Piękna to kraina ten nasz Wołyń rozległy, z jednej strony o Bug, z drugiej o brzegi Teterowa oparty, graniczący z Rusią halicką i Wotami a lasami Mińszczyzny; gdzieindziej stałoby go na wielkie księstwo udzielne, a pan Bóg niczego tu nie skąpiłby sobie wystarczyć potrafiło. Spławne rzeki, ogromne lasy, łany urodzajne, kamień, węgiel, mamy pod ręką, wszystko czego dusza a raczej czego ciało zapragnąć może. Nawet pamiątek uroczystych tego nieopłaconego klejnotu, więcej u nas niż w prowincjach sąsiednich, zamczysk, mogił, podań, prastarych siekier kamiennych i świeżych jeszcze ledwie z krwi oschłych grobowisk. Na Boga! czegoż tu nie ma! dzieje świetne, przeszłość wspaniała, chleb, poezja, nie zbywa na niczem! Jest tu i step w minjaturze, i góry kto je lubi, i puszcze, i błota,  i polesie straszliwe, i piaski z wydmami, i czarnoziem podolski, jednem słowem co kto zapragnie, co sobie kto wybierze. Kraj cały malowniczy i urozmaicony, a ludność nawet zbiegła się tu ze wszystkich świata krańców aby na niczem nam nie zbywało.

Oprócz wołyniaków właściwych, mamy tu i osady Mazurów, i wsie całe starowierców ruskich, i kolonje niemieckie, i żydowskie wioski, i Tatarów, i Karaimów. Żywioł miejscowy naturalnie przeważa, ale może nie bez wpływu na ludność ogólną jest ta mieszanina ras i pokoleń. Są podania o całych wioskach niegdyś Tatarami zasiedlonych, później wsiąkłych, w Ruś naszą, potwierdzające się rysami mieszkańców do dziś dnia. (…). Fizjognomja kraju jakeśmy wspomnieli, najdziwniej urozmaicona...

W Kowelskiem, w Owruckiem płaszczyzny, lasy, trzęsawiska, błota, równiny, kraj mało urodzajny, smutny, ale nie bez wdzięku; w pośrodku, koło Łucka, Dubna, Ostroga kraj wzgórkowaty, wesoły, żyzny, przecięty laskami, ożywiony wodami, najeżony mogiłami i zamkami; dalej pod Krzemieńcem góry malownicze, a nad Teterowem i Słuczą skały wśród zieleni granitowe posępne, w ogromnych leża Jawach.

Nigdzie nie brak wody, rzek, rzeczułek, jezior i stawów nad których brzegami siedzą sioła i miasteczka. Samym opisem Wołynia pod względem jego charakterystyki i malowniczości nie wiem wiele stron moglibyśmy zapełnić, lecz jeden pociąg ołówka lepiej by to wyraził nad długi szereg słów chłodnych. A co wspomnień wszędzie! co dziejów, i co przylgłego do ruin życia! Począwszy od tej historij nierozplątanej czasów zamierzchłych której pierwszym badaczem był Jan Potocki, aż do wspomnień czasów których żywym świadkiem i historjografem był Ochocki — co pamiątek, i jakie niewyczerpane skarby zabytków! Jest z czego snuć pieśń, legendę, powieść, dzieje, pamiętnik, obrazy i posągi.

Nad Włodzimierzem i Łuckiem Wojsiełkowe, Lubartowe, Świdrygiełłowe i Witoldowe ulatują imiona; nad Czartoryjskiemhistorją domu książęcego nad Krzemieńcem imię Bony i Czackiego; w Ostrogu cała rodzina książąt króluje jeszcze; w Korcu pełne groby mężnych Koreckich; w Wiśniowcu Korybutów i Mniszchów ledwie się ścierają nazwiska, a co rodzin zgasłych ztąd wyszło, ilu mężów, ilu wodzów, ile sławy i ofiar!... któż to policzy...(…) Chcąc bliżej zapoznać nas samych i obcych z tym Wołyniem, który dziś tak twardym snem usypia przebiegnę z wami kraj ten od granicy królestwa do brzegu kijowskiego, środkiem najpiękniejszym i z dawna najliczniej zamieszkanym.

