: 70-letnią Franciszkę Gałecką i jej 16-letnią wnuczkę Julię Gałecką. 

We wsi Medwedówka pow. Kostopol Ukrainiec zwany „Kozakiem” zamordował swoją żonę Polkę.

We wsi Michałówka pow. Horochów Ukraińcy zamordowali 7 Polaków: Franciszka Tokarskiego z żoną, ich dwie córki oraz syna jednej z córek; zięcia Tokarskich Jana Niewiadomskiego, męża Heleny oraz jego siostrę Jadwigę Newiadomską. Zbrodni dokonała 18-osobowa bojówka UPA  pod dowództwem Marka Słodkewycza z kolonii Granatów, a wśród morderców dwaj Ukraińcy z Michałówki, bracia Chomik.   

W kol. Miedziaków pow. Kowel upowcy zastrzelili 2 młodych Polaków. 

We wsi Mikulin pow. Równe Ukraińcy z OUN zamordowali bestialsko 11 Polaków: 2 rodziny Grochowskich mieszkające w jednym domu, w tym dzieci lat 1, 3, 11 i 14-letnie bliźnięta oraz dziewczyny lat 25 i 26; ocalała Walentyna Grochowska, której szukali ale nie zdołali odkryć. Mordercy są znani.  

We wsi Miłków pow. Lubaczów policjanci ukraińscy aresztowali Budzyńskiego, leśniczego, który zginął w Oświęcimiu. 

W miasteczku Mizocz pow. Zdołbunów upowcy zamordowali rodzinę pracownika cukrowni (był nim Zaucha-Sobolewski) z żoną i 2 synami. 

Koło miasteczka Mizocz pow. Zdołbunów zamordowali rodzinę polską  radcy prawnego. 

We wsi Młyniska pow. Żydaczów policjanci ukraińscy aresztowali Michała Suzańskiego, który zginął na Majdanku. 

Koło wsi Młynów pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 7-osobową rodzinę polską Drutkiewiczów. 

W futorze Moczanówka pow. Krzemieniec zamordowali 4 Polaków: 3-osobową rodzinę o nazwisku Las (rodziców z córką) i 20-letniego Stanisława Usińskiego.   

We wsi Modryniec pow. Hrubieszów zamordowali 3 Polaków; byli to: nauczyciel Aleksander Budzyń, leśnik Tadeusz Milowicz i Władysław Kostor „Wapiak”.   

W kolonii Modryń pow. Hrubieszów: W 1943 r. nacjonaliści Ukraińscy powiesili Barana Czesława (lub Bolesława?) l. 28.”  (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Mokrzec pow. Włodzimierz Wołyński zginął w czasie czystek i rzezi wołyńskiej dokonanej przez Ukraińców w 1943 roku gajowy Józef Giełbuda (Edward Orłowski..., jw.).

We wsi Mołotków pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali małżeństwo Jana i Malwinę Medweckich. 

We wsi Moniatycze pow. Hrubieszów: „Do Polaków, którzy prawdopodobnie zginęli z rąk policji ukraińskiej z Moniatycz należą: Borys i.n. z Czartowic żołnierz AK zginął w Moniatyczach, Ciechacki i.n. ze Stepankowic, zginął w 1943 r., Gancarz Walenty z Czartowi, żołnierz AK zginął w Moniatyczach, Radelczuk i.n. ze Stepankowic zginął w 1943 r.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Mosty pow. Zdołbunów zamordowali 2 Polaków, braci Pawła i Stanisława Bednarzów, mężów Ukrainek oraz jedną z nich. 

We wsi Mosur pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali 7 Polaków i 1 Ukrainkę: Draganową z 2 dzieci, wdowę Szymulską z synem Leopoldem, Antoniego Janickiego z żoną Hanną (z mieszanego małżeństwa) oraz Lipianową.   

We wsi Mosurowce pow. Krzemieniec zamordowali 35-letnią Karolinę Szumską. 

We wsi Moszków pow. Sokal zamordowali Tomasza Bednarczuka z żoną.

We wsi Myszakówka pow. Kostopol zamordowali 2 Polaków: Tadeusza Michniewicza lat 24 i Kazimierza Leszczyńskiego lat 28.  

We wsi Nabróż pow. Tomaszów Lubelski upowcy zamordowali 5 Polaków: ks. Władysława Jarnickiego lat 454, jego siostręAleksandrę Jacniacką, służącą u księdza Marię Bartoszczyk z 13-letnim synem Stanisławem; oraz Tomasza Wielosza, oficera rezerwy WP. W następnym napadzie upowcy zamordowali 25 Polaków – łącznie 30 Polaków. 

W mieście powiatowym Nadwórna woj. stanisławowskie pod koniec 1943 roku na drodze koło miasta banderowcy zamordowali 3 Polaków.  

We wsi Narajów Wieś pow. Brzeżany banderowcy zabili Marszałka N. lat 50 (Kubów..., jw.). 

We wsi Nawaria pow. Lwów zamordowali 3 Polaków. 

We wsi Nieświcz pow. Łuck zamordowali 17 Polaków.

We wsi Niweck pow. Sarny zamordowali 2 rodziny polskie oraz spalili żywcem 7 rodzin polskich, w tym 7-osobową.  „Niweck-Osada liczyła siedem chat i usytuowana była w trójkącie: Hrycki – Niweck – Zaleszany. Mordu dokonali, na 19-tu osobach, ”chłopcy” osławionego Tarasa Bulby /nożami i siekierami/, tylko jedna moja Ciocia, wraz z 2,5 roczną córką została zastrzelona, ponieważ nie chciała wejść ,do chaty, chaty-kaźni!” (Andrzej, 8 kwietnia 2013; w: http://prawy.pl/2857-70-rocznica-ukrainskiej-zbrodni-w-brzezinach/).  

We wsi Niżankowice pow. Przemyśl policjanci ukraińscy zamordowali 2 Polaków. 

