Kowel na Wołyniu – to moje miasto rodzinne. To także duża węzłowa stacja kolejowa. Mieszkamy w pobliżu torów, dworca, wiaduktu, rampy i innych obiektów kolejowych na tzw. II-gim Kowlu. Już w pierwszym dniu wojny o godzinie 5-tej rano pierwszy nalot samolotów niemieckich i pierwsza bomba, która pada 200 m od naszego domu, zabija podczas snu dwie moje koleżanki. Pogrzeb tych dziewcząt – pierwszych ofiar wojny był wielką manifestacją przeciw wojnie. Każdego dnia naloty bombowców niekiedy kilkakrotnie. Giną ludzie i w gruzach padają domy. Trzeciego dnia wojny przybył do Kowla pierwszy transport z rannymi z frontu z okolic Bydgoszczy. Jako harcerki – przede wszystkim mieszkające w pobliżu torów pełnimy dyżury na rampie kolejowej, gdzie wyładowują rannych żołnierzy i odwożą do szpitala. pomagamy w służbie sanitarnej i rannym. szare mundurki harcerskie mieszają się z mundurami żołnierzy i białymi fartuchami personelu sanitarnego. Widok okaleczonych żołnierzy, krwawych opatrunków i trudnych do opisania nieszczęść jest dla mnie ogromnym przeżyciem – bo zawsze widok ran przyprawiał mnie o drżenie kolan. nadszedł 10-ty września. Ojciec mój, jako pracownik kolei pełni nocny dyżur w samym środku parku kolejowego. O godzinie 6-tej rano słychać wycie syren alarmowych, a zaraz potem ciężki jęk zbliżających się bombowców. zaczyna się nalot – bombardowanie. Wszyscy jesteśmy w ogrodzie w rowach przeciwlotniczych. Potworny huk rozrywających się bomb jest bardzo blisko i trwa długo. Wreszcie samoloty odlatują. I naraz dookoła słychać krzyki, jęki i wołanie o pomoc. Ludzie krzyczą, że na ulicy Topolowej dużo zabitych i rannych. (Topolowa to ulica wzdłuż torów, wysadzana pięknymi topolami i wyłożona brukiem tzw. ”kocimi łbami”). Mój harcerski obowiązek każe mi bieg, gdzie wołają pomocy. Na drżących nogach, zaciskając rękami usta, żeby nie krzyczeć idę wzdłuż ulicy i patrzę na tę masakrę. Widok jest przerażający. Bez głowy leży dziewczyna, na drzewie wysoko zawieszona noga, dalej tułów w kolejarskim mundurze, kobieta przecięta na pół, obok oderwane ramię. Wzdłuż całej ulicy pełno makabrycznie zmasakrowanych trupów, bez twarzy, bez czaszki, bez kończyn. Poznaję dużo znajomych. Jak się później okazało, w czasie nalotu wszyscy skryli się pod tymi pięknymi topolami. Bomby padały gęsto wzdłuż wybrukowanej ulicy i oprócz rozpryskujących się odłamków z ogromną siłą rozrzucały kamienie i raziły ludzi i siekły wszystko wokół. Nie zapomnę nigdy tego widoku. Byłam odrętwiała z przerażenia. Wkrótce nadjechały sanitarki.

Nie zdążono pozbierać wszystkich rannych i trupów, gdy nastąpił nowy nalot bombowy. Bomby padają na dworzec, na tory – a tam mój Ojciec pracuje. Wreszcie wrócił około 9-tej, kazał pakować, co się da i uciekać do lasu jak najdalej od obiektów kolejowych. A ze mną działo się coś dziwnego. na odgłos zbliżających się samolotów trzęsłam się konwulsyjnie, chowając głowę do ziemi. Nie byłam w stanie zrobić ani jednego kroku. Zaciągnięto mnie do lasu, otulono kocem. Znalazł się lekarz, stwierdził szok, dał leki. Nie wychylam głowy spod koca, drżę i żarliwie się modlę. W lesie tłumy ludzi, wszyscy uciekli z miasta, a tam nalot za nalotem. O zmierzchu tłumy ludzi kryjących się w lesie powróciło do domów (nocą bombardowań nie było). Wróciłam do domu i ja z rodziną. Ale domu naszego nie było. Zobaczyliśmy ogromny lej, a wokół resztki naszego dobytku. Wojna trwa dalej, wieści z frontu dochodzą coraz smutniejsze. I tak zrujnowani, ale żywi doczekaliśmy się 17-tego września wieści, że Polski już nie ma. A 19-tego września 1939 roku weszły do Kowla wojska radzieckie i zaczęła się okupacja radziecka. W 1941 roku nowa wojna i tereny Polski wschodniej dostają się pod okupację niemiecką. Pięć lat okupacji to ciężkie przeżycie, szczególnie dla ludności zamieszkującej wschodnie tereny Polski. Wspomnienie napisane w 1979 roku w 40-tą rocznicę wybuchu wojny.

 Kazimiera Lewenda

Wspomnienia wyszukał i wstawił: B. Szarwiło za:   http://armiakrajowa.home.pl/pdf/108.pdf

 


GTranslate

plbebgzh-TWhrcsdanlenetfrgldeelhuitjalvltnoptrorusrskslessvukyi

Włamanie do serwisu

Strona odtworzona po ataku hakerskim. W przypadku dostrzeżenia braków i niespójności z poprzednią zawartością serwisu oraz w celu zgłoszenia ew. uwag prosimy o kontakt z nami.

Wołyń naszych przodków

wp9.jpg

PAMIĘTAJ PAMIĘTAĆ

Czytaj także

 

 

Rzeź Wołyńska

lud16.jpg

Szukaj w serwisie

Gościmy

Odwiedza nas 482 gości oraz 0 użytkowników.

Statystyki

Odsłon artykułów:
8008149