Prawie od samego Bugu, wjeżdżając od Ujścia rzeki Ługu do niego, z wyjątkiem małych kawałków piasczystych, ziemia się poczyna dziwnie żyzna i pod pszenicę stworzona. Wzgórzów nie wiele, równiny stoczyste, gajami i gdzieniegdzie pięknemi lasami towarnemi przecięte, położenie wdzięczne. Pierwszem miasteczkiem które się ukazuje na samej granicy, jest nędzny dosyć Uściług, jeden z portów najznaczniejszych na Bugu, do którego krocie fur ze zbożem dążą niemal przez rok cały, w którym obracają się miljony, nie mający przecie ani dobrych magazynów zbożowych, ani porządniejszych domów, ani pozoru zamożnego. (…)Z Włodzimierza do Łucka po nad gościńcem przejeżdżą się kraj miernie urodzajny, wzgórkowaty, lesisty, ale z niego nie można sądzie o tej stronie. Wołynia. Ziemia z obu boków wielkiej drogi daleko jest żyzniejsza od próbek które się tu spotykają. W stronie także pozostają stare sadyby tutejsze: Zimne z starożytną cerkwią, Sielec Czackich, Poryck, niegdy dziedzictwo Tadeusza... Sam trakt ciągnie się mało zaludnionym krajem, i kilka tylko karczem, rozsianych nad nim, przerywa jego monotonją. (…)Jeszcze lasów trochę, i oto już w dolinie nad Stérem, widnieją mury Łucka bardzo wspaniałe z daleka, kopuły białe katedralnego kościoła, wieżyca dominikańska, brama wjazdowa zamku. Miasto rozciąga się na dosyć znacznej przestrzeni, i nieznającemu go przedstawia się czemś daleko większem niżeli jest w istocie. (…)Im głębiej posuwamy się w kraj od Uściługu, tem mniej zdaje się w nim życia, gdzieniegdzie po bokach drogi dwór biały i wieś szara, kościoł staruszek, cerkiewka wyświeżona, dawnej architektury miejscowej, ale nowych usiłowań nie widać nigdzie. Tu już poczyna się okolica malownicza, nierówna, widoki urozmaicone, a łany dowodzą jeśli nie starania gospodarzy, to urodzajności ziemi. W niektórych miejscach szczątki wyciętych lasów dębowych, po których pozostałe olbrzymy, niedające się pożyć siekiera ani zużytkować, dają pojęcie przepysznego wzrostu dawnych gajów tej ziemi. Dąb jest na Wołyniu autochtonem, sosna raczej do Polesia należy, rozrasta się też tu przepysznie i niektóre z nich mogłyby za wzór służyć malarzowi do studjów, tak są wspaniale, tak dziwnie pokręcone, pogarbione, powykrzywiane, a pomimo to żywe jeszcze. U nóg ich leżą kłody obalone z konarami potężnemi, niezmiernej grubości, nad któremi chwasty rosną... Gdzieniegdzie wpośród wzgórków przebiega zieloną łąkę rzeczułka, świeci stawek,…..(…) Kraj cały mimo równio żyznych, przecinających go, przecudownym co chwila wstrzymują oko obrazy świeżości, młodości, uroku pełne... Jedzie się górkami, gajami, wsiami w rozkosznych położeniach; ale człowiek nic tu prócz pałacyków nie pobudował. Za Warkowiczami które zastanawiają feudalna fizjognomią zamku, jeszcze mieszkalnego, u wsi Uiżdzce przejeżdża się część gór, koziemi zwanych, które zdobią bardzo ten kraik.

Jest to odnoga Karpatów, rozpływających się powoli na płaszczyznach Wołynia. Góry te pokryte laskami, w kształtach bardzo wdzięcznych, powyginanane, gdzieniegdzie rozdarte łomem kruchego piaskowca, urozmaicają widok. Sine ich pasma giną gdzieniegdzie w oddaleniu, poplamione zaroślami ciemniejszemi. Boki ich, łagodniej schodzące ku równinom, są miejscami uprawne (…)

Fragment z książki: Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy – relacja z podróży po Kresach Józefa Ignacego Kraszewskiego wydana w Wilnie w 1840 roku.


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp5.jpg
Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud10.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 507 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
6710867