We wsi Nowaki pow. Sarny został zamordowany przez Ukraińców Jakub Brzozowski, były żołnierz legionów Piłsudskiego: „Po ostrzeżeniach od rodziny Pieczończyków, opuściliśmy Nowaki aby udać się w bezpieczne miejsce tzn. tam gdzie stacjonowali Niemcy. W drodze na stację kolejową we Włodzimiercu, w lesie zostaliśmy zatrzymani przez kilkuosobową grupę Ukraińców. Powiedzieli, że są upowcami i zaczęli przeszukiwać wóz na którym jechaliśmy, za bronią. Pomimo, że żadnej broni nie mieliśmy, w kilku zabrali tatę do lasu i to był ostatni raz kiedy go widziałam. Jeden z Ukraińców pozostał przy nas do pilnowania. Mama kazała nam dzieciom uciekać, a sama błagała go o litość, padając na kolana. Ukrainiec kazał wydać sobie jedzenie jakie mieliśmy przy sobie i powiedział, że i tak nas wszystkich wyłapią. Udało nam się uciec w momencie gdy Ukrainiec zainteresował się jedzeniem. Dotarliśmy do torów kolejowych, a wzdłuż nich do stacji kolejowej. Po jakimś czasie dotarła tam nasza mama, byliśmy bardzo szczęśliwi” (Wspomnienia Janiny Bęben z d Brzozowskiej, przysłał Dariusz Butyrowski, 2012 r. http://wolyn.freehost.pl/wspomnienia/nowaki_janina_beben.html).

W kol. Nowa Ziemia pow. Łuck Ukraińcy oderżnęli piłą głowę Polce, Kwiatkowskiej, ze wsi Balarka. 

We wsi Nowomyslk pow. Zdołbunów zamordowali miejscowego duchownego prawosławnego z żoną, za odmowę poświęcenia krzyża na usypanym kopcu, który był sygnałem do mordowania Polaków. Syn popa był członkiem bojówki UPA.

W majątku Obory pow. Krzemieniec zamordowali 2 Polaków. 

We wsi Ochnówka pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali Paierbową. 

We wsi Okopy pow. Sarny został zamordowany „przez aktywistów OUN-UPA” leśniczy Rybacki (Edward Orłowski..., jw.).  

We wsi Olchowiec pow. Brzeżany Ukraińcy zamordowali Uchmana N. (Kubów..., jw.).

W gajówce Ołyczka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Adama Roskowińskiego.

W miasteczku Ołyka pow. Łuck zamordowali Józefa Badowskiego, właściciela sklepu. 

Na terenie gminy Ołyka pow. Łuck został zamordowany przez Ukraińców leśniczy Jarosław Rodziewicz   (Edward Orłowski..., jw.).

W osadzie Orżew pow. Równe Ukraińcy zamordowali 2 Polaków: jednemu założyli sznurek na szyję i skręcali patykiem aż do skonania, drugiemu wydłubali oczy, odcięli ręce i nogi i wrzucili do mrowiska. Mieszkańcy osady widzieli płynące zwłoki kilku kobiet w ciąży z rozprutymi brzuchami, prawdopodobnie ofiary nocnego napadu UPA na wieś Beheń pow. Równe. 

We wsi Ossa pow. Kowel został zamordowany przez Ukraińców leśniczy Feliks Pilichowski  (Edward Orłowski..., jw.).

W futorze Ostki pow. Sarny Ukraińcy zamordowali 20 Polaków, głównie kobiety. 

Koło miasteczka Ostróg nad Horyniem pow. Zdołbunów upowcy zamordowali Paszyńskiego wcześniej wydłubując mu oczy oraz Ukrainiec Jan Janowycz zamordował swoją żonę Polkę i ich dzieci.

W miasteczku Ottynia pow. Tłumacz banderowiec Dzianek Czarnowski zastrzelił Tedziukiewicza. Oraz: „Ks. Bolesław Szczurowski, wikariusz w parafii Otynia w powiecie Tłumacz, województwo stanisławowskie (archidiec. lwowska, dekanat Stanisławów), aresztowany w końcu 1943 przez policję ukraińską, przekazany do gestapo, zaginął bez wieści.” (http://www.nawolyniu.pl/artykuly/duchowni.htm ).

We wsi Pakość pow. Mościska mieszkające tutaj 2 rodziny polskie liczące 9 osób zaginęły bez wieści. 

W kol. Palcza pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 18 Polaków z rodziny Falkowskich. 

W kol. Paniów pow. Łuck zamordowali 6-osobową rodzinę Picielewiczów: Michała, Leokadię oraz 40-letnią Picielewicz z jej dziećmi lat 4, 6 i 8. 

We wsi Pawełcze pow. Stanisławów zamordowali 4 Polaków (IPN Wrocław: „Umorzenie śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na 209 obywatelach narodowości polskiej na terenie b. powiatu stanisławowskiego – Wrocław, 14 maja 2012”).  Siekierka, Komański i Różański w opracowaniu dotyczącym woj. stanisławowskiego na s. 508 podają 624 nazwiska zabitych Polaków w powiecie Stanisławów i szacunkową liczbę 1552 zabitych Polaków. Materiałów ze śledztw zakończonych, czyli umorzonych, IPN nie publikuje, w tym tak istotnych dla Pamięci Narodowej zeznań świadków, co pozwala postawić pytanie o cel i sens tych śledztw. 

We wsi Perełysianka pow. Kostopol został zamordowany przez Ukraińców leśniczy Stanisław Orliński, ur. 1903 r.  (Edward Orłowski..., jw.).

W kol. Perestaniec pow. Sarny upowcy zarąbali siekierami 12-osobową rodzinę polską o nazwisku Kopacz: babkę, rodziców i 9 dzieci, najmłodsze miało 6 miesięcy.

W futorze Piaseczna Huta pow. Krzemieniec podczas napadu spalili 15 polskich gospodarstw oraz wymordowali prawdopodobnie wszystkich mieszkających tutaj Polaków.  

We wsi Pielaki pow. Hrubieszów: W 1943 r. policja ukraińska zam. Mamona Jana, głuchoniemego.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

We wsi Piórkowicze pow. Kowel oddział samoobrony z Radomla znalazł zwłoki w studni oraz zwłoki dziecka przybite do drzwi i ściany w jednym z domów (Wiesław Donajski; Wspomnienia Jana Józefa Donajskiego vel Józefa Dunajskiego ps. „Brudny”; w: „Biuletyn informacyjny 27 DWAK, nr 2/2000). 

We wsi Poczapy pow. Złoczów pod koniec 1943 roku Ukraińcy zamordowali 6 młodych Polaków.

We wsi Poddębce pow. Łuck zamordowali Polkę, nauczycielkę Halinę Dmochowską, poprzez przybicie do ziemi zaostrzonym kołkiem, kierowniczkę szkoły i działaczkę społeczną wśród ludności ukraińskiej; miejscowi chłopi ukraińscy cieszyli się przyglądając się zbrodni. „W pewnej wiosce w powiecie łuckim, nauczycielkę, która tam pracowała przez osiemnaście lat, zamordowali w ohydny sposób. Kazano jej się położyć na podwórku przed jej własnym mieszkaniem i ciż starsi jej uczniowie wbili zaostrzony gruby pal w środek brzucha” (Bolesław Gaweł: Lata włóczęgi, s. 149).

W osadzie Poddolany pow. Krzemieniec zamordowali 12 Polaków. 

We wsi Podhajce pow. Dubno na początku 1943 roku zamordowany przez Ukraińców gajowy Rolko  (Edward Orłowski..., jw.).    

We wsi Podlisy pow. Kowel grupa 12 krewnych Ukraińca, który ożenił się z Polką, ciężko poraniło ich 2 dzieci i półżywych zasypało ziemią. 

We wsi Podłużne pow. Dubno Ukraińcy zamordowali 3 Polaków. 

We wsi Podzamcze pow. Dubno zamordowali Karola Dobosza. 

W  kol. Polanówka koło Janowej Doliny pow. Kostopol: „Zwracam się do wszystkich, którzy widzieli lub słyszeli, w jaki sposób zostali i dokładnie gdzie zamordowani: Pietrzykowska Marianna - primo voto Snopek (widziana z rozrąbaną głową, ale nie zostało przekazane, w jakim miejscu to było). Mogła to być Kol. Polanówka lub jej okolice, względnie gdzieś koło Janowej Doliny, gdyż wielu Polaków z Polanówki tam się schroniło sądząc, że tam ocaleją. To była moja babcia. Zginęła także jej synowa, a moja ciocia - młoda kobieta w wysokiej ciąży. Wiadomo, że została żywcem spalona w stodole, być może to była Polanówka, być może gdzieś koło Janowej Doliny. W samej Janowej Dolinie, jak się dowiedziałam, nie było stodoły, bo to było miasteczko.  Otylia Szabelska z d. Snopek z Kol. Polanówki gm. Derażne pozostawiła dla bezpieczeństwa swoje dwie małe córeczki u pewnych ludzi, których nie udało nam się ustalić. Dzieci zaginęły bez śladu. Kto wie coś na ich temat?  Snopek (młoda kobieta w wysokiej ciąży, jej imię nieznane), została spalona żywcem w stodole wraz z innymi Polakami w okolicach Janowej Doliny lub na Polanówce. data nieznana. Rok 1943. Pietrzykowska Marianna - primo voto Snopek, wdowa po Antonim Pietrzykowskim i Snopku Stanisławie, zamordowana w okolicach Janowej Doliny lub Polanówki. Zamieszkała w Kol. Polanówka. gm. Derażne.  Szabelska Barbara - kilkuletnia dziewczynka i jej siostrzyczka o nieznanym imieniu. Miejsce nieznane, ale w gminie Derażne. Mieszkały w Kol. Polanówka” (Janina Stefaniak; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl ). 

We wsi Poliana /Polana, Polany?/ w rejonie turzyskim /pow. Kowel/:Jewhenija Ryl, mieszkanka wsi Poliana tego samego rejonu, jest świadkiem tego, jak jej rodzice uratowali życie Krysi Czekanowskiej, która przybiegła do nich, aby się ukryć, kiedy napastnicy rozstrzeliwali jej babcię, brata i dwie siostry”.  (Iwan Olchowski: Ratowali niewinnych, ryzykując własne życie. W: Pojednanie przez trudną pamięć. Wołyń 1943. Lublin 2012).

We wsi Pracuki pow. Sarny wymordowali większość rodzin polskich, kilkadziesiąt osób. 

W osadzie Pruski pow. Zdołbunów zamordowali 5 Polaków, w tym kobiety lat 80 i 70 oraz 13-letniego chłopca.

W kol. Przebraże pow. Łuck zamordowali Jana Kamińskiego. 

Koło kol. Przebraże pow, Łuck zamordowali 5-osobową rodzinę polską: Strawińskiego z 2 córkami i 2 synami. 

W futorze Puchacz pow. Sarny zarąbali siekierami młodą Polkę NN. 

We wsi lub kolonii Pustomyty pow. Horochów: „Kowalczykowa /.../ wcześniej straciła męża. Był leśniczym, na początku roku poszedł do lasu, nie wrócił, wszelki słuch po nim zaginął. Została sama  (Damian Szymczak: „Czy żołnierze chodzą z tasakami”; w: „Gazeta Polska” z 23 lipca 2008). 

We wsi Radochówka pow. Równe upowcy zamordowali co najmniej 20 Polaków; zwęglone zwłoki na 2 furmankach przywieziono do Ołyki na cmentarz rzymskokatolicki. 

We wsi Raciborowice pow. Chełm:W drugiej połowie 1943 r. zostali zam. Jan Ziółkowski – nauczyciel i Władysław Kostory.” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8).

W kol. Radowicze pow. Kowel zamordowali 3 Polaków, w tym Marię Kurnicką. 

W mieście Radziechów woj. tarnopolskie został zamordowany przez banderowców gajowy Adam Gregorczyk. 

W kol. Rafałówka pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Teofilę Wąsowicz. 

We wsi Rakowiec pow. Luboml upowcy zamordowali 3-osobową rodzinę polską: 80-letniego dziadka Franciszka Kutasiuka i jego 2 małych wnucząt o nazwisku Iwanczuk. 

We wsi Ratniów pow. Łuck Ukraińcy zamordowali Józefa Stępnia.  

We wsi Rodoszówka pow. Krzemieniec upowcy zamordowali kilka rodzin polskich, które przeszły z prawosławia na katolicyzm.  

We wsi  Rohaczyn pow. Brzeżany zamordowany został Rzadkowski Michał l. 20 (Kubów..., jw.).

Koło wsi Rokitno pow. Sarny zamordowali 45-letnią Stefanię Reder. 

We wsi Romanów koło Gniłej pow. Przemyślany zamordowali 15-letniego Józefa Zacharkę, który poszedł do pracy u gospodarza Ukraińca. 

We wsi Rowańce pow. Łuck podczas napadu upowcy zamordowali prawdopodobnie 3 rodziny polskie, które tutaj mieszkały. 

W mieście Rozdół pow. Żydaczów miejscowi Ukraińcy zamordowali 35-letniego Tadeusza Hryniuka. 

W miasteczku Rożniatów pow. Dolina pod koniec 1943 roku banderowcy zamordowali 4-osobową rodzinę: Edwarda Teleśnickiego z żoną i 2 dzieci. 

W mieście Równe woj. wołyńskie na przedmieściu zamordowali 3 młodych Polaków. 

W powiecie Równe woj. wołyńskie upowcy zamordowali 6-osobową rodzinę Jedrzejewskich, byłego inspektora pożarnictwa we Włodzimierzu Wołyńskim. Zginęli: Czesław Jedzejewski, jego żona, ich dwoje dzieci, jego matka i siostra. Ukrył się pod łóżkiem i uratował jego młodszy brat.  

We wsi Rudnia pow. Sarny Ukraińcy zamordowali kilkuosobową rodzinę Mokrzyckich.  

We wsi Rudnia Potasznia pow. Kostopol zarąbali siekierami na drodze młodego Polaka Kazimierza Zemke, mieszkańca wsi Orzechowa, a jego ojcu kazali posprzątać leżące szczątki syna.

W kol. Rudnia Stryj pow. Kostopol upowcy zamordowali Mariana Bagińskiego i 1 Ukrainkę. 

Między wsią Rudnia Stryj a Bystrzyce pow. Kostopol Ukraińcy zamordowali Jana Kotowicza i Tomasza Misiunę.

We wsi Rudniki pow. Łuck zamordowali Bolesława Trusiewicza.  

We wsi Rusywel pow. Równe podczas napadu upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków; Bronisław Malinowski ukryty w oborniku stracił oko, gdy dziobali widłami poszukując ukrywających się, jednak go nie wykryli. 

Między wsią Rymacze a wsią Sztuń pow. Luboml Ukraińcy zarąbali siekierami bratową Stanisławy Sawickiej a jej małą córeczkę udusili jej fartuszkiem, gdy uciekały ze wsi Sztuń. 

We wsi Rzeczki pow. Rowne bulbowcy wymordowali większość Polaków, kilka rodzin; bulbowiec Wasyl Grabowśkyj zamordował w lesie 22-letnią Sabinę Bronowicką, jej ciało przez dłuższy czas leżało w lesie koło wsi. 

We wsi Sadki pow. Krzemieniec Ukraińcy zamordowali starsze małżeństwo polskie, które przyszło do swojego domu po żywność.  

We wsi Salówka pow. Czortków udusili 3-osobową rodzinę Nowaków: rodziców z córką.

W futorze Sakłów pow. Sarny upowcy zarąbali siekierami 2 rodziny polskie liczące co najmniej 8 osób, ich dom z rozkładającymi się już ciałami spalili partyzanci sowieccy. 

We wsi Sarnki Dolne pow. Rohatyn policjanci ukraińscy uprowadzili z domu Piotra Hubera i ślad po nim zaginął.

W mieście powiatowym Sarny woj. wołyńskie Ukraińcy zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety. 

We wsi Sekoń ( Myzowo) gmina Siedliszcze pow. Kostopol został zamordowany wraz z żoną i 2 córkami oraz ukrywającym się u nich lejtnantem sowieckim przez bojówkę ukraińską pod wodzą Pasiuka gajowy Piotrowski (Edward Orłowski..., jw.).  

W miejscowości Seredno (?): Szukam informacji, mój dziadek ze strony mamy nazywał się Mikołaj Stuła, zginął z rąk banderowców w 1943 r. w m. Seredno. Mam ,w rodzinie świadka jak został zamordowany. Niestety wydarzenia tamtych okropnych wydarzeń do dnia dzisiejszego nie mogą go odblokować. To co do tej pory do mnie dotarło, mnie przeraża....” (Mieczysław Wroniarski ; 09 listopada 2014; w: http://rzecz-pospolita.com/stan/ksiega.php ). Prawdopodobnie chodzi o wieś Seredne pow. Kałusz.

W kol. Sieliszcze pow. Łuck Ukraińcy ze wsi Harajmówka zamordowali 9 Polaków z rodziny Drzewińskich: część w stodole Mikołaja Drzewińskiego, część utopili w bagnie. 

We wsi Sieniachówka pow. Zbaraż:W 1943 r. został zam. Misko Piotr”. (prof. dr hab. Leszek Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw., tom 7). 

We wsi Silno pow. Łuck upowcy zamordowali 18-letnią Genowefę Żołędziewską. 

We wsi  Siworogi pow. Przemyślany: „Do listy zamordowanych dodam moją ciocię: Maria Kunicka - zastrzelona po spaleniu jej domu, użyła słów „poczekajcie jak Polacy wrócą to wam dadzą”. To było w Siworogach w 1943 r.” (eugene; w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl  ). H. Komański, Sz. Siekierka, na s. 301, tarnopolskie, podają: „30 kwietnia 1944 roku banderowcy uprowadzili z domów i zamordowali 4 mężczyzn, Polaków, NN”

We wsi Skolin pow. Jaworów policjanci ukraińscy aresztowali 2 Polaków, którzy zaginęli bez wieści.

We wsi Skurcze pow. Łuck Ukraińcy zamordowali 7 Polaków, w tym Władysława Skawińskiego z żoną i  dzieckiem, małżeństwo Trąbaczewskich i kalekę Józefa Jakubowskiego. 

We wsi Sławentyn pow. Podhajce w II połowie 1943 roku miejscowy członek OUN-B zabił 75-letnią kobietę o nazwisku Trybus oraz 3-osobową rodzinę Wierzbickich (matkę z synem i córką).

W kolonii Słobodarka pow. Łuck w domu zamieszkałym przez rodzinę Jankowskich Ukraińcy zamordowali 3 Polaków: „Jankowski Ignacy, żona Lucyna z d. Zuzek. Przedtem budynek należał do Żyda (NN). W tym budynku zamordowano 3 osoby narodowości polskiej, ciała leżały w piwnicy - dwie kobiety i mała dziewczynka, która w ręku miała budzik. Pochowano je na cmentarzu w Rożyszczach”. (.http://wolyn.ovh.org/opisy/slobodarka-07.html).

W kol. Smołowa pow. Horochów:Mój pradziadek ma na imię Antoni , nazywa się Jonak i pochodził z Kolonii Smołowa.  Moja babcia (córka Antoniego miała na imię Bronisława). Zginęła w czasie rzezi na Wołyniu w 1943 roku, razem ze swoim mężem a moim dziadkiem Władysławem Sołoduchinem (lub Sołoducha)”. (Teresa Zadrożna, 30.04.14; w:  http://forum.gazeta.pl/forum/w,76,12039249,,Szukam_osob_ktorych_rodziny_pochodza_z_Wolynia.html?v=2 ).

We wsi Smordwa pow. Dubno został zamordowany przez Ukraińców Polak, leśniczy. Rozpoznano, że, kurtkę leśniczego nosił później Iwan Pribisz. (Edward Orłowski..., jw.).

W kol. Smyga pow. Dubno zwiad AK natknął się na ciała polskich dzieci powbijanych na sztachety.

We wsi Somin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali Ukraińca Sergieja Czobotara z rodziną i dwie Polki ze wsi Radowicze pow. Kowel, każdą z dwojgiem dzieci, tj. 28-letnią Katarzynę Kułakowską z 8-letnim synem Janem i 4-letnią córką Stanisławą oraz 36-letnią Katarzynę Młynek z córką Teresą i 8-letnim synem Edwardem. Wcześniej Czobotar zabrał te dwie znajome mu rodziny do siebie, ukrywał jakiś czas w swoim gospodarstwie, a następnie przeprawił przez Bug, gdzie zostały złapane przez policjantów ukraińskich i przekazane upowcom z Sominie; łącznie zabito 6 Polaków i 4 Ukraińców. 

W mieście wojewódzkim Stanisławów policjanci ukraińscy zastrzelili 2 Polaków.

We wsi Stanisławówka pow. Żółkiew aresztowali 2 Polaków, po których ślad zaginął. 

We wsi Starzawa koło Chyrowa pow. Dobromil banderowcy zamordowali Zdzisława Rożka, leśnika. 

We wsi Stepankowice pow. Hrubieszów policjanci ukraińscy zastrzelili 2 Polaków. 

W kol. Stężarzyce pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali młodego chłopca o nazwisku Kałun oraz ojciec Leokadii Ignaciuk.

We wsi Studynie pow. Horochów zamordowali 4 Polaków, w tym nauczycielkę Józefę Czarnolewską.  

We wsi Stydyń Wielki pow. Kostopol zamordowali 3-osobową rodzinę: Bronisławę Pol z 2 synami.  

We wsi Suchowola pow. Łuck zamordowali co najmniej 3 rodziny polskie. 

We wsi Suraż pow. Krzemieniec zamordowali 47 Polaków.

We wsi Swóz pow. Łuck zamordowali 25-letniego Tadeusza Bryzę. 

We wsi Szczekiczyn pow. Równe zamordowali Piotra Czyżewskiego. 

We wsi Szeparowce pow. Kołomyja policjanci ukraińscy z gestapowcami rozstrzelali około 8 tys. Żydów i kilkudziesięciu Polaków.  

We wsi Szczurowice pow. Radziechów, z donosu policji ukraińskiej aresztowany został przez gestapo, przesłuchiwany i po kilku tygodniach zwolniony ks. Jan Witek. Podczas powrotu na plebanię (w II połowie 1943 roku) został zatrzymany przez ukraińskich „partyzantów” i zamordowany (Komański..., s. 323). Inni: „Ks. Jan Witek, proboszcz parafii Szczurowice w powiecie Radziechów (archidiec. lwowska, dekanat Brody), województwo tarnopolskie,; aresztowany 25.05.1943 przez policję ukraińską zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w więzieniu”. (http://www.nawolyniu.pl/artykuly/duchowni.htm ).

We wsi Szepel pow. Łuck upowcy zamordowali Władysława Janickiego. 

W kol. Szmitków pow. Sokal:Próbuję ustalić okoliczności śmierci: Jana RUPPENTHAL-a, ur. 1901 r., zamordowanego przez UPA w 1943? w kolonii Szmitków, powiat Sokal, woj. Lwowskie”. (D.R  Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.; 17 lipca 2013; w:  http://rzecz-pospolita.com/tarnop/ksiega.php ).

W nadleśnictwie Śniatyń-Kołomyja pow. Śniatyn został zamordowany przez nacjonalistów ukraińskich  nadleśniczy, inż. leśnik Stefan Jedłowiecki ur. 1914 r. (Edward Orłowski..., jw.).  

We wsi Tarnowica Polna pow. Tłumacz w II połowie 1943 roku banderowcy obrabowali gospodarstwa polskie i zamordowali 36 Polaków; podczas ich pogrzebu ostrzelali kondukt na cmentarzu zabijając dalszych 2 Polaków oraz 3 raniąc. 

We wsi Telatyn pow. Tomaszów Lubelski: „W roku 1943 zostali aresztowani przez policję ukraińską, przekazani do gestapo i tam zamordowani: Flądro Andrzej (zginął w Majdanku), Jaruzal Edmund l. 27 (zamordowany w Dachau).” (Prof. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Uzupełnienie..., jw.;  Seria – tom 8)

We wsi Teodorówka pow. Sarny podczas napadu zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków; Królikowskiego wrzucili do płonącego domu.

We wsi Tetylkowce pow. Krzemieniec zamordowali Franciszka Dobrowolskiego, męża Ukrainki. 

We wsi Tłusteńkie pow. Kopyczyńce zamordowali 38 Polaków i 1 Żyda. 

Koło wsi Tomaszgród pow. Sarny podczas walki z UPA zginęło 3 Polaków, w tym kobieta. 

W miasteczku Torczyn pow. Łuck upowcy zamordowali 2 Polaków i 3 Ukraińców (w tym 2 siostry) za sprzyjanie Polakom. 

We wsi Trościaniec pow. Łuck zamordowali kilku Polaków. 

We wsi Trościaniec Wielki pow. Zborów w II połowie 1943 roku zostali zamordowani poza terenem wsi: Dudek (imię NN, mężczyzna) z Trościańca Wielkiego oraz Śliwiński Antoni, leśniczy   (http://olejow.pl/readarticle.php?article_id=251 ).

W miasteczku Tuczyn pow. Równe zamordowali 3-osobową rodzinę: matkę Kałużnę i jej 2 małych dzieci.

W gminie Tuczyn pow. Równe po torturach zamordowali 10 Polaków, w tym zgwałcili i zmasakrowali Zofię Jantę. 

We wsi Tudorkowice pow. Sokal w II połowie 1943 roku zamordowali 4 Polaków, w tym 15-letnią dziewczynę o nazwisku Micela, kuzynkę leśniczego. 

We wsi Tuligłowy pow. Jarosław zamordowali 7 Polaków, w tym 3 kobiety. 

We wsi Turopin pow. Włodzimierz Wołyński upowcy trzykrotnie usiłowali zamordować Hipolita Niemca, za każdym razem udawało mu się zbiec, ostatni raz z dołu kopanego sobie na mogiłę; po wojnie spotkał on w Kłodzku jednego ze swych oprawców.

We wsi Turza Wielka pow. Dolina pod koniec 1943 roku banderowcy obrabowali i spalili gospodarstwa polskie oraz zamordowali 30 Polaków.

Koło miasteczka Turzysk pow. Kowel: „Rodzina Sztupców mieszkała w kolonii, która była bardzo blisko miasteczka Turzysk na Wołyniu. Mieszkali od nas zatem około 30 km na północ i blisko miasta Kowel. Niestety i ta rodzina złożyła swoją ofiarę na Wołyńskiej Ziemi” (Regina Schab z d. Kaliniak, w: www.stankiewicze.com/ludobojstwo.pl  ). 

W miasteczku Turzysk pow. Kowel upowcy zastrzelili kilkunastoletniego Polaka o nazwisku Markiewicz ps. „Krzyś”, kuriera inspektoratu AK Kowel. 

We wsi Turzysk Przedmieście pow. Kowel zamordowali Adama Piecha. 

Na stacji kolejowej Tutowicze pow. Sarny zamordowali 7 Polaków, których powiązali sznurkami i podusili.

We wsi Tynne pow. Sarny upowcy przyprowadzili do mieszkania Ukraińców Caruków młodego Polaka, i po skatowaniu go wyprowadzili związanego powrozem; ślad po nim zaginął.  

We wsi Uhnów pow. Tomaszów Lubelski w II połowie 1943 roku zamordowali 3 Polaków, w tym wójta gminy Jana Piroszego.

W kol. Urszulin pow. Równe zamordowali 96-letniego Folgentego Reszczyńskiego. 

W kol. Usickie Budki pow. Łuck zamordowali Jana Garczyńskiego.

Koło miasteczka Uściług pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali rodzinę polską: 70-letniego Leona Zubkę, którego spalili wraz z domem, jego 2 córki: Janinę lat 24 i Jadwigę lat 20, natomiast 3-letni synek Jadwigi Józef zmarł z głodu pełzając po zwłokach pomordowanych i wołając „mamo, mamo”. 

We wsi Wacławka pow. Równe wymordowali prawie wszystkich Polaków, którzy w kolumnie wozów opuszczali wieś, liczby ofiar nie ustalono, około kilkunastu rodzin, była to wieś zamieszkała przez Polaków.   

We wsi Waśkowce pow. Krzemieniec zamordowali wraz z rodziną zrutenizowanego Polaka Bronisława Szmatkowskiego wraz z rodziną, brata Piotra, który nie chciał wstąpić do UPA (patrz wyżej, „we wsi Kąty”).  

We wsi Wełdzisz pow. Dolina upowcy uprowadzili i zamordowali 3 Polaków, w tym kierownika apteki, natomiast policjanci ukraińscy aresztowali Władysława Karpa, który zamordowany został w więzieniu w Dolinie.

We wsi Wełnianka pow. Łuck Ukrainiec zamordował swoją żonę Polkę oraz ich dzieci. 

W kol. Werchy Stare pow. Kowel upowcy (byli policjanci ukraińscy) zamordowali małżeństwo polskie: 65-letniego Budę związali drutem kolczastym za gardło, jego 60-letnią żonę zarąbali siekierami na progu domu. 

Na terenie gminy Werba pow. Włodzimierz Wołyński zamordowali rodzeństwo polskie: Natalię lat 19 i młodszego jej brata, dzieci Anieli z d. Rosa z kolonii Wielkie, gdy poszukiwali samodzielnie żywności po wymordowaniu ich rodziny w tym ich matki.

W kol. Wertepy pow. Łuck zamordowali Władysława Lipińskiego, kowala. 

W kol. Wielick pow. Kowel zamordowali Teklę Kuleszę. 

We wsi Wielimcze pow. Kowel upowcy używając podstępu zamordowali 7 Polaków ukrywanych przez Ukraińców (2 nauczycieli i 5 młynarzy) oraz 2 Rosjan.

W kol. Wielkie pow. Włodzimierz Wołyński w II połowie 1943 roku zamordowali śpiącą w stodole Polkę, staruszkę o nazwisku Rosa, wdowę. 

We wsi Wiktorany pow. Łuck zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, co najmniej 2 rodziny.

We wsi Wilia pow. Krzemieniec: „Ojciec Bolesław został podstępnie pojmany i zamordowany przez uderzenia odważnikami 2 i 5 kg w okolice serca, duszenie i utopienie w rzece Wilia, matka Antonina z domu Górska spalona żywcem w ziemskiej posiadłości swoich rodziców w Wilii”. (Prof. Kazimierz Demek, Poznań: „Wymowny symbol”; w: „Myśl Polska” z 12 października 2008). Siemaszko na s. 432 podają, że w 1943 roku upowcy zamordowali 2 Polki: żonę Ukraińca oraz „Górską, która sama pozostała w gospodarstwie, a jej rodzina w związku z napadami upowców wyjechała”. Bolesław Demek nie został wymieniony.

W kol. Wilmazów pow. Dubno zamordowali 2 Polaków: Zielińskiego z synem Wiktorem. 

We wsi Wiśniatyńce pow. Czortków zamordowali Polaka o nazwisku Węgrzyn.

W mieście Wiśniowiec Nowy pow. Krzemieniec zamordowali 8 Polaków: 3-osobową rodzinę kowala Antoniego Kozakowskiego z żoną Felą i noworodkiem, którego rozbili o ścianę domu; 4 chłopców 13-14-letnich oraz starca Antoniego Micerskiego. Jednego z chłopców, Mieczysława Szulima, zamordował w jego mieszkaniu sąsiad Ukrainiec Ostrowśkyj. “Wrocław dnia 3.04.1997 r. Urodziłam się w 1929 roku w Nowym Wiśniowcu w województwie tarnopolskim. Moja rodzina składała się z babci i dziadka (Michała i Wiktorii Radzimińskich - rodziców mamy), moich rodziców (Antoniego i Anny Saluków) oraz mnie i rodzeństwa (Tadeusza, Wandy, Walerii, Stanisławy, Marcina i Janiny). W 1942 roku w domu nie było brata Tadeusza oraz siostry Walerii, przebywających na przymusowych robotach w Niemczech. /.../ Już w 1943 roku zaczęły się morderstwa i w naszym miasteczku. M.in. została zamordowana znajoma moich rodziców, pani Kozakowska z dwiema wnuczkami. U naszych bliskich sąsiadów Micerskich miało miejsce następujące zdarzenie. Pan Micerski był katolikiem, żona prawosławna. W mieszanych rodzinach był taki zwyczaj, ze synowie przyjmowali wyznanie ojca, a córki matki. Syn państwa Micerskich (imienia nie pamiętam) pomimo, ze po ojcu też był katolikiem, był w bandzie, ponieważ podobała mu się jej działalność. Prawdopodobnie banderowcy nie mieli do niego zaufania i dla próby kazali mu zabić własnego ojca. Syn rozkaz wykonał. Przyszedł do domu, zabił ojca w obecności matki i chciał wyjść z domu. Matka stanęła w progu ze słowami: "zabiłeś ojca więc zabij i mnie". Zabił więc i matkę.” (Wspomnienia Marii Saluk; w: www.podkamien.pl).  

We wsi Wiśniowiec Stary pow. Krzemieniec zamordowali 22 Polaków: 3 mężczyzn, 7 kobiet, 10 dzieci, oraz starca Wojciecha Kańskiego w ogrodzie i staruszkę Onyszczukową w polu sierpem. 

We wsi Witoldówka pow. Zdołbunów w czasie jednego z napadów upowcy zamordowali 3 Polaków, w tym 2 kobiety, natomiast w walce z nimi zginęło jeszcze 2 Polaków. 

W mieście Włodzimierz Wołyński Ukraińcy zamordowali co najmniej 9 Polaków, w tym harcerki: Marię Sokołowską lat 20 i  Zofię Terpiłowką lat 20 - 22 oraz profesora historii z gimnazjum Stanisława Olesia.

W okolicach miasta Włodzimierz Wołyński: „Ojciec spotkał na posterunku policji polskiej owego mężczyznę, któremu w Kohylnie życie ocalił. Nazywał się chyba Krawiec, był Polakiem, mieszkał gdzieś dalej na wschód, dziś już niestety nie pamiętam miejscowości z której pochodził. Z tego co się jednak zorientowałem, już tydzień czasu był w drodze do Włodzimierza. Opowiadał, że miał żonę i dwoje dzieci, mieszkali w polskiej wiosce, gdzie był szewcem. Ukraińscy partyzanci zlecili mu podczas wojny robienie dla siebie nowych butów, dla ukraińskich oficerów. Dużo miał z tym pracy, więc był potrzebny i kiedy wszyscy Polacy dookoła zostali już pomordowani, tylko jego rodzinę Ukraińcy jak na razie oszczędzili. /.../ Po kilku dniach, znowu przyszli, aby odebrać tę partię butów, którą już zrobił. Jednocześnie nakazali mu, aby zabił swoją żonę, która była Polką ponieważ znaleźli nagle jej jakąś winę. Namawiali go przy tym gorąco, aby przystał do nich, aby stał się jednym z nich. Krawiec okazał się człowiekiem i nie chciał zabić swojej żony, upierał się, że nie może tego zrobić. Wtedy oni sami zamordowali w domu na jego oczach jego małżonkę i jego dzieci, wszystkich porąbali siekierami. Następnie kazali mu w ich obecności posprzątać ciała i zmyć z podłogi kałużę krwi. Po wykonaniu polecenia, pogrzebał ciała. Potem znowu zaczął robić buty swoim oprawcom, cały czas planując ucieczkę” (Roman Szymanek, w: www.stamkiewicze.com/ludobojstwo.pl ; relację spisał Sławomir Tomasz Roch). 

We wsi Wola Gnojnicka pow. Jaworów w II połowie 1943 roku policjanci ukraińscy zabrali ponad 60 Polaków, mężczyzn, rzekomo do prac dla wojska niemieckiego – i wszyscy zaginęli bez śladu.

We wsi i majątku Wołkowce pow. Krzemieniec upowcy zamordowali kilka rodzin polskich, w tym córkę hr. Czosnowskiego z małym dzieckiem. 

We wsi Worsuń pow. Dubno wrzucili do studni żywą Józefę Zielińską i przyrzucili kamieniami.   

We wsi Wólka Klesowska pow. Sarny zamordowali z rodziny Mahońskiego jego córkę lub synową i jej małą córeczkę (jego wnuczkę). 4-letni wnuczek Mahońskiego schował się pod poduszkę, przeczekał i poszedł do dziadków Klesowa. W wyniku szoku zaniemówił.  

We wsi Wólka Kotowska pow. Łuck w walce z UPA poległo 3 Polaków, lat 19 – 21.

We wsi Wólka Szczytyńska (2 km od Załuchowa koło wsi Zapripitje) pow. Kamień Koszyrski: „W 1943 r. do wsi wpadli banderowcy i zamordowali 19 osób NN, w tym dzieci. Jeden młody człowiek pobiegł po krach na jeziorze do radzieckich partyzantów - przyszli natychmiast z pomocą, złapali bandytów i prawdopodobnie zabili ich i uratowali 10 osób.” (prof. zw. dr hab. Leszek S. Jankiewicz: Straty ludności polskiej w byłym województwie poleskim na skutek ludobójstwa popełnionego przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939-1947, dane wstępne. W: Ludobójstwo OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich; Kędzierzyn-Koźle 2017, tom 9).

We wsi Wulka pow. Brzeżany „zabito 4 osobową rodzinę Zołyńskich oraz Czarną Marię l. 17 i Zielińskiego Michała.” (Kubów..., jw.).

We wsi Wysocko Wyżne pow. Turka policjanci ukraińscy pobili śmiertelnie Wysoczańskiego.

We wsi Wysoczanka pow. Stanisławów zamordowali nie mniej niż 4 osoby (IPN Wrocław: „Umorzenie śledztwa w sprawie ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na 209 obywatelach narodowości polskiej na terenie b. powiatu stanisławowskiego – Wrocław, 14 maja 2012”). Siekierka, Komański i Rózański w opracowaniu dotyczącym woj. stanisławowskiego na s. 508 podają 624 nazwiska zabitych Polaków w powiecie Stanisławów i szacunkową liczbę 1552 zabitych Polaków; nie wymieniają 4 ofiar z Wysoczanki z 1943 roku. Materiałów ze śledztw zakończonych, czyli umorzonych, IPN nie publikuje, w tym tak istotnych dla Pamięci Narodowej zeznań świadków, co pozwala postawić pytanie o cel i sens tych śledztw. 

We wsi Zabłocie pow. Włodzimierz Wołyński upowcy zamordowali Franciszkę Kurtykę, która wróciła do domu po krowę.

W kol. Zalesie pow. Kostopol zamordowali Antoniego Rudnickiego.

We wsi Zaleszany pow. Sarny Ukraińcy z polecenia miejscowego duchownego prawosławnego zamordowali 2 rodziny polskie: 6-osobową Aleksandra Fiendlisza i 5-osobową Józefa Kopija; razem 11 Polaków. 

We wsi Zalipie pow. Rohatyn pod koniec 1943 roku Ukraińcy zamordowali 20 Polaków, których zwłoki znaleziono na łące koło wsi Łuczyńce.  

We wsi Załoźce pow. Zborów: „1943 rok, przedmieścia malej kresowej mieściny Zalosce, b. woj. tarnopolskie. Kilku członków Ukraińskiej Powstańczej Armii wkracza do małego gospodarstwa, mordują (walczą) stryja mojej śp. Babci, jego żonę, ich 3 - miesięczne dziecko, dwie córki w wieku 14 i 15 zostają zgwałcone i pocięte nożami, moja Babcia obserwuje wszystko ukryta w drewutni (lat 11), potem bohaterowie UPA podejmują heroiczna walkę z żywym inwentarzem, który biorą do niewoli. Taaak , UPA walczyła ...” (Lancaster, 26 grudzień 2012; w: http://forum.historia.org.pl/topic/8955-ukrainska-powstancza-armia-upa/page__st__15  )

W kolonii Zapust Kisieliński pow. Dubno został zamordowany przez Ukraińców gajowy Marian Masłowski, ur. 1893 r. (Edward Orłowski..., jw.).

W kolonii Zapust Stary (Stary Zapust) pow. Łuck:  „Kostowski Józef - zamordowany w wieku 70 lat przez bandy w 1943 r.” (.http://wolyn.ovh.org/opisy/slobodarka-07.html).

W futorze Zarudzie pow. Krzemieniec upowcy rozerwali końmi Polaka. Felka Pawłowskiego. 

We wsi Zarudzie pow. Krzemieniec zamordowali 4 Polaków z Wiśniowca, w tym młode małżeństwo Stanisława Konopnickiego z żoną Stanisławą.

W kol. Zarzeczyca pow. Sarny Ukraińcy zamordowali co najmniej 2 Polaków, którzy wrócili do swoich gospodarstw po żywność. 

We wsi Zastawie pow. Zdołbunów zamordowali 2 Polaków: Jana Nogaja z synem Mieczysławem, lat 19. 

We wsi Zaturce pow. Horochów zamordowali 4 Polaków.

W mieście Zdołbunów woj. wołyńskie zamordowali Karola Malinowskiego. 

Koło miasta Zdołbunów woj. wołyńskie zamordowali 35-letnią Marię Majewską oraz uprowadzili 35-letniego Jana Bogusławskiego, po którym ślad zaginął.

We wsi Zielony Dąb /Góra Wereszczyńskich/ pow. Zdołbunów zamordowali 20-letniego Maksymiliana Bubla, którego 17-letniego brata Stanisława zastrzelili w połowie maja.

We wsi Zimno pow. Włodzimierz Wołyński podczas napadu upowcy zamordowali nie ustaloną liczbę Polaków, kilkanaście rodzin. 

We wsi Złoczówka pow. Dubno zamordowali 2 Polki: Marię Peszko z córką.  

We wsi Znosicze pow. Sarny zamordowali 2 Polki: 83-letnią Marię Jaworską, i jej siostrę. 

W miasteczku Zofiówka pow. Łuck upowcy zamordowali Piotra Święckiego /Święcickiego?/, hallerczyka.

We wsi Zwierów pow. Łuck miejscowi Ukraińcy zamordowali jedyną mieszkającą tutaj rodzinę polską, po napadzie przybyli Polacy i zabrali ocalałe niemowlę ssące pierś martwej już matki.

W kolonii Zygmuntów gmina Skobełka pow. Horochów po napadzie uzbrojonych Ukraińców na leśniczówkę został związany drutem kolczastym i podpalony w stodole leśniczy Bakowski (imię nieznane). (Edward Orłowski..., jw.).

W okolicach miasta Żółkiew woj. lwowskie na drodze do Fujny banderowcy zamordowali małżeństwo Jaśkiewiczów.

W miasteczku Żurawno pow. Żydaczów policjanci ukraińscy aresztowali 4 Polaków, którzy zaginęli bez wieści, Byli to: Jerzy Terz - artysta rzeźbiarz, nauczyciel i 2 byłych urzędników państwowych. 

 

    „Zgodnie z danymi UCK w całym dystrykcie galicyjskim, do końca 1943 r. – a więc w okresie, kiedy walka UNS z Polakami była już zaawansowana – z ręki polskiej zginęło 104 Ukraińców” (Lew Szankowśkij, 1953, 698; za: A. L. Sowa..., s. 229 – 230 ).

 

 „We wsi Stechnikowce jeden z Ukraińców miał żonę Polkę i z nią dwie córki. Pod koniec 1943 r. otrzymał list od banderowców z UPA, w którym nakazano mu niezwłocznie zabić swoją żonę i obie córki za to, że są Polkami. Mąż i ojciec – Ukrainiec tego rozkazu nie wykonał. Otrzymał więc kolejny list z rozkazem i pogróżkami, ale również po raz drugi rozkazu nie wykonał. Jakiś czas potem otrzymał trzeci list o podobnej treści, a w nim ostrzeżenie, że jeżeli sam tego nie zrobi, wykonają to inni. Po tym trzecim liście zdawał już sobie sprawę, że zabójcy przyjdą. Naostrzył wtedy siekierę, ale nie do wykonania rozkazu, lecz do obrony. Kilka dni potem w nocy ktoś zaczął ostro dobijać się do drzwi, chwycił więc za topór i stanął w sieni za drzwiami. Kiedy drzwi wyważono, wpadł pierwszy morderca, gospodarz-obrońca z całej mocy uderzył go ostrzem siekiery. Napastnik upadł, za nim wpadł drugi. Spotkało go to samo. Więcej napastników nie było. Wtedy gospodarz zapalił lampę, żeby zobaczyć banderowców. I zobaczył ciała swego ojca i brata”. (Relacje Anny Derkacz i Mieczysława Bratkowskiego, „Na rubieży” 1998, nr 29).  s. 38).

 

                                                                                             Stanisław Żurek

 

Podstawowe źródła opracowania, które nie są wymieniane przy podawanych przypadkach zbrodni: 

Jastrzębski Stanisław: Ludobójstwo nacjonalistów ukraińskich na Polakach na Lubelszczyźnie w latach 1939 – 1947; Wrocław 2007. 

Komański Henryk, Siekierka Szczepan: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939 – 1946; Wrocław 2004.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Bulzacki Krzysztof:: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie lwowskim 1939 – 1947; Wrocław 2006.

Siekierka Szczepan, Komański Henryk, Różański Eugeniusz: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie stanisławowskim 1939 – 1946; Wrocław, bez daty wydania, 2007.

Siemaszko Władysław, Siemaszko Ewa: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 – 1945; Warszawa 2000. 

 

 

    


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp6.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud4.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 517 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6